Nowy numer 29/2019 Archiwum

I z czego się cieszycie?

Myśl wyrachowana: Aplauz dla grzechu nie czyni z niego cnoty.

Rodzina zebrała się na świątecznym obiedzie. Po deserze ojciec wstał i z pogodnym obliczem oświadczył: „Kochani. To był nasz ostatni wspólny obiad, żegnam się ze swoją rolą męża i ojca w tym domu. Minione lata były piękne, byliście wspaniali. Ale cóż – czas zacząć nowy etap z inną kobietą”.

Nastała chwila milczenia, a po niej… dzieci rzuciły się gratulować ojcu uczciwego postawienia sprawy i odwagi w realizacji prawa do szczęścia. „Szczęścia! Pomyślności!” – wykrzykiwały jedno przez drugie.

Czy to byłoby normalne? Każdy powie, że to teatr absurdu. A jednak coś podobnego, tylko w innej scenerii zdarzyło się niedawno w jednym ze śląskich kościołów. Po Mszy św. w Boże Ciało proboszcz oznajmił parafianom, że żegna się z kapłaństwem i odchodzi z kobietą. Reakcją były… oklaski. Po południu odchodzący ksiądz napisał na Facebooku: „Kochani. Dziś rano odprawiłem ostatnią Mszę św. Pożegnałem się z kapłaństwem. To były piękne lata mojego życia głównie dzięki Wam! Rozpoczynam nowy etap życia przy boku Justyny”.

Pod spodem lawina zachwytów nad „odwagą” i „uczciwością” księdza, wyrazów szacunku i życzeń na nową drogę życia. „Miłość nade wszystko!” – powtarzało się raz po raz. Ktoś rozwinął nawet prywatną teologię o potrzebie otwartości na „nowe powołania”. „Każdy ma prawo żyć po swojemu!” – napisał inny. Częstym motywem było stwierdzenie, że „to jest naturalne”, bo mężczyzna powinien być z kobietą. Natomiast refleksja, że sam Jezus mówił o bezżenności dla królestwa niebieskiego, jakoś zupełnie się nie przebiła. Podobnie jak myśl, że gdy z „naturalności” zrobi się bożka, ten w następnym kroku zapyta: a dlaczego masz być tylko z jedną kobietą? I w kolejnym: czy to w ogóle musi być tylko kobieta? I tak dalej, aż do samej otchłani.

To odróżnia nas od zwierząt, że dla większego dobra podejmujemy decyzje wymagające od nas rezygnacji z mniejszych dóbr, które nam się po drodze narzucają. Dla jednej wielkiej perły pozbywamy się wielu małych – i to jest ludzkie, a nie rzucanie wszystkiego i bieganie za każdą błyskotką tylko dlatego, że się jeszcze takiej nie miało.

Kłania się tu dewiza św. Augustyna: „Miłość to wybór drogi miłości i wierność wyborowi”.

Każdy ma własną drogę miłości, a gdy na nią definitywnie wkroczy, na przykład przez małżeństwo czy święcenia kapłańskie – to już z niej schodzić nie powinien. To wierność weryfikuje wartość miłości, a nie czułe słówka. To wierność jest odwagą i to ona jest uczciwa.

Nie ciesz się, ludu Boży, że tracisz kapłanów, bo przez to stajesz się mniej Boży. I osłabiasz tych, którzy pozostają wierni wyborowi. Już im demon szepcze do ucha: „Zobacz, jak cię potrzebują. Radość im sprawisz, gdy odejdziesz”.

Jasne, że każdy może upaść, ale upadek to nie jest powód do radości. Tu nie marsza weselnego trzeba śpiewać, tylko suplikacje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji