Nowy numer 42/2019 Archiwum

Cuda z Michigan

Detroit powoli wraca do życia. Z naciskiem na „powoli”. To i tak bardziej optymistyczne niż ogłoszona przed laty sekcja zwłok dawnej perły Ameryki.

Gdy w 2008 r. doszło do krachu na giełdzie nowojorskiej i całą Amerykę, a za nią pół świata, dotknął kryzys finansowy i gospodarczy, oczy wszystkich zwróciły się na Detroit w stanie Michigan. Symbol potęgi amerykańskiej gospodarki, zwłaszcza przemysłu motoryzacyjnego, ogłosił upadłość. Bankructwo tego miasta nie było widoczne tylko w tabelkach, ale dostrzegalne gołym okiem. Puste trzypasmowe jezdnie, biegające po nich koty, wyludnione dzielnice, powybijane szyby, pustostany, kilka otwartych sklepów i jeszcze mniej działających restauracji, ponad połowa mieszkańców na emigracji do innych miast Ameryki. To nie pierwszy przypadek bankructwa miasta w historii. Ale po raz pierwszy dotknęło ono tak ważny kiedyś ośrodek przemysłowy, kojarzony z gigantami motoryzacji, takimi jak Ford, General Motors czy Chrysler, oraz – o czym rzadko się mówi – z przemysłem zbrojeniowym, który zarobił miliardy dolarów na wojnach prowadzonych przez USA. Mało kto jednak zdawał sobie sprawę z tego, że Detroit umierało już od dłuższego czasu, a rok 2008 tylko przyspieszył ten proces. „Prawda jest taka, że Detroit zaczęło umierać czterdzieści lat temu, gdy Japończycy doszli do tego, jak zrobić lepszy samochód” – pisał z przekąsem Charlie LeDuff w znakomitym, choć przygnębiającym reportażu „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki”. „Teraz cały kraj wiedział, że to miasto i cały region już wtedy staczały się po równi pochyłej. I cały kraj z nas się śmiał (…). Pas rdzy [to popularne określenie przemysłowych terenów w północno-wschodniej części USA – J.Dz.] zmienił się w zardzewiały klozet” – pisał o swoim rodzinnym mieście. Większość komentatorów była przekonana, że jeśli Detroit uda się w ogóle kiedyś podnieść, to nie prędzej niż za kilkadziesiąt, może sto lat. Po ponad dekadzie od głośnego upadku można z pewną ostrożnością powiedzieć, że Detroit wraca do życia. To z pewnością nie będzie nigdy ta sama potęga, którą to miasto było przez długie dziesięciolecia XX wieku. Są jednak powody do umiarkowanego optymizmu: sekcja zwłok została chyba ogłoszona przedwcześnie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji