Nowy numer 3/2019 Archiwum

Terroryzm a sprawa polska

Walczyli o Polskę, mówili o sobie: bojownicy. Czy dziś nazwalibyśmy ich terrorystami?

Między szprychy szkolnego pytania o rok 1906 na ziemiach polskich: rewolucja czy powstanie – Wojciech Lada wkłada kij. Może jednak… terroryzm? Toczące się w miarę gładko koło historii zaczyna zwalniać. Sądzić teraz Piłsudskiego czy Mościckiego za akty niegodne?

Uwielbiam takie książki jak „Polscy terroryści”. Walka z caratem jest tutaj dobrze przedstawiona, zaś historyczno-sensacyjne ujęcie tematu sprawia, że rzecz dzieje się niejako na oczach czytelnika. Krwawa Środa (15 sierpnia 1906 r.) przyniosła serię zamachów na carskich funkcjonariuszy, a ich liczba szacowana jest na ponad siedemdziesiąt zgonów. W ogólnym zaś rachunku w wyników zamachów terrorystycznych zginęło więcej Rosjan niż podczas powstania styczniowego.

Liczby te musiały dawać do myślenia ówczesnym Polakom. Dają też do myślenia współczesnym, stawiając przed czytelnikiem niełatwe pytania. Rok 1906 to rok chaosu terrorystycznego. Pierwsze bojówki to bandy robotników z bronią w ręku – strzelają niecelnie, ich członkowie sami giną od rzucanych bomb. Nikt nie wie, czym różni się Polska Partia Socjalistyczna od innych zamachowców. Wśród deklarujących walkę za polską sprawę znajdują się również osoby o niskim morale, które wykorzystywały posiadaną broń dla załatwiania swoich osobistych spraw, szantażu lub po prostu rabunków.

Oprócz przedstawienia sensacyjnych wręcz wydarzeń (np. akcja „czterech premierów”, czyli napadu na pociąg pod Bezdenami w 1908 r., w której wzięli udział m.in. Józef Piłsudski, Aleksander Prystor czy Walery Sławek, a więc osoby ważne w życiu politycznym przyszłej II RP), autor fantastycznie rozkłada akcenty swojej narracji. Nie zapomina bowiem o kosztach emocjonalnych, jakie ponosili zamachowcy (choroby psychiczne, obsesja bycia śledzonym, rozmawianie ze zmarłymi, wyrzuty sumienia z powodu przypadkowych ofiar), jak również stawia ważne pytania: czy polskich bojówkarzy z początku wieku można nazwać współcześnie terrorystami? I czy doświadczenie zbrojnego oporu pierwszych lat minionego stulecia mogło stanowić swoisty spadek dla późniejszych działań Armii Krajowej?

Marcin Cielecki

  Wojciech Lada "Polscy terroryści". Znak, Kraków 2018 ss. 368

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Gość
    22.12.2018 15:36
    ten wojciech lada napisał też kłamliwą książkę "Bandyci z Armii Krajowej"
    doceń 5

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy