Nowy numer 50/2019 Archiwum

Level: prorok

I tylko nie tłumaczcie moim dzieciom, że tata jako prorok może łamać śluby i przyrzeczenia, bo wszedł na poziom niedostępny duchowym szaraczkom.

W imię zwykłej przyzwoitości i uczciwości proszę was o jedno: jeśli (nie daj Boże!) porzucę kiedyś Dorotę i troje naszych dzieci, a potem będę wam głosił płomienne konferencje na temat mistyki małżeństwa, spalcie wszystkie moje książki, zresetujcie artykuły, zróbcie formatowanie dysku, a nawet wywalcie mnie z grona znajomych. Zróbcie wszystko, co wam się żywnie podoba, tylko nie tłumaczcie Marcie, Łukaszowi i Nikodemowi, że tata jako prorok widzi głębiej, dalej, ma inne prawa i może bezkarnie łamać śluby i przyrzeczenia, bo wszedł na poziom niedostępny duchowym szaraczkom.

Dotyka mnie to, że prawda wymieniona jest jako pierwszy element duchowej zbroi! Jeśli nie staniesz w prawdzie i nie przyznasz się do swej kruchej kondycji, na nic nie zda się pancerz wiary czy miecz ducha. Bardzo cenię kapłanów, którzy zmagają się z różnymi zniewoleniami, upadają i powstają, ale mają odwagę przyznać się do słabości. Nie chodzi mi o tani ekshibicjonizm, ale przyznanie się do swej kondycji. Superbohaterów pozostawiam Marvelowi.

Grzech, do którego dorobimy pobożną teologię, nigdy nie będzie cnotą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • CSOG
    19.11.2019 19:17
    Inaczej
    Moja żona odczytała artykuł zupełnie inaczej. Piszę o tym sam, gdyż żona choć piśmienna, to osobistej twórczości piśmienniczej nie traktuje jako hobby, i ogranicza ją zazwyczaj do spisu zakupów, które mi zleca zrobić w spożywczym. Po pierwsze żona zawsze ma racje, po drugie kiedy żona nie ma racji patrz punkt pierwszy. Tym razem jednak żona ma rację z punktu pierwszego i nie deklaruję tego kierowany wyłącznie uzależnieniem od niej w kwestiach kulinarnych i higieniczno estetycznych.
    Moja żona główną myśl tekstu odczytała jako pragnienie i wolę autora, aby w geście jakkolwiek rozumianej z człowiekiem solidarności nie tłumaczyć w żaden sposób jego sprzeniewierzenia się wartościom wcześniejszym na rzecz późniejszych. Według niej autor wyraża głównie to, że nie jest się wiarygodnym, jeśli wcześniej tej wiarygodności się samemu zaprzeczyło. I mają rację. I żona i autor. O jakże często patrząc na to samo, widzimy zdecydowanie różne oblicza sprawy. Kto w jednych sprawach nie dotrzymuje wierności szlachetności i stałości ten i w innych działaniach i swych dziełach szlachetności, prawości i wierności niepewny – rzecze ślubna i dodaje: Pan Redaktor słusznie pisze. A ty się zawsze tylko czepiasz. I znów żona ma rację. Jak zawsze :)
    doceń 10
  • spe
    19.11.2019 22:57
    Z drugiej strony prorokiem właśnie był Ozeasz, zdradzany przez żonę. Jego historia pokazała, jak bardzo podobne jest małżeństwo do związku Boga z Narodem Wybranym, a dziś Chrystusa z Kościołem. Tak prorokami dla świata i mistykami wpłakanych oczu stają się osoby porzucone przez swoich małżonķów, a dochowujące im jednak wierności.
    doceń 2
  • karpik
    20.11.2019 08:45
    Dla szukających odpowiedzi polecam vloga s. Bruny od Maryi z dn. 19. XI
    doceń 2
  • Mol
    22.11.2019 08:13
    Mol
    Panie Marcinie, bardzo lubię Pana felietony. Proszę, niech Pan nie traktuje tego wpisu jako prowokacji, to jest coś, co naprawdę od lat nie daje mi spokoju. Św. Augustyn, kiedy się nawrócił, porzucił swoją żonę - a w każdym razie kobietę, z którą żył przez wiele lat i z którą miał syna - wsadził ją na statek i odesłał. To nie były czasy, kiedy kobieta (zwłaszcza niemłoda już i odtrącona) mogła poradzić sobie sama. Św. Augustyn ją odrzucił, a syna zostawił sobie. Więc ta jego biedna żona - nieżona została całkiem bez wsparcia. Co jej pozostawało? Śmierć z głodu? Prostytucja? Augustyn wybrał świętość, ale chyba kosztem zniszczenia bezbronnej, która, jak się mówi "oddała mu swoje najlepsze lata". Jak sobie poradzić z tym dysonansem?
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji