Nowy numer 46/2019 Archiwum

ZNP planuje każdego ósmego dnia miesiąca manifestacje w innym mieście

Małopolski ZNP 8 listopada zorganizuje manifestację nauczycieli w Krakowie. Kolejne mają się odbywać każdego ósmego dnia miesiąca w innych miastach, na początku w Gdańsku i w Katowicach. To wyraz naszej dezaprobaty wobec polityki edukacyjnej - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Manifestacje mają przypominać o strajku nauczycieli, który zaczął się 8 kwietnia. Razem z prowadzonym od 23 października tzw. protestem włoskim mają wyrażać niezadowolenie środowiska nauczycieli z tego, co się dzieje w sferze polityki edukacyjnej.

"Naszą dezaprobatę chcemy wyrażać w różny sposób" - wyjaśnił Broniarz.

Dodał, że atmosferę podgrzewają wypowiedzi ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego. W czwartek w Sygnałach Dnia minister powiedział, że nie widzi powodów do protestu, bo nauczyciele w tym roku otrzymali ogromne podwyżki. Podkreślił też, że stawiając postulaty płacowe, powinni oni brać pod uwagę możliwości finansowe państwa.

Komentując te słowa, Broniarz zaznaczył, że w przeszłości były równie duże podwyżki w zdecydowanie gorszej sytuacji budżetu i że "nie ma co opowiadać, że mamy wykazywać zrozumienie dla sytuacji w budżecie, bo nauczyciele tego nie kupują".

Zwrócił uwagę, że to nie jest tak, że tylko kierownictwo związku jest niezadowolone z tego, co się dzieje w zakresie polityki edukacyjnej, a reszta to akceptuje.

"Nie! Nauczyciele w zdecydowanej większości nie są zadowoleni z finansów przeznaczonych na edukację i z retoryki, która temu towarzyszy" - mówił.

Poza tym - jak argumentował - szkoła liczy na zupełnie inne działania adresowane do uczniów i nauczycieli niż te, które są podejmowane w ostatnich latach.

"Nie mówi się o tym, co zrobić, żeby zwiększyć autonomię nauczycieli i czas, jaki możemy poświęcić dziecku. Bo jeżeli ZNP mówi, że jesteśmy przywaleni biurokracją, to nikt z tym nie polemizuje, także minister. Ale on nic z tym nie robi, poza zwołaniem kolejnego posiedzenia zespołu (ds. odbiurokratyzowania pracy szkół - PAP). (...) Mamy kolejne rozporządzenia, decyzje, zalecenia. Minister mnoży przepisy prawne, choć deklaruje, że trzeba odbiurokratyzować edukację" - stwierdził.

"Protest włoski to proces. Będzie zależał od indywidualnej optyki każdego nauczyciela, a jednocześnie mam nadzieję, że będzie się rozwijał" - odpowiedział na pytanie PAP, czy manifestacje są organizowane, bo protest włoski jest mało widoczny.

"Jeżeli słyszę, że pielęgniarki mówią, że są pielęgniarkami, a nie firmą przeprowadzkową, to znaczy, że efekt medialny tego wydarzenia został osiągnięty. Jeżeli rady pedagogiczne zastanawiają się nad treścią swoich statutów szkół i mówią, że nie godzą się na to, by wciskać im wszystko, co tylko da się w szkole zrobić, to jednak jest to efekt protestu" - zauważył.

Szef ZNP zdementował też informacje, że nauczyciele nie będą organizowali wycieczek. "Nic bardziej błędnego. Chcemy te wycieczki robić, ale na zasadach zgodnych z prawem, a nie na wariackich zasadach, że wycieczki są z pominięciem bezpieczeństwa uczniów, prawa do wypoczynku nauczyciela" - oświadczył.

Wyjaśnił, że ZNP nie monitoruje, jak dużo nauczycieli przyłączyło się do protestu włoskiego, aczkolwiek 12 listopada zarząd główny związku spotka się z prezesami okręgów i "będzie wiedział, jak to się rozwija".

Wtedy zostaną też ustalone kolejne miasta, które zorganizują manifestacje. Mają się one odbywać po godzinach pracy.

Trwający od 23 października protest włoski polega na wykonywaniu przez nauczycieli tylko tych czynności, które są opisane w przepisach prawa oświatowego. Wyklucza więc np. bezpłatne prowadzenie kół zainteresowań, sobotnie wyjazdy na konkursy z uczniami, inwentaryzację bibliotek czy sprzedaż podręczników przez nauczycieli. Akcja protestacyjna jest efektem ankiety przeprowadzonej przez ZNP we wrześniu, w której za taką formą protestu opowiedziało się 55 proc. respondentów.

« 1 »

Zobacz także

  • seitz
    03.11.2019 08:55
    Pan Broniarz próbuje teraz udowodnić, że jego przedwyborczy protest nie miał nic wspólnego z wyborami. Dlatego też wprowadza wybiórczy objazdowy strajk. Wcześniej mówił, że w ramach strajku nauczyciele na wycieczki nie będą jeździć.
    doceń 9
  • Lucjan_Biel
    03.11.2019 13:02
    Lucjan_Biel
    Sytuację w oświacie może poprawić tylko bon oświatowy. Tylko wtedy pozostaną tam osoby, które chcą i potrafią pracować z dziećmi i młodzieżą.
    W 70% to przechowalnia dla miernot i obiboków, nierzadko zwykłych nieuków. Lizusów dyrektora, burmistrza, wójta i czort wie kogo jeszcze.
    A jeśli chodzi o biurokrację w szkole, to jest to rzeczywisty problem. W tej sprawie jednak nauczyciele powinni strajkować nie przeciw rządowi, lecz przeciw swojemu dyrektorowi, burmistrzowi, wójtowi. Bo to oni głównie generują biurokrację w szkole. Ale kto z nich zwróci uwagę swojemu szefowi? A wójtowi, czy burmistrzowi? W 95% to towarzystwo podszyte tchórzem. Łatwiej schować się za Broniarza i drzeć japę na PiS i rząd.
    doceń 9
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL