Nowy numer 42/2019 Archiwum

Konsekwentnie i z rozwagą

W kontekście zapowiedzi powołania państwowej komisji ds. pedofilii warto mieć na uwadze, że jej działania będą kształtowały także relacje między Kościołem a państwem, tworząc precedensy trwalsze aniżeli funkcjonowanie samej komisji.

Na finiszu kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, kiedy opozycja oraz sprzyjające jej media rozpętały histerię wokół kwestii pedofilii w Kościele, próbując oskarżyć PiS o lekceważenie czy nawet tuszowanie problemu, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział powstanie komisji państwowej ds. zbadania przypadków pedofilii. Miałaby ona uprawnienia śledcze, a jej prace obejmowałyby wszystkie środowiska, nie wykluczając Kościoła. Szef rządu dodał, że chciałby, aby komisja miała „uprawnienia do pozyskiwania materiałów, które były do tej pory zastrzeżone tylko dla działań śledczych, bo wtedy społeczeństwo i rząd PiS będą miały większe przekonanie co do skuteczności jej działania”. Trudno się nie zgodzić z tymi założeniami, chociaż powstaje pytanie, dlaczego w tej sprawie potrzebna jest nadzwyczajna aktywność gremium politycznego zamiast rzetelnej pracy organów ścigania i ekspertów starających się wyjaśnić aspekty tej przestępczości.

Polityczne tło

Pisząc ten tekst, nie znam projektu ustawy powołującej komisję ds. pedofilii. Z pewnością pozytywny jest fakt, że ma się ona zajmować oceną tego zjawiska w całym społeczeństwie, a nie tylko w odniesieniu do duchownych, i to wyłącznie wyznania katolickiego. A to zakładały projekty zapowiadane przez Fundację „Nie lękajcie się” oraz lidera PO Grzegorza Schetynę. Jednak bilans poprzednich nadzwyczajnych komisji nie jest pozytywny. Rzadko cokolwiek wyjaśniały, natomiast ich działalność służyła interesom dominującej w danej chwili opcji politycznej. Nie oczekiwałbym, że w tym przypadku będzie inaczej. Jesienią Polska znajdzie się w środku brutalnej kampanii wyborczej i opozycja zrobi wszystko, aby temat pedofilii w Kościele wybrzmiał w niej w tonacji oskarżającej rządzących o lekceważenie problemu. Komisja więc powstanie i prawdopodobnie zajmie się nie tylko badaniem zjawiska pedofilii, ale także różnych towarzyszących mu okoliczności. W tym także kwestii zawiadamiania przez odpowiednie podmioty prokuratury o możliwości popełnienia tego przestępstwa.

Nowelizacja Kodeksu karnego, która weszła w życie 13 lipca 2017 r., poza zaostrzeniem kar za przestępstwa wobec dzieci, wprowadziła obowiązek niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania przez osoby, które mają wiedzę o takich przestępstwach. To istotna zmiana w stosunku do okresu poprzedniego, kiedy to osoba posiadająca informacje o popełnieniu przestępstwa nadużycia seksualnego wobec osoby małoletniej miała jedynie tzw. społeczny obowiązek zawiadomienia prokuratora lub policji. Wtedy to zobligowanie miało wymiar moralny, po nowelizacji z lipca 2017 r. oznacza odpowiedzialność karną. Co się wydarzy, gdy komisja zażąda przedstawienia jej wewnętrznej dokumentacji kościelnej?

Obrona niezależności, nie pedofilów

Na pytanie, czy Kościół powinien udostępniać dokumenty, ks. prof. Józef Krukowski, specjalizujący się w zagadnieniach konkordatowych oraz relacji Kościół–państwo, mówi w rozmowie z GN, że sprawa nie jest oczywista. Chodzi bowiem o ujawnianie dokumentów kościelnych, także wewnętrznych i ściśle tajnych. Tymczasem Kościół ma prawo, zgodnie z zasadą poszanowania autonomii i niezależności w swojej dziedzinie, do zachowania zawartych w nich informacji i nieudostępnienia ich opinii publicznej. Tym bardziej, jak dodaje ksiądz profesor, że w tym procesie chodzi nie tyle o poszukiwanie prawdy, ile o walkę z Kościołem.

Kanonista ks. dr hab. Piotr Majer, profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, zwraca uwagę, że powołanie komisji, która chciałaby sięgnąć po dokumentację wewnętrzną Kościoła, stoi na granicy autonomii oraz niezależności Kościoła i państwa, zapisanych zarówno w Konstytucji RP, jak również w konkordacie. – Prawo kanoniczne mówi, że akta spraw tzw. obyczajowych mają pozostawać w tzw. tajnym archiwum kurii, do którego dostęp ma tylko biskup diecezjalny, ewentualnie osoby przez niego upoważnione. Obowiązuje także przepis, że dokumenty dotyczące spraw karnych o charakterze obyczajowym, odnoszące się do osób, które zmarły, lub gdy upłynęło 10 lat od zakończenia sprawy, powinny być co roku niszczone. Nie zachowuje się wtedy kompletu akt sprawy, lecz jedynie ich streszczenie. Gdyby więc państwowa komisja ds. pedofilii powstała i została wyposażona w uprawnienia śledcze oraz podjęła próbę sięgnięcia po wewnętrzną, objętą tajemnicą dokumentację kościelną, wchodziłoby to – moim zdaniem – w obszar prawa kanonicznego, regulującego tę sferę działalności Kościoła – mówi ks. prof. Majer.

Jeśli poważnie mamy traktować zapisy konkordatu gwarantujące Kościołowi prawo do autonomicznego stanowienia swoich przepisów i regulowania procedur wewnętrznych, wówczas działalność komisji mogłaby stanowić naruszenie przepisów sprawowania jurysdykcji nad archiwami kościelnymi zgodnie z prawem kanonicznym. – Jest jeszcze jedna kwestia: w przypadkach zastrzeżonych do decyzji Kongregacji Doktryny Wiary – a sprawy dotyczące wykorzystywania małoletnich przez duchownych do nich należą – jest wyraźnie powiedziane, że te dokumenty objęte są tzw. sekretem papieskim – podkreśla ks. prof. Majer.

Warto dodać, że w podobnych sprawach wątpliwości były już rozstrzygane na korzyść instytucji kościelnych. Przed kilku laty prokuratura weszła do Kurii Archidiecezjalnej w Łodzi z żądaniem wydania akt sprawy karnej, kanonicznej prowadzonej przeciwko księdzu oskarżonemu o pedofilię. Tamtejszy kanclerz złożył zażalenie na działania prokuratury. Sąd przyznał, że Archidiecezja Łódzka miała prawo odmówić wydania tych akt prokuraturze. Oczywiście Kościół w żaden sposób nie chroni sprawców czynów pedofilskich przed odpowiedzialnością karną. Nic nie krępuje działań prokuratury w tym zakresie. Inną jednak rzeczą jest postępowanie kanoniczne. Jest ono wewnętrzną sprawą Kościoła i jego prowadzenie jest uregulowane przepisami prawa kanonicznego.

– Każdy duchowny podlega prawu państwowemu i żadne przepisy kościelne nikogo nie chronią przed odpowiedzialnością wobec instytucji państwa w przypadku popełnienia przestępstwa – podkreśla ks. prof. Majer. Niezależnie od tego ksiądz, który popełnił przestępstwo, podlega również odpowiedzialności kanonicznej. Co jednak robić, jeśli komisja zażąda wewnętrznej dokumentacji kościelnej? Czy w tej sytuacji należałoby podjąć rokowania z władzami na temat szczegółowych jej uprawnień, czy raczej wskazywać na generalne zasady regulujące relacje Kościoła z państwem? – Sprawa jest bardzo delikatna – mówi ks. prof. Majer. – Każda obiekcja Kościoła wobec takiej komisji narazi go na krytykę – ze strony polityków, mediów, a w konsekwencji także być może znacznej części opinii publicznej – że chce chronić księży pedofilów, co nie jest prawdą. Jeśli Kościół w takich przypadkach zamierza coś chronić, to wyłącznie własną autonomię i niezależność, a więc wartości, które mają ogromne znaczenie zarówno w wymiarze religijnym, jak i społecznym. Ci, którzy głośno domagają się rozdziału Kościoła od państwa, w tej sprawie nieustannie zgłaszają projekty w sposób jawny łamiące wszelkie zasady tego rozdziału. Moim zdaniem należy wykorzystywać wszystkie środki prawne, jakie są w dyspozycji wspólnoty wierzących, np. zaskarżając sprzeczne z konstytucją przepisy regulujące status takiej komisji do Trybunału Konstytucyjnego. Warto się także odwołać nie tylko do konkordatu, ale i do ustawy z 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła, w której zapisano, że sprawy sporne powinny być regulowane na zasadzie wspólnego porozumienia – twierdzi ks. prof. Majer.

Odpowiedzialność biskupów

Komisja będzie zapewne stawiać pytania, w jaki sposób hierarchowie przestrzegali znowelizowanego w 2017 r. prawa i czy „niezwłocznie” zgłaszali przypadki pedofilii wśród duchowieństwa prokuraturze bądź policji. – Zapytałbym, czy są faktyczne podstawy, aby biskupom katolickim z góry stawiać zarzut niewywiązywania się z tego obowiązku. Czy ma to być grupa obywateli wyjęta spod prawa, którą ma się kontrolować na wszelki wypadek? W sposób oczywisty byłyby to działania niekonstytucyjne, gdyby prawo regulujące działalność komisji taką możliwość przewidywało. Czy inne instytucje lub osoby byłyby także poddawane takiej kontroli, a przez to de facto stawiane w charakterze potencjalnych oskarżonych? Zastanawiam się, czy wszystkie osoby i podmioty obecne w przestrzeni publicznej, także te, które publicznie deklarują otrzymywanie wielu zgłoszeń ofiar, wszystkie te przypadki zgłosiły prokuraturze – a przecież i one mają taki obowiązek. Rozumiem, że organy ścigania działają wtedy, kiedy mają do tego rzeczywiste podstawy. Jeśliby jakiś biskup utrudniał dochodzenie w tej sprawie, narażałby się nie tylko na sankcję karną, ale także kanoniczną. Ale najpierw trzeba mieć konkretną przesłankę uzasadniającą podejrzenie, że coś takiego nastąpiło, a nie wprowadzać procedurę ryczałtowego sprawdzania wszystkiego, licząc na jakiś sukces – mówi ks. prof. Majer.

Podobnie uważa ks. prof. Krukowski. – Ocenę postępowania danego hierarchy, nie w kontekście stosowania przepisów państwowych, ale norm kanonicznych, należy pozostawić Stolicy Apostolskiej – przekonuje. – Jakkolwiek papież Franciszek opowiada się za karaniem wszystkich w Kościele, którzy na to zasłużyli i zawinili, to jednak decyzje w tej sprawie, gdy chodzi o hierarchów kościelnych, powinny być zarezerwowane dla Stolicy Apostolskiej – dodaje ks. profesor.

Jedno jest pewne – walcząc z pedofilią, zarówno Kościół, jak i państwo muszą działać konsekwentnie właściwymi dla siebie środkami, ale zarazem szanując własną niezależność i autonomię. Inaczej proces oczyszczenia może zamienić się w karykaturę i polityczne igrzyska, tworząc groźne precedensy na przyszłość.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji