GN 43/2020 Archiwum

Papież: Politycy nie mogą siać nienawiści i strachu

Papież Franciszek powiedział w niedzielę dziennikarzom podczas konferencji prasowej w samolocie w drodze powrotnej z Rumunii do Rzymu, że politycy nie mogą siać nienawiści i strachu, lecz nadzieję. Wezwał, by modlić się za Europę.

W samolocie papież oświadczył: "Musimy pomóc politykom, by byli uczciwi i nie prowadzili kampanii pod nieuczciwymi sztandarami". Jako takie wymienił "kalumnię, zniesławienie, skandale i bardzo często sianie nienawiści i strachu".

"To jest potworne. Polityk nigdy nie może siać nienawiści i strachu, ale tylko nadzieję, sprawiedliwą, wymagającą, lecz jedynie nadzieję" - dodał Franciszek.

"Módlcie się za Europę, jeśli jesteście wierzący, a niewierzącym mówię: życzcie Europie dobrej woli i pragnienia, by znów stała się marzeniem ojców założycieli" - zaapelował.

Serwis specjalny:  40. rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski

Dziennikarze zapytali papieża, czy prawdą jest to, że nie chce spotkać się z wicepremierem Włoch Matteo Salvinim, który prowadził kampanię przed wyborami europejskimi z różańcem i krzyżykiem.

Franciszek odparł: "Nie przyjąłem nikogo z rządu z wyjątkiem premiera (Giuseppe) Contego, który zwrócił się z prośbą zgodnie z protokołem". Mówiąc o szefie włoskiego rządu, ocenił: "To człowiek inteligentny, profesor, wie o czy mówi".

"Od wicepremierów czy innych ministrów nie otrzymałem prośby o audiencję" - wyjaśnił papież i zaznaczył, że nie śledził informacji o tym, co robiły poszczególne partie.

"Muszę się przyznać do ignorancji, nie umiem wyrazić opinii na temat zachowań w czasie kampanii wyborczej jednej z partii. Ja modlę się za wszystkich, by Włochy szły naprzód i by Włosi się zjednoczyli, byli lojalni wobec swoich zobowiązań" - dodał.

"Jestem Włochem, bo jestem synem włoskich imigrantów, całe moje rodzeństwo ma (włoskie) obywatelstwo, ja nie mogłem go dostać, bo w tamtym czasie zostałem biskupem" - mówił Franciszek.

Podkreślił następnie: "W polityce wielu krajów jest choroba korupcji, wszędzie, ale nie mówcie, że powiedziałem, że włoska polityka jest skorumpowana".

Franciszka zapytano o opinię na temat rosnącej w Europie liczby osób, które "nie pragną braterstwa i wolą iść same". "Europa nie może powiedzieć: radźcie sobie sami i idźcie naprzód. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Unię Europejską, a rotacyjna prezydencja w UE nie jest kurtuazyjnym gestem, ale symbolem odpowiedzialności, jaką ma każdy z krajów" - odpowiedział papież.

"Jeśli Europa nie będzie wielka wobec wyzwań przyszłości, zwiędnie" - ostrzegł. Przypomniał, że w Strasburgu mówił o tym, że Europa z matki staje się "babcią".

"Może ktoś w ukryciu zadać pytanie: czy to nie będzie koniec przygody rozpoczętej 70 lat temu? Trzeba odzyskać mistycyzm ojców założycieli, Europa musi odnaleźć samą siebie i przezwyciężyć podziały granic" - mówił papież dziennikarzom.

Zauważył też: "Widzimy granice w Europie i to nie jest dobre. To prawda, że każdy kraj ma swoją tożsamość i musi jej strzec, ale proszę, by Europa nie dała się zwyciężyć przez pesymizm i przez ideologie, bo jest atakowana przez ideologie i rodzą się w niej małe grupy".

"Pomyślcie o podzielonej Europie, uczmy się z historii, nie wracajmy do przeszłości" - wezwał Franciszek.

Franciszek podkreślił, że nadal odwiedza papieża-seniora Benedykta XVI, będącego dla niego jak dziadek, który stale go wspiera i daje mu siłę.

„Biorę jego rękę i pozwalam mu mówić. Mówi niewiele, w swoim własnym tempie, ale z taką samą głębią, jak zawsze. Problemem Benedykta są jego kolana, a nie umysł. Ma wielką jasność ”- powiedział Ojciec Święty. Zaznaczył, że rozmowy z poprzednikiem czynią go silniejszym i porównał wiedzę, którą otrzymuje od Benedykta XVI do żywicy „z korzeni, która pomaga mi iść do przodu. Kiedy słyszę, jak mówi, jestem silny” - wyjaśnił. „Czuję tę tradycję Kościoła. Tradycja Kościoła to nie muzeum. Nie, tradycja jest jak korzenie, które dają tobie żywicę, abyś mógł rosnąć” – powiedział Franciszek.

Mówił też o wielu Rumunach, którzy wyemigrowali za pracą. Podkreślił, że taka rozłąka z rodziną to często na świecie rezultat polityki, likwidowania miejsc pracy, zwalniania ludzi. "To jest niesprawiedliwość społeczna, brak solidarności" - ocenił papież. Jego zdaniem potrzebna jest "globalna solidarność".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama