Nowy Numer 28/2019 Archiwum

Znak miłości upartej

Dziwnie działa Bóg. Gdy ludzie krzyczą, że Go nie ma, On nie polemizuje. Po prostu pokazuje swoje zranione Serce.

Szczególnie wyraźna plama na Całunie Turyńskim znajduje się w miejscu, w którym płótno okrywało prawy bok Jezusa. Zastygła krew odpowiada kształtowi ostrza włóczni. Rana musiała być potężna, skoro Tomasz mówił o wkładaniu do niej całej ręki.

Po ludzku pchnięcie w prawy bok ukrzyżowanego, przebijające płuca i docierające aż do serca, miało być ostatecznym upewnieniem się, że skazaniec nie żyje. Ale Bóg, który nawet ludzką brutalność wykorzystuje do realizacji swoich planów, w tym momencie symbolicznie – i dosłownie – otworzył ludzkości dostęp do swojego Serca.

Wiele wieków później nastał czas, w którym prawda o niezmiennej miłości Bożej do człowieka zaczęła się zacierać. W XVII wieku świadomość wielu wierzących zranił jansenizm, popularny w środkowej Europie ponury prąd myślowy, pokazujący Boga jako surowego i bezwzględnego Pana. Janseniści głosili konieczność życia w surowej pokucie, niekiedy zakazując nawet śmiechu. Wedle ich koncepcji człowiek miał dążyć do sterylnej czystości duchowej. Choć Kościół sprzeciwił się tej herezji, w wielu miejscach zapanował strach przed przystępowaniem do Komunii św., która zaczęła być traktowana nie jako pokarm dla wiernych, lecz jako nagroda za nieskazitelność. W rejonach ogarniętych wpływem jansenizmu mało kto odważał się przystępować do Stołu Pańskiego, bywało, że ludzie w obawie przed świętokradztwem nawet umierali bez przyjęcia Komunii Świętej.

Z drugiej strony w tym samym czasie zaczynały kiełkować idee zaprzeczające w ogóle istnieniu Boga. Francuscy i angielscy filozofowie wtedy właśnie zaczęli kłaść podwaliny pod kult rozumu, który wedle ich zamiarów miał wyzwolić ludzkość z pęt wszelkich religii.

Dostępne jest 16% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • podaj nick
    27.06.2019 10:05
    pewna osoba chwaliła się uczestnictwem w koncercie heavy metalowym, gdzie piosenkarz ryczał "Boga nie ma" nie wiem czy aż tak godne potępienia w końcu on śpiewał (ryczał) o Bogu ( którego niby nie ma?) natomiast kiedy uczęszcza się na obowiązkową mszę św. w niedzielę to często trzeba się wewnętrznie przemóc prowadzący to zgromadzenie nic o Bogu głównie o sobie
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji