Gość Sandomierski 38/2019 Archiwum

Produkt bogopodobny

Ja też nie wierzę w Boga, w którego nie wierzą ateiści.

„Ja też nie wierzę w Boga, w którego nie wierzą ateiści” – powiedział kard. John Henry Newman. Zgadzam się z przedmówcą. Naprawdę nie dziwię się niewierzącym, którzy znają Kościół jedynie z medialnych opisów. Gdybym karmił się wizją przedstawianą w portalach społecznościowych żerujących na skandalach, też omijałbym świątynie szerokim łukiem. 

„Jeśli ktoś nie zetknął się z Panem Bogiem prawdziwym, tylko z jakimś produktem bogopodobnym, to bardzo dobrze, że go odrzucił” ‒ bez zbędnego owijania w bawełnę podsumowuje jezuita o. Wojciech Ziółek.

To niemożliwe, by spotkać żywego Boga i nie zachwycić się Nim! By ujrzeć Tego, którego „oczy są jak płomień ognia”, i nie zatęsknić za zjednoczeniem. Przy Nim naprawdę wszystko „można uznać za śmieci” (Flp 3,8), a i to słowo jest politycznie poprawną interpretacją greckiego skybala, które oznacza dosłownie: „nawóz, gnój, zwłoki, odchody”.

Kościół balansujący od dwóch tysięcy lat między Chwałą Pana a doświadczeniem własnej nędzy może być zgorszeniem dla tych, którzy nie spotkali żywego Boga. Jedynie napromieniowany obecnością Jezusa, wpatrzony w Jego twarz, skoncentrowany na Oblubieńcu ma siłę przyciągania. 
Jest z nim tak jak z witrażem. Na zewnątrz widać jedynie zakurzone, szare szyby, dopiero po wejściu do środka zachwyca gra pastelowych świateł.

„Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj, skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem”.
Wierzę, że to jedyny klucz do zarażania innych Bogiem i Kościołem, który założył. Widzę to po sobie. Jak inaczej patrzę na rzeczywistość po rekolekcjach, po wyjściu z modlitwy we wspólnocie czy po adoracji.

Opór tych, którzy nie doświadczyli miłości „nie z tej ziemi”, topnieje po spotkaniu z ludźmi, którzy mają świadomość tego, że słowa: „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” nie są pobożną metaforą.


Zamów tutaj: 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Anonim (konto usunięte)
    25.08.2019 23:02
    ... "pakiet" proponowany często na Zachodzie. Wiedza o Bogu to wiedza pojęciowa. Wspominasz jeszcze o emocjach, ale negatywnie. O doświadczeniu życia wiarą - nic. O doświadczeniu mistycznym - nic. O doświadczeniu moralnym - nic. O dostarczeniu liturgicznym - nic. O rozenawaniu duchów - nic. O kulcie ikony - to zależy.
  • Anonim (konto usunięte)
    25.08.2019 23:08
    @Dremoor. Wschód chrześcijański nie ogranicza rozumu, tylko wyraźnie widzi jego granice. I nie jest to irracjonalizm. Podkreśla on też, że Boga poznaje cały człowiek, a uprzywilejowanym miejscem Jego poznania jest sprawowana w Kościele Liturgia. PS Skoro widzisz "ogrom błędów" w dogmatyce katolickiej, to gdzie szukać prawdy? Gdzie "jest", gdzie urzeczywistnia się Tradycja?
  • Anonim (konto usunięte)
    26.08.2019 12:40
    @TOMASZL. Potwierdzasz znów to, o czym pisałem. Generalnie, doświadczenie jest niedoceniane, redukowane do emocji. Doświadczenie życia wiarą to nie tylko czasem jakieś emocje. Skoro o nich mowa, to w małżeństwie po trudnościach następuje głębsze zjednoczenie; szerzej np. Garrgou-Lagrange. Można powiedzieć, że doświadczenie wiary jest doświadczenie życia codziennego, ale co to daje? Napisz konkretnie o roli mistycyzmu. Zresztą redukcja mistycyzmu do "wrażeń" ti poważny błąd. Co do doświadczenia moralnego najpierw sprawdziłem, ale jest w wykładach i publikacjach np. KUL. Doucz się, skoro tyle o edukacji piszesz. Napisz konkretnie, jak jest rola Liturgii. Co do oderwania, więcej trzeba napisać. Wiara, Liturgia, teologia, życie moralne itd. są ze sobą połączone. Kult ikon - Wy na Zachodzie zapomnieliście, czym jest obraz sacralny, nie mylić z religijnym. Ikonoklazm (nie tylko) protestancki walczy ze świeckim, estetycznym czysto rozumieniem obrazu (jak zwłaszcza w baroku).
  • Anonim (konto usunięte)
    29.08.2019 21:37
    Jeżeli ikona to "obrazek", jeżeli ich rola jest pomocnicza, zawsze drugorzędna, i jeżeli Liturgia to jakiś odległy rytuał, to znaczy że między Tobą i wieloma katolikami i mną oraz wieloma chrześcijanami Wschodu leży przepaść. Opisuję po prostu. Specjalnie zacząłem od drugiej części. Rzecz zaś w braku doświadczenia. Pojęcia są owszem ważne, ale tu raczej przeszkadzają, bo utrudniają bardziej niż pomagają w wypowiedzeniu tej postawy, którą można nazwać w uproszczeniu ikonoklastyczną. Doświadczenie wiary, dziwi mnie trochę Twój dystans. Z wypowiadanem może być trudno, ale co do zasady opisać je można prosto jako doświadczanie działania Bożego w naszym (i innych) życiu. A doświadczenie moralne, to doświadczenie istnienia dobra moralnego, zarówno w wierności temu dobru, jak i w upadku. Co do mistyki (czy mistycyzmu) właśnie chodziło mi nie o nadzwyczajne cudowne "dodatki", lewitację, widzenia itd., a o oczyszczenie przez Bożą łaskę we współdziałaniu z nami, by "znajdować Boga we wszystkich rzeczach". I masz rację, że niestety moralność dla wielu to Dekalog, może nie tylko, ale w każdym razie to zakazy i nakazy! A rozumienie moralności jako życia w Duchu Świętym i Duchem Świętym, a "przykazaniami" są paradoksalne, niemożliwe, gorszące Błogosławieństwa - gdzie, no gdzie?!
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji