Nowy numer 46/2019 Archiwum

Pięć wniosków po wyborach

Polacy masowo zmobilizowali się, aby w sumie niewiele się zmieniło.

Kampania do tegorocznych wyborów parlamentarnych była najdłuższa w historii III RP. Emocje polityczne były podgrzewane niemal od początku rządów PiS. Ale, jak na intensywność konfliktu politycznego w ostatnich latach, to zmiany w stosunku do sejmowych wyborów sejmowych z 2015 r. PiS zdobył podobną liczbę mandatów. Koalicje wokół PO i SLD zyskały podobny procent głosów, co partie tworzące je w 2015 r., a występujące wtedy osobno. O sukcesie może mówić PSL, ale biorąc pod uwagę koalicję stronnictwa z Kukiz’15, to zyski z niej były mniejsze niż zsumowany wynik tych komitetów w 2015 r. Cieszyć się może zaś Konfederacja. Ale kolejne partie Janusza Korwin-Mikkego osiągały ostatnio nie najgorsze wyniki, a głosów potrzebnych do przekroczenia progu ostatecznie dostarczyli narodowcy.

Polska chce PiS, ale nie za bardzo

Partia Jarosława Kaczyńskiego może mówić o pewnym rozczarowaniu. Wyniki są słabsze niż sondaże. Większość sejmowa nie jest pewna. Prawdopodobnie rząd Mateusza Morawieckiego będzie kontynuował swoją misję. Ale elity PiS liczyły pewnie na rozszerzenie, a nie tylko utrzymanie władzy. Wprawdzie głosów na PiS padło więcej niż w 2015 r., ale inna organizacja pozostałych partii nie pozwoliła tak bardzo wykorzystać systemu wyborczego.

Dobry wynik PSL i Konfederacji, z którymi PiS walczył o głosy, pokazuję, że partia Jarosława Kaczyńskiego mogła stracić część potencjalnych wyborców. Mogła o tym zdecydować np. obietnica podwyższenia płacy minimalnej, która przestraszyła część przedsiębiorców. Kredyt zaufania dla PiS wciąż jest duży, ale nie daje on całkowitej swobody działania tej partii.

W opozycji bez większych zmian

Opozycja liberalna i lewicowa nie zyskały za bardzo ani w rywalizacji z PiS, ani w rywalizacji między sobą. Wciąż główną siła opozycyjną wydaje się PO. Nie wiadomo tylko, w którą stronę pójdzie ta partia. Zagrożenie ze strony lewicy nie okazało się takie duże. Za to problemem może okazać się centrowe PSL i wyraziście wolnorynkowa Konfederacja. Dobrym pomysłem dla PO wydaje się więc powrót do jej konserwatywno-liberalnych korzeni. Rezygnacja władz Warszawy z wprowadzania edukacji seksualnej dla warszawskich uczniów jest być może pierwszym tego zwiastunem.

Antysystem przemeblowany

Jednym z wygranych wyborów w 2015 r. był Paweł Kukiz. Jego ruch zajął trzecie miejsce. Jednak ruchy protestu, a takim był Kukiz’15, nie żyją długo. Wcześnie zniknęły z polityki KPN, Samoobrona i Ruch Palikota. Elektorat Pawła Kukiza sprzed 4 lat, rozbiegł się w trzech kierunkach. Część przeszła do PiS, część do Konfederacji, a tylko co czwarty wyborca rockmana zawierzył jego pomysłowi na sojusz z PSL. Z entuzjazmu antysystemowego niewiele zostało.

Czas pokaże, jak wiele z demokratycznych haseł Pawła Kukiza przejęło PSL. Ale w młodym, radykalnym elektoracie dominuje dziś Konfederacja. Ma ona wyrazisty, narodowy i wolnorynkowy program, który przyciąga młodych. Być może będą oni bardziej skuteczni w utrzymaniu poparcia u zbuntowanej młodzieży.

Polska nadal nie chce lewicowej rewolucji obyczajowej

Partie zdecydowanie odrzucające takie skrajnie lewicowe pomysły obyczajowe jak „małżeństwa homoseksualne” i edukacje seksualną w szkołach, czyli PiS, Konfederacja i PSL, uzyskały w wyborach zdecydowaną przewagę. Lewica, promująca tego typu skrajne rozwiązania, nie powiększyła znacząco swojego wyniku. Po nieudanej kampanii przed wyborami europejskimi z haseł lewicowych obyczajowo zaczyna wycofywać się Platforma Obywatelska. Pokazuje to, że nie ma w polskiej przestrzeni publicznej miejsca na rewolucję obyczajową. I prawdopodobnie nie będzie jej też w przyszłości. Partie o profilu konserwatywnym wygrały walkę o młodego wyborcę. Lewica udało się zaś przekonać co szóstego z nich.

Wciąż jesteśmy daleko od stabilizacji polskiej polityki

Po raz pierwszy w historii III RP tylu wyborców będzie miało swoją reprezentację w Sejmie. Polska scena polityczna została zdominowana przez pięć partii. Nie oznacza to jednak, że zaczynamy wchodzić w okres stabilizacji polskiego systemu politycznego.

Po pierwsze, wciąż nie mamy stabilnego systemu dwupartyjnego bądź dwublokowego. W rozwiniętych demokracjach, jak tej brytyjskiej, amerykańskiej czy francuskiej, mieliśmy do czynienia ze zmieniającymi się u władzy dwoma rodzinami politycznymi. Taki system pozwalał na prowadzenie dosyć spójnej polityki państwowej i jej rozsądną korektę. Niestety, w Polsce nie udało się zbudować takiej sceny politycznej. PiS nie zdominował prawej strony sceny politycznej. PO nie zbudowała koalicji jednoczącej lewą stronę sceny politycznej.

Po drugie, negatywne emocje wciąż dominują w polskiej polityce. Trudno jest stworzyć katalog spraw, w których panowałby konsensus. W dodatku politycy z różnych stron traktują siebie jak wrogów. Motywowana politycznie, a nie ideologicznie, niechęć często dominuje nad merytoryką sporów.

Po trzecie, systemy polityczne zaczynają trzeszczeć w posadach na całym demokratycznym świecie. We Francji upadł system socjalistyczno-guallistowski. W Niemczech upada socjaldemokracja, a rosnąć w siłę zaczynają Zieloni i AfD. W Wielkiej Brytanii Brexit dzieli główne partie w poprzek. Tracimy więc zagraniczne odniesienia do naszej polityki.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy Wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Zobacz także

  • velario-new
    14.10.2019 17:51
    Znalazłem: "M. Kidawa-Błońska na pewno jest bardziej związana z Warszawą niż G. Schetyna, ale nie ma szans pokonać lidera PiS." (B. Łoziński: "Schetyna oddaje pola", opublikowano na tut. portalu 3.09.2019).
    doceń 15
  • jurek
    15.10.2019 11:01
    Zgadzam się z wiekszościa tez autora. Jedno jednak wydaje sie dyskusyjne. Czy rzeczywiście "Polska nie chce lewicowej rewolucji" - znaczny wzrost sympatyków lewicy tak wprost tego nie potwierdza. Ponadto wydaje sie, że również magnesem dla głosujacych na PIS nie sa kwestie obyczajowo-etyczne (czyli ta "walka o rodzine i sojusz z Kosciołem), a raczej jedynie socjal
    doceń 5
  • Ben44
    15.10.2019 11:32
    Po pierwsze, nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby rządząca partia dostały mandat na rządzenie drugą kadencją i to z tak ogromnym poparciem, zagłosowało ponad 8 milionów ludzi, chyba tyle co w wyborach prezydenckich na Dudę. To jest ogromny mandat i trudny do podważenia. Więc PIS tutaj wygrał całkowicie. Największy sukces Platformy czyli Schetyny - reanimacja postkomunistów z SLD! Zrobili to świadomie lub nie, ale zrobili. Sama platforma straciła bardzo w tych wyborach, to już trzecie przegrana. I ma ogromny potencjał, żeby się rozpaść. Dla tej formacji nie ma już przyszłości. Rozpadnie się i zasili w większości jakąś nową lewicę, która będzie rosła w siłę i w następnych wyborach to oni będą największą partią opozycyjną. Liderem będzie Zandberg, bo ma na to kwalifikacje i porządny lewicowy życiorys. Ciekawa rzecz, ale na 9 mandatów PO w Warszawie, 5 to zdeklarowana lewica, Pani Fabisiak, która kiedyś była w AWS-sie, więc lewicy raczej nie zasili, a co zrobi Kidawa, Szczerba, Gajewska? Pytanie jest raczej retoryczne. Wraca na scenę PSL, jako centrowa, chadecka partia. Jeżeli im się to uda, to mogą odebrać trochę rolników, którzy w całości zagłosowali na PIS. Więc wróci w następnych wyborach jako trzecia siła. A co zrobią chłopaki z Konfederacji? Pójdą chyba w rozsypkę, bo JKM to tak silna osobowość i nie do okiełznania, że żadne projekty z jego udziałem długo nie żyły.
  • Contral
    15.10.2019 14:35
    Contral
    Mamy system wielopartyjny a nie dwu-blokowy. jeżeli marzyć o systemie dwu-blokowym to wzorem będą USA a nie Europa Zachodnia.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji