Nowy numer 42/2020 Archiwum

Zatrzymać się na szczycie

O tajemnicy Eucharystii, niedzielnej Mszy św. i roli nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej mówi abp Wiktor Skworc, przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Episkopatu Polski.

Andrzej Macura: Wraz z Adwentem rozpoczyna się rok liturgiczny i nowy program duszpasterski. Będzie poświęcony Eucharystii. Dlaczego taka tematyka?

Abp Wiktor Skworc: To konsekwencja poprzednich programów duszpasterskich. Założyliśmy, że w programie duszpasterskim Kościoła w Polsce będziemy podejmowali tematykę związaną z sakramentami inicjacji chrześcijańskiej. Była już mowa o chrzcie i o bierzmowaniu, teraz czas na Eucharystię. To jest tak ważny i obszerny temat, że nie możemy zamknąć go w jednym roku. W dokumentach Soboru Watykańskiego II zapisano, że Eucharystia to źródło i szczyt, więc warto przy źródle i na szczycie trochę dłużej się zatrzymać.

Ten program będzie realizowany przez trzy najbliższe lata?

Tak, a hasło tych trzech lat brzmi: „Eucharystia daje życie”.

I pierwszy rok – „Wielka tajemnica wiary” – poświęcony ma być odkrywaniu głębi Eucharystii. Jak bardzo jest to Kościołowi w Polsce potrzebne?

Eucharystia zawsze zostanie tajemnicą, wielką tajemnicą naszej wiary. Od samego początku jednak chrześcijaństwo chciało tajemnice wiary rozumowo poznać, pogłębić, wyjaśnić. Tak jest i dzisiaj. Widzimy w Kościele w Polsce pewne rozluźnienie więzi między wierzącymi, ochrzczonymi, a Eucharystią. Łatwo się dziś ludzie dyspensują z obecności na Mszy św. niedzielnej. Może to wynikać m.in. z tego, że nie rozumieją zbyt dobrze, czym jest Eucharystia, może zapomnieli, może w parafiach brak katechezy dorosłych, może nie ma pogłębienia wiedzy, czym, a właściwie Kim jest Eucharystia.

Ostatnio głośno było o aktach profanacji Najświętszego Sakramentu. Jak na nie reagować?

Słusznie protestujemy i potępiamy te czyny, ale zauważmy, że owych aktów profanacji mogli dokonać ludzie ochrzczeni; ludzie, w których sercach przez sakrament chrztu świętego zostały zaszczepione cnoty teologalne: wiary, nadziei i miłości. Gdy słyszymy o aktach profanacji, pierwszą, niejako odruchową odpowiedzią powinna być modlitwa za sprawców tych czynów, aby Duch Święty „uaktywnił” zasiane w ich sercach ziarna wiary, nadziei i miłości i doprowadził ich do nawrócenia. Mówimy o takich profanacjach, których skutki możemy zobaczyć – zniszczone tabernakulum, rozsypany Najświętszy Sakrament. Trzeba jednak pamiętać o możliwości „profanacji wewnętrznej”. Dochodzi do niej wtedy, gdy wierzący przyjmuje Komunię Świętą, a trwa w grzechu ciężkim. Taki stan jest również aktem profanacji, świętokradztwem.

Tego często nie zauważamy... Co Kościół w Polsce chce przez nowy program duszpasterski osiągnąć?

Jednym z celów nowego programu duszpasterskiego jest próba głębszego zrozumienia przez wiernych tajemnicy Eucharystii i skutków jej oddziaływania na życie chrześcijańskie, aby wyznawcy Chrystusa przyjęli eucharystyczny styl życia. Uczestnicząc w Eucharystii, przebywamy z samym Jezusem Chrystusem. W czasie każdej Mszy św. doświadczamy Boga, który w Jezusie Chrystusie ofiaruje nam siebie. Od Niego uczymy się bezinteresownej miłości drugiego człowieka i służby.

Z czego autorzy programu czerpali inspirację?

Przygotowując ten program, skorzystaliśmy z adhortacji Benedykta XVI „Sacramentum Caritatis”. Tematykę trzech kolejnych lat programu duszpasterskiego wyznaczyły tytuły poszczególnych rozdziałów tego dokumentu. Eucharystia jest tajemnicą wyznawaną, celebrowaną i świętowaną. Ostatni rok realizacji działań pastoralnych połączy się jeszcze ściślej z tematyką świętowania niedzieli. Tematyki najbliższych trzech lat programu duszpasterskiego nie da się oczywiście rozdzielić, ponieważ te rzeczywistości wzajemnie się przenikają i dopełniają. Zwróćmy na przykład uwagę na problematykę świętowania niedzieli: ciągle do niej wracamy, podkreślając znaczenie dla chrześcijan pierwszego dnia tygodnia i spotkania w Eucharystii Chrystusa Zmartwychwstałego. To im w liturgii mszalnej mówimy, iż błogosławieni są wezwani na Jego ucztę. Tym bardziej błogosławieni są ci, którzy na to zaproszenie odpowiedzieli obecnością.

Nierzadko jest i tak, że ci, którzy przyszli, nie przeżyli jej dobrze...

Kwestia ta wyznacza zadanie dla duszpasterzy, pomocni mogą być również świeccy katecheci. Powinni oni, chociażby w ramach niedzielnej homilii lub parafialnej katechezy dorosłych, wyjaśniać strukturę Mszy św., jej treść, a także towarzyszące celebracji Eucharystii postawy. Nie możemy zapominać, że część chrześcijańskich prawd zakrywają sakramentalne znaki. Tylko ich regularne i rzeczowe wyjaśnianie sprawia, że widzimy za nimi działającego Chrystusa.

Ważne mogłoby się okazać również wyjaśnianie gestów liturgicznych...

Zachęcam – zwłaszcza w roku, kiedy podejmiemy tematykę celebrowania Mszy św. i troski o piękno liturgii – do ponownej lektury „Wprowadzenia ogólnego do Mszału Rzymskiego”. Program duszpasterski o Eucharystii stwarza okazję, zarówno księżom, jak i zaangażowanym w parafiach katolikom, do „oczyszczenia liturgii mszalnej” z wszelkich niewłaściwych naleciałości lub przyzwyczajeń. Niestety, pomysłowość duszpasterzy czasami nie zna granic… Wprowadzają do celebracji Eucharystii elementy, które nazywam „akademijnymi”. Tymczasem wspólnota Kościoła dokładnie określiła normy dotyczące sprawowania Eucharystii – sakramentu jedności.

Chyba domyślam się, o co chodzi…

„Upiększanie” Eucharystii na własną rękę zaciera jej przesłanie. Wszelkie nieprzemyślane dodatki sprawiają wrażenie, że Eucharystia to dzieło czysto ludzkie. A tak nie jest. Eucharystia jest darem samego Boga. Dlatego powinniśmy się do niej odnosić jak do największej świętości. Wszyscy uczestnicy, ale przede wszystkim ci, którym powierzono jej celebrowanie, powinni sprawować Eucharystię zgodnie z tradycją Kościoła.

Głośno mówi się, że coraz mniej wierzących przychodzi na niedzielną Eucharystię.

Pokazują to statystyki Kościoła w Polsce. Jednocześnie wśród tych, którzy uczestniczą regularnie w Eucharystii, rośnie liczba przyjmujących Komunię Świętą. W moim przekonaniu wzrastająca absencja na Mszy św. niedzielnej wynika z tego, że znaczna część wiernych utraciła świadomość, z jakiego skarbu rezygnuje.

Przychodzi weekend, wyjeżdżają...

Dzisiejsza kultura i styl życia ludzi sprawiły, że w tej kwestii jesteśmy w jakimś stopniu na pozycji straconej. Kształtując życie parafialne, zakładamy jego stabilność. Myślimy tak: „tutaj ludzie mieszkają”, „tutaj pracują”, „tu mają kościół i swoją parafię”. Tymczasem symbolem współczesności jest mobilność! Nadchodzi weekend – oni wyruszają w świat. Wielu naszych parafian korzysta z takiej oferty. Co więcej, kiedy mieszkają na terenach zagrożonych ekologicznie, krótkie wyjazdy wypoczynkowe są nawet konieczne. Możliwości te nie powinny jednak skutkować rezygnacją z uczestniczenia we Mszy niedzielnej. Przy tej okazji wyzwaniem pozostaje zmiana mentalności duszpasterzy. Uwzględniając zmiany w przeżywaniu przez naszych wiernych niedzieli, powinniśmy także odprawiać dla nich Mszę św. w późnych godzinach wieczornych. Tym sposobem stwarzamy możliwość przeżycia Eucharystii na zakończenie weekendowego wypoczynku.

Czyli nie obrażać się na nowe obyczaje, ale się do nich dostosować?

Możemy zadowolić się założeniem, że nawet jeśli modli się mała wspólnota, to modli się cały Kościół. Skoro jednak Kościół żyje dzięki Eucharystii, powinno nam zależeć na tym, aby jak najwięcej ochrzczonych w niej uczestniczyło, szczególnie w niedzielę. Jeszcze do niedawna Msze św. były sprawowane nawet o piątej lub o szóstej rano. Nawet jeśli ten zwyczaj w niektórych parafiach pozostał, warto zaproponować niedzielną Eucharystię również w godzinach popołudniowych czy późnowieczornych. Ewangeliczny Nikodem przyszedł do Chrystusa nocą. Warto postawić na taką godzinę, na liturgiczny zbawczy czas dla współczesnych Nikodemów.

Ksiądz Arcybiskup postuluje utworzenie zespołów liturgicznych, które pomagałyby przygotować liturgię. Jak miałoby to wyglądać?

To nic nowego. W parafiach są przecież osoby, które angażują się w posługę liturgiczną: organiści, chórzyści, schola, lektorzy, kantorzy, animatorzy wspólnot, nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej... z księdzem na czele. Byłoby rzeczą owocną, gdyby grupa osób będących bliżej ołtarza i kształtujących liturgię spotkała się w celu przygotowania liturgii Mszy nadchodzącej niedzieli. Ich zadaniem byłoby m.in. zapoznanie się z czytaniami mszalnymi, dobór odpowiednich śpiewów, podział posług, zredagowanie wprowadzenia do Eucharystii i wezwań modlitwy wiernych, osadzonych w realiach konkretnej wspólnoty. Odczytywanie treści opracowanych kilkanaście lat temu jest niedopuszczalne! Modlitwę wiernych pisze życie, dlatego powinni ją redagować sami wierni. Niech uwzględnia ona sprawy, którymi żyją parafianie!

Wydarzenia polityczne też?

Oczywiście. Dobro wspólne, sprawa pokoju i inne kwestie społeczne nie powinny pozostać nam obojętne. Poszedłbym nawet krok dalej: zespoły liturgiczne mogłyby wyznaczać przestrzeń wzajemnego dzielenia się słowem Bożym, z której z powodzeniem korzystałby kapłan przygotowujący niedzielną homilię. My, duszpasterze, wszystkim wyzwaniom chwili obecnej nie podołamy. Potrzebujemy sprzymierzeńców. W każdej parafii znajdą się osoby gotowe do zaangażowania. Zależy im na pięknie liturgii Mszy św., bo wiedzą i wierzą, że uobecnia się w niej sam Chrystus. Jestem przekonany o zasadności powoływania w parafiach zespołów liturgicznych.

A nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej?

Byłoby naprawdę wskazane, aby w ciągu trzech kolejnych lat realizacji programu duszpasterskiego w każdej diecezji wyznaczono wiernych do tej eucharystycznej posługi. Kościół – wspólnota nie może zapominać, zwłaszcza w dniu Pańskim, o osobach starszych, chorych, niedołężnych, które nie są w stanie przyjść do kościoła. Wiele spośród nich uczestniczy we Mszy za pośrednictwem radia czy telewizji. Ale media nie są w stanie przekazać tego skarbu, jakim jest Chleb Eucharystyczny – Komunia Święta. Dlatego potrzebni są nadzwyczajni szafarze. Nie tylko przynoszą Ciało Chrystusa, ale są wyrazem pamięci wspólnoty parafialnej o chorym, starym czy niedołężnym człowieku. Tak powstaje więź między parafią a chorą osobą. Ci, którzy musieli zostać w domach, nie są zapominani ani marginalizowani. To są właśnie ci współcześni biedni, na których papież Franciszek zwraca naszą uwagę.

W Polsce raczej nie ma takich dzielnic nędzy jak w Ameryce Południowej, co pewnie nieraz ma przed oczyma papież, mówiąc o biedzie. Naszymi biednymi są głównie ci chorzy.

Dlatego Pokarm Eucharystyczny jest im tak potrzebny. Miałem kiedyś takie doświadczenie w Nowym Sączu. Podczas wizytacji proboszcz zaprowadził mnie do kobiety w ostatnim stadium choroby nowotworowej. W mieszkaniu oprócz niej był mąż. Modliliśmy się, rozmawialiśmy. Potem proboszcz powiedział: „Ten pan jest codziennie w Kościele i modli się za swoją żonę”. A ja na to: „Bracie, skoro jesteś codziennie w kościele, to czemu nie przynosisz swojej żonie Komunii Świętej?”. „My o tym marzymy” – odpowiedział mąż tej chorej. Po czym oboje się rozpłakali. Zdecydowałem, by proboszcz krótko pouczył tego małżonka i przygotował do posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii św., aby już od następnego dnia mógł przynosić żonie Pana Jezusa. Gdy żona tego człowieka po kilku miesiącach zmarła, przyjechał mi podziękować. „Starałem się o moją żonę jak tylko mogłem – stwierdził – ale gdy mogłem jej przynosić Jezusa Eucharystycznego, to była pełnia szczęścia”.

Mocne.

W takich przypadkach nie możemy być formalistami. Spotkałem wtedy człowieka praktykującego, modlącego się za swoją żonę i razem z nią. Dlaczego miałbym mu nie umożliwić zanoszenia jej Komunii Świętej... To bardzo prosta i piękna posługa! •

Abp Wiktor Skworc

Metropolita katowicki. Przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Episkopatu Polski. Urodził się w 1948 roku w Bielszowicach (dziś dzielnica Rudy Śląskiej). Wyświęcony na kapłana w 1973 roku. Doktor nauk humanistycznych. Do 2011 roku biskup diecezjalny tarnowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama