Nowy numer 03/2020 Archiwum

Pieśń, która niesie pokój

Poruszająca melodia i proste słowa tej kolędy już od pierwszego wykonania chwytały ludzi za serce.

W Wigilię 1818 r. na zakończenie Pasterki w małym, nieistniejącym już austriackim kościółku pw. św. Mikołaja w Oberndorfie pod Salzburgiem wierni po raz pierwszy usłyszeli kolędę „Cicha noc”. Muzykę do słów ks. Josepha Mohra skomponował Franz Xavier Gruber, organista i nauczyciel. Gruber zaśpiewał partie basowe, Mohr grał na gitarze, wykonując partie tenorowe. Kościółek z powodu złego stanu technicznego został zburzony w 1906 r., a w latach 30. wybudowano tu kaplicę, w której dwa witraże poświęcone są twórcom kolędy.

Dzisiaj, ponad 200 lat od premiery, pieśń śpiewana jest w ponad 300 językach, w tym tak egzotycznych jak jawajski, samoański czy zulu! Oryginalny niemiecki tekst liczył sześć zwrotek, ale najpopularniejsze są pierwsza, druga i szósta. Okoliczności powstania kolędy są dobrze znane, stały się tematem wielu opowiadań i filmów. Utwór inspirował też kompozytorów, którzy w różny sposób wykorzystywali go w swojej twórczości. Przykładem jest chociażby II symfonia Pendereckiego, zwana też Wigilijną, w której twórca wykorzystał motyw tej kolędy.

Tylko w Wigilię

Przesłanie kolędy, aktualne w każdym miejscu i czasie, ma ścisły związek z okresem jej powstania. Był to dla mieszkańców Oberndorfu, podobnie jak całego regionu, który po wojnach napoleońskich został przyłączony do monarchii Habsburgów, czas wielkiej nędzy. To właśnie na tle tych wydarzeń, a szczególnie w obliczu klęski głodu i wielkiej powodzi w 1816 r., nazwanym później „rokiem bez lata”, ks. Mohr napisał wiersz „Cicha noc”. Mocna wiara pomagała ludziom przetrwać ciężkie czasy, ale wiele osób ogarniało zwątpienie. Słowa kolędy niosły im pociechę i dawały nadzieję. Być może dlatego tak szybko pieśń zyskała popularność. Ogromną rolę odegrał w tym organmistrz Karl Mauracher. W czasie jednej z częstych podróży do Oberndorfu kompozytor „Cichej nocy” podarował mu egzemplarz zapisu kolędy. Mauracher zabrał nuty do rodzinnego Zillertalu i przekazał tyrolskim muzykom ludowym, którzy wykonywali ją w czasie wędrówek w całej Europie. Śpiewali ją na jarmarkach i targowiskach. Dzięki rodzinnym zespołom pieśniarskim Strasserów i Rainerów z doliny Zillertal trafiła nie tylko do Europy, ale również do USA. Już w połowie XIX w. zapis nutowy „Cichej nocy” zaliczał się do najczęściej sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych. Od pierwszego nagrania na płycie przez Haydn Quartet w październiku 1905 r. „Cicha noc” należy do najlepiej sprzedających się nagrań.

W samym Salzburgu stała się popularna dopiero po 1866 r., kiedy znalazła się w oficjalnym śpiewniku kościelnym. Przez długi czas nie było wiadomo, kto naprawdę skomponował tę kolędę. Za jej twórcę uważano Michaela Haydna, brata Josepha Haydna, muzycznego geniusza. Sprawa autorstwa została wyjaśniona w 1854 r., kiedy Królewska Kapela Dworska w Berlinie zwróciła się do opactwa pw. św. Piotra w Salzburgu z prośbą o informacje na temat twórcy pieśni. Dowiedział się o tym Gruber, autor melodii, który opowiedział o powstaniukolędy w liście zatytułowanym „Autentyczna historia powstania kompozycji chrześcijańskiej pieśni »Cicha noc! Święta noc!«”. Dzisiaj w większości krajów „Cicha noc” w okresie przedświątecznym jest powszechnie śpiewana i nadawana przez wszystkie stacje radiowe, ale w niektórych regionach alpejskich zgodnie z tradycją wykonać ją można tylko w Wigilię Bożego Narodzenia.

Fenomen „Cichej nocy”

Na czym polega fenomen „Cichej nocy”, której poruszająca melodia i proste słowa już od pierwszego wykonania chwytały ludzi za serce? Jednym z powodów jest fakt, że była i jest odbierana jako zapowiedź końca niedoli i cierpień, niosąc nadzieję na przyszłość dzięki Słowu, które stało się ciałem. Znajdujemy w niej odbicie tego, co wydarzyło się w Betlejem, czyli narodzin Jezusa, a przez wszystkie strofy przewija się wielka miłość Boga do ludzi. To ponadczasowa, pełna uduchowienia pieśń pokoju, która przełamuje bariery między ludźmi różnych wyznań. – Dzięki swojej głębokiej prostocie sprawia ona, że możemy pojąć wydarzenie świętej nocy. Zbawiciel Jezus, narodzony w Betlejem, objawia nam miłość Boga Ojca – powiedział papież Franciszek z okazji obchodzonej w ubiegłym roku 200. rocznicy powstania „Cichej nocy”.

Niedawno kolęda została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako pieśń pokoju oraz międzynarodowy skarb kultury i tradycji muzycznej.

Kolęda łączy ludzi

Chociaż w niemieckiej, oryginalnej wersji nie pada słowo „pokój”, to jednak wszędzie, gdzie toczą się konflikty, przypomina ich uczestnikom, że najważniejsze jest pojednanie. To pieśń, która łączy ludzi po różnych stronach barykady. Przykładem jest chociażby wydarzenie z czasów I wojny światowej, do którego doszło 24 grudnia 1914 r. pod Ypres w Belgii. W 1914 r. tam właśnie doszło do zbratania się walczących ze sobą żołnierzy angielskich i niemieckich. Wojna trwała już pięć miesięcy. Walki były niezwykle krwawe, zginęło lub odniosło rany ponad milion żołnierzy. Propaganda z obu stron siała nienawiść do wroga, ale żołnierze mieli już dość wojny, chcieli przeżyć, rodziła się tęsknota za rodziną. Tym bardziej że zbliżały się święta Bożego Narodzenia.

Papież Benedykt XV, który już na początku pontyfikatu w liście apostolskim wzywał do zakończenia wojny, 7 grudnia zwrócił się do wszystkich walczących stron, by „działa umilkły przynajmniej w tę noc, kiedy śpiewają anioły”. Apel papieża został zignorowany. Jednak żołnierze pod Ypres wzięli sprawę w swoje ręce. Anglicy usłyszeli dobiegającą z niemieckich okopów kolędę „Cicha noc”. Wkrótce sami zaczęli śpiewać ją po angielsku, później wspólnie śpiewano inne kolędy i piosenki. Wbrew oficerom nastąpiło powszechne zbratanie, rozmowy, wymiana podarunków. Niektórzy żołnierze postawili na skraju okopów małe, oświetlone choinki jako symbol pokoju. Na froncie liczącym 50 km walczący odłożyli broń. Ten nieformalny rozejm trwał do drugiego dnia świąt, a zakończył się dopiero po Nowym Roku.

Rozejmy o mniejszej skali zdarzały się również w innych miejscach walki. Dowódcy z obu stron szybko zareagowali na to niesłychane wydarzenie. Generał sir Horace Smith-Dorrien, szef 2. Korpusu Brytyjskiego, uznał, że to zbliżenie między wrogami stanowi „największe zagrożenie” dla morale żołnierzy, i rozkazał oficerom ostro reagować na podobne inicjatywy. Oddziały biorące udział w rozejmie wycofywano na inne odcinki. Bożonarodzeniowy rozejm został zapamiętany jako symbol nadziei i humanitaryzmu w najgorszych momentach historii.

Nic więc dziwnego, że wydarzenie świadczące o ludzkim pragnieniu pokoju, które odnajdujemy w kolędzie, inspirowało twórców filmowych, literatów i kompozytorów, a także znalazło odbicie w sztuce popularnej. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji