Nowy numer 3/2021 Archiwum

Żyjemy w kulturze narcystycznej

O potrzebie buntu, odpowiedzialnym rodzicielstwie i pracy z młodzieżą mówi br. Karol Domagała SDB, autor książki „Nastolatkowie. Jak wychować i nie zwariować?”.

W okresie dojrzewania nastolatek bywa jednak dość nieznośny. Bunt powinien mieć chyba jakieś granice?

Nastolatek buntuje się nie po to, aby dorośli zgadzali się na wszystko, ale by usłyszeć od nich, gdzie są granice buntu. On domaga się egzekwowania zasad porządkujących jego życie. Tego nie dadzą mu rówieśnicy. Dziecko chce mieć pewność, że świat dorosłych jest stabilny. Często jego zachowania lub słowa trzeba rozumieć jako odwrotność jego rzeczywistych potrzeb. W związku z tym nie pozwalajmy mu na palenie marihuany, picie alkoholu, prowadzenie samochodu bez prawa jazdy czy stosowanie przemocy. A jeśli chodzi na wagary, nie piszmy mu usprawiedliwień. Lepiej, żeby spotkał się z kuratorem sądowym już po pierwszym poważnym złamaniu zasad niż dopiero wtedy, kiedy szanse na poprawę będą już o wiele mniejsze, a szkody niemożliwe do naprawienia. Wtedy konieczne może okazać się umieszczenie go w placówce resocjalizacyjnej.

Zanim do tego dojdzie, bywa, że taki nastolatek trafia do Ciebie…

Tak, ale często rodzice proszący o terapię dla swojego dziecka nie zdają sobie sprawy z tego, że to bardziej ono ich na nią przyprowadza. Zazwyczaj młody człowiek sprawiający duże problemy wychowawcze pokazuje w ten sposób, że rodzice powinni zastanowić się nad swoją relacją i nad tym, co dzieje się w domu. Najlepiej to widać przy sprawach okołorozwodowych. Wówczas trudny nastolatek skupia na sobie uwagę tylko po to, aby wywołać wrażenie, że to on jest głównym problemem. Liczy na to, że rodzice przynajmniej na jakiś czas przestaną wchodzić ze sobą w konflikt. Paradoksalnie młody człowiek staje się zatem stabilizatorem życia rodzinnego. Wtedy rodzice mają przynajmniej jedną rzecz wspólną – problemy z synem lub córką. A to ich czasami zbliża do siebie, razem muszą znaleźć jakieś rozwiązanie.

A jakie najczęściej problemy obserwujesz dzisiaj wśród rodziców?

Tym, co najbardziej dotyka świat rodzicielstwa, są nadmiernie ochraniające i nad­opiekuńcze matki oraz nieobecni ojcowie. Taka mama skupia całą swoją uwagę na synu lub córce. Konsekwencją tego mogą być trudności ze zdrową separacją jej potomstwa w okresie dorastania. Z kolei taki tata praktycznie rezygnuje z kontaktu z dzieckiem, co powoduje, że często nie potrafi ono w pełni identyfikować się z własną płcią: synom jest trudniej stawać się rycerzami, a córkom księżniczkami.

Żeby wyeliminować napięcia w małżeństwie, posiadający potomstwo rodzice powinni znaleźć chociaż trochę czasu dla siebie. To wzmocni nie tylko ich samych, ale także dzieci.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama