Nowy numer 45/2018 Archiwum

Kościół nie uratuje się sam

O kryzysie Kościoła, atakach liberałów i postawie katolików wobec tych zjawisk mówi dr Michał Łuczewski.

Bogumił Łoziński: Prawie pół wieku temu Joseph Ratzinger przepowiadał kryzys Kościoła, który drastycznie ograniczy liczbę wiernych i jego wpływy. Ta zapowiedź spełnia się obecnie?

Michał Łuczewski: Kryzys Kościoła trwa od dwóch tysięcy lat i w tym sensie zapowiedź ta zawsze jest aktualna. Sekularyzacja rozpoczęła się od zdrady pierwszych apostołów: Judasza i Piotra. Jak patrzymy na dzieje Kościoła, to cudem – cudem Ducha Świętego – jest, że on w ogóle przetrwał.

Jednak środowiska liberalne z satysfakcją wieszczą, że obecny kryzys doprowadzi do upadku Kościoła.

Zawsze się zastanawiam, dlaczego liberałom tak bardzo zależy, aby Kościoła nie było. Przecież mógłby współpracować z liberalizmem w najważniejszych sprawach.

Jakie to sprawy?

Pierwszą jest prawo do życia, bo bez niego prawa przyznawane jednostce nie mają żadnego sensu. Co nam po wszystkich prawach człowieka, skoro człowieka można zabić? A sprawa druga to wolność wyznania, czyli najbardziej podstawowa wolność wyboru drogi, jaką chce się podążać. Kościół zrozumiał jej wagę właśnie dzięki liberałom.

Dlaczego liberalizm walczy z Kościołem, skoro istnieją płaszczyzny współpracy?

Kościół broni liberalnego minimum, ale liberalizm dąży do maksimum, zapominając o tych dwóch podstawowych prawach. Najważniejszą walką w życiu społecznym jest bój o moralność. Chcemy nie tylko być, chcemy być także moralni. Zwykle byliśmy za takich uważani, gdy odznaczaliśmy się cnotami, rozwijaliśmy transcendentny porządek wartości we własnym życiu. Gdy tego nie ma, jedyny sposób pokazania, że jesteśmy moralni, to zmiana w czasie. Chrześcijaństwo też się zmienia, ale zawsze wraca do swojego korzenia, do Chrystusa. Liberalizm z chrześcijaństwa wziął tylko ruch ku przyszłości, nie potrafi się jednak zatrzymać i powrócić do źródeł. Zaczął zakładać, że już sama zmiana oznacza rozwój moralny. Tymczasem jest wprost przeciwnie, sam rozwój oznacza na końcu niemoralność i społeczny chaos. Jeśli zasadą liberalnej moralności jest zmiana, to ta zmiana musi następować coraz szybciej. Im bardziej i im szybciej się zmieniamy, tym bardziej wydajemy się sobie moralni. Na przykład Barack Obama w pierwszej kadencji był przeciwko tzw. małżeństwom gejowskim, a w drugiej już za, i uczynił z tego główne przesłanie dla świata. Jego niechęć do chrześcijańskiej wizji małżeństwa była w istocie niechęcią do samego siebie sprzed kilku lat.

Pojęcie wolności ma dla liberałów inne znaczenie niż dla chrześcijan?

Podstawowa różnica polega na tym, że chrześcijaństwo nie jest abstrakcyjnym systemem myśli, filozofią, ideologią. To jest naśladowanie Chrystusa. W związku z tym chrześcijaństwo nie definiuje wolności przez jakiś teoretyczny system wartości, tylko wskazuje na Chrystusa i mówi: to jest wolność. Ponieważ na początku nie rozumiemy, czym ta wolność jest, czego od nas wymaga, aby ją poznać, musimy pójść za Chrystusem. Na samym końcu to On jest wolnością. Tymczasem liberalne rozumienie wolności coraz bardziej oddala się od doświadczenia, od poszczególnych ludzi, jest coraz mniej ucieleśnione, zamienia się w zbiór abstrakcyjnych praw i reguł, które dają złudne poczucie, że wie się, czym wolność jest.

Odrzucenie transcendencji prowadzi liberałów do negacji Kościoła?

Nie wiem, czy używać tu jeszcze określenia „liberałowie”. Prof. Zbigniew Stawrowski nazywa ich liberatorami, wyzwolicielami, którzy swoją wizję świata chcą przymusem narzucić innym. Liberatorzy, aby pokazać, że są moralni, muszą znaleźć negatywny punkt odniesienia. To jest logika resentymentu. Liberatorzy pokazują nie tyle, że ich stosunek do innych ludzi jest lepszy, że mają szczęśliwsze rodziny, że dobrze traktują kobiety, że stworzyli lepszy system społeczny. Mówią raczej: zobaczcie, jaki Kościół jest zły, jaka niebezpieczna jest tradycyjna rodzina, jak zła była przeszłość. My jesteśmy inni.

Spór liberałów z Kościołem nie odbywa się tylko w sferze idei, lecz w konkretnej rzeczywistości. Ostatnio doszło do jego eskalacji. Napisy atakujące duchownych na budynkach kościelnych i pomnikach Jana Pawła II, blokady kurii. Weszliśmy w fazę fizycznej konfrontacji?

Zwieńczeniem logiki resentymentu jest poszukiwanie kozłów ofiarnych. Jeśli naszą moralność opieramy nie na własnych cnotach, a na krytyce innych, na końcu musimy zdehumanizować naszego przeciwnika i nawoływać do jego zniszczenia. Dziś takim kozłem ofiarnym stał się Kościół. Znalazł się w najtrudniejszej sytuacji, bo nie jest po prostu kozłem ofiarnym, lecz kozłem ofiarnym, który jest winny. Atak na niego bywa uzasadniony. Ma to jedną ważną konsekwencję. Sekularyzacja nie polega na jakichś abstrakcyjnych procesach społecznych, ale na tym, że ludzie nie chcą być kozłami ofiarnymi i – jak Judasz czy Piotr – uciekają w bezpieczne miejsce. Tak się dzisiaj dzieje. Ludzie odwracają się od Kościoła, bo nie chcą być atakowani. Trudno im się dziwić. Zwłaszcza, że za tym stoi również problem pedofilii, która okazała się wielkim grzechem Kościoła, a w wielu krajach – grzechem strukturalnym.

Ta krytyka może mieć pozytywny skutek, np. zmusić Kościół do oczyszczenia?

Krytyka Kościoła często nie ma na celu tylko tego, żeby on się oczyścił, lecz dąży do jego eliminacji. W tej krytyce nie ma jednocześnie chęci oczyszczenia samych siebie i naszej kultury, tylko przenoszenie wszystkiego, co jest złe, na Kościół, aby pokazać, że my jesteśmy bardziej moralni, że my z takich samych zbrodni nie musimy się rozliczać. Przykładem jest stosunek do Romana Polańskiego, skazanego w USA za pedofilię, czy do niemieckiego polityka Daniela Cohn-Bendita, który jeszcze w latach 80. chwalił się w publicznej telewizji, że rozbieranie 5-letniej dziewczynki jest fantastyczną grą erotyczną.

Co stanowi główny powód kryzysu Kościoła: ataki z zewnątrz czy własne grzechy?

Własne grzechy. A raczej ich niedostrzeganie. Obecny kryzys zaczął się od sekularyzacji wewnątrz Kościoła. Wybitny socjolog David Martin, opisując Kościół w Anglii w latach 60., stwierdził, że mimo pewnych problemów, generalnie jest dobrze. Tymczasem w ciągu kilku lat on się załamał. Martin zastanawiał się, dlaczego tego nie przewidział, i doszedł do wniosku, że ten Kościół był od lat pusty, wydrążony od wewnątrz. To samo dotknęło dziś Kościół w Niemczech i innych krajach Zachodu. Księża przestają wierzyć w Kościół. Wierzyć, że jest on miejscem, w którym toczy się ostateczne starcie między dobrem i złem, między Chrystusem i Antychrystem.

Za główną przyczynę obecnego kryzysu Kościoła uważa się skandale seksualne duchownych. Niektórzy wskazują też podziały w jego łonie czy odrzucenie katolickiej etyki seksualnej. Z Pana diagnozy wynika, że są to skutki, a przyczyną jest brak wiary w grzech.

Jan Paweł II w encyklice „Dominum et Vivificantem” tłumaczy, że Duch Święty przyszedł przekonywać świat o grzechu. Jeśli nie ma poczucia grzechu w Kościele, to nie ma w nim Ducha Świętego, nie ma więc Kościoła. Kościół na Zachodzie najpierw przestał wierzyć w grzechy wiernych, konfesjonały stały się zbędne, a następnie – w swoje grzechy. W kwestii pedofilii mamy do czynienia z apokaliptycznym mysterium iniquitatis (misterium nieprawości) w centrum Kościoła. Fałszywie rozumiane miłosierdzie wobec przestępców seksualnych zwiększyło rozmiar tej tragedii. Ta sytuacja wymaga sprawiedliwości. Niektórzy księża przestali wierzyć w sąd, który czeka na nich po śmierci, więc musi spotkać ich sąd tu i teraz.

Jak w tym kryzysie wygląda sytuacja Kościoła w Polsce?

Kościół w Polsce powinien myśleć, że już następuje jego koniec, bo wtedy zaczyna dobrze rozumieć swoją sytuację eschatologiczną. Każda inna diagnoza może go uśpić. Z drugiej strony, gdy ktoś przyjeżdża do Polski z zagranicy, jest zachwycony. W Centrum Myśli Jana Pawła II od lat organizujemy szkoły śladami Jana Pawła II. Gościliśmy ludzi z całego świata. Po takim objeździe wracają zakochani w Polsce. Nie mogą uwierzyć, że taki kraj jeszcze istnieje. Kraj, gdzie wiara jest ucieleśniona. Nie w synodach czy teologicznych traktatach, ale w naszej trudnej historii, wielkiej żywej kulturze, codziennych tradycjach, świętych kapłanach, naszych świętych żonach, dzieciach, w budowlach, kościołach, kaplicach, w nas samych.

Co ma zrobić Kościół, aby przetrwać?

Jan Paweł II uczył nas: „Nie lękajcie się”. Chodziło mu o to, aby nie obawiać się końca, ale także tych, którzy krzyczą: „Idziemy po was”. Według mnie postawa papieża Franciszka polega na tym, że on mówi nie tyle do wiernych, ile do agresywnych liberatorów, próbuje załagodzić ich gniew, wskazując na bliskie im kwestie imigracji i ekologii. W ten sposób chce opóźnić egzekucję Kościoła. Przede wszystkim jednak musimy mieć świadomość, że istnienie Kościoła nie zależy od jego własnych sił, że nie uratuje się sam. Może to zrobić tylko Chrystus. Musimy patrzeć na Chrystusa i wołać: „Marana tha – Przyjdź, Panie Jezu, bo bez Ciebie sobie nie poradzimy. •

Dr Michał Łuczewski

jest dyrektorem programowym Centrum Myśli Jana Pawła II i redaktorem magazynu „Czterdzieści i cztery”. Zajmuje się m.in. nauczaniem papieża Polaka, a także tematyką wartości, związków teologii i nauk społecznych.

« 1 »
oceń artykuł
  • marek
    16.10.2018 10:07
    dziwna teza p.dra w kontekście zapewnień samego Pana Jezusa, ze bramy piekielne Kościoła nie przemogą.
  • art
    16.10.2018 14:18
    Pozwoliłem sobie wynotować tu myśli które uznałem za odkrywcze i cenne z punktu widzenia wsiuna i prostaczka jak ja:
    1. „Przede wszystkim jednak musimy mieć świadomość, że istnienie Kościoła nie zależy od jego własnych sił, że nie uratuje się sam. Może to zrobić tylko Chrystus. „
    2. „Sekularyzacja rozpoczęła się od zdrady pierwszych apostołów: Judasza i Piotra. Jak patrzymy na dzieje Kościoła, to cudem – cudem Ducha Świętego – jest, że on w ogóle przetrwał.”
    3. Chrześcijaństwo też się zmienia, ale zawsze wraca do swojego korzenia, do Chrystusa. Liberalizm z chrześcijaństwa wziął tylko ruch ku przyszłości, nie potrafi się jednak zatrzymać i powrócić do źródeł. Zaczął zakładać, że już sama zmiana oznacza rozwój moralny.” (bardzo odkrywcze jak mi się wydaje – przypisek ART.)
    4. „…sam rozwój oznacza na końcu niemoralność i społeczny chaos.” - („wężykiem podkreśl Jasiu , wężykiem” – przypisek ART.)
    5. „Podstawowa różnica polega na tym, że chrześcijaństwo nie jest abstrakcyjnym systemem myśli, filozofią, ideologią. To jest naśladowanie Chrystusa. (…)Tymczasem liberalne rozumienie wolności coraz bardziej oddala się od doświadczenia, od poszczególnych ludzi, jest coraz mniej ucieleśnione, zamienia się w zbiór abstrakcyjnych praw i reguł, które dają złudne poczucie, że wie się, czym wolność jest.” – za trudne, za długie, niezrozumiałe… ale to jest TO!!!- Prościej byłoby napisać że „zasady liberalnej wolności określa codziennie GW z Onetem i trzeba dzień zaczynać od zapoznania się z aktualnem trendem by wiedzieć co do wieczora gadać) + przypisek ART.)
    6. Liberatorzy pokazują nie tyle, że ich stosunek do innych ludzi jest lepszy, że mają szczęśliwsze rodziny, że dobrze traktują kobiety, że stworzyli lepszy system społeczny. Mówią raczej: zobaczcie, jaki Kościół jest zły, jaka niebezpieczna jest tradycyjna rodzina, jak zła była przeszłość.
    7. Sekularyzacja nie polega na jakichś abstrakcyjnych procesach społecznych, ale na tym, że ludzie nie chcą być kozłami ofiarnymi i – jak Judasz czy Piotr – uciekają w bezpieczne miejsce. Tak się dzisiaj dzieje. Ludzie odwracają się od Kościoła, bo nie chcą być atakowani.
    8. Krytyka Kościoła często nie ma na celu tylko tego, żeby on się oczyścił, lecz dąży do jego eliminacji. W tej krytyce nie ma jednocześnie chęci oczyszczenia samych siebie i naszej kultury, tylko przenoszenie wszystkiego, co jest złe, na Kościół, aby pokazać, że my jesteśmy bardziej moralni, że my z takich samych zbrodni nie musimy się rozliczać.
    9. „Księża przestają wierzyć w Kościół. Wierzyć, że jest on miejscem, w którym toczy się ostateczne starcie między dobrem i złem, między Chrystusem i Antychrystem.”- a wierni? przypisek ART.
    A w zasadzie punkt dziewiąty jest to już słabość rozumowania Pana Doktora i Jego wypowiedzi. (oczywiście tylko w moim, prostaczka, rozumieniu:
    Podobnie:
    1. Cytata: „Co stanowi główny powód kryzysu Kościoła: ataki z zewnątrz czy własne grzechy?
    Własne grzechy. A raczej ich niedostrzeganie. Obecny kryzys zaczął się od sekularyzacji wewnątrz Kościoła.
    Oczywista iż to też racja. Ale czy Szanowny Pan Doktór nie dostrzega masonerii? Albo Pana S. z 18 miliardami które ostatnio „rzucił” dla podtrzymania frontu? Różnych J-23 i innych przebierańców ? Roli mediów., filmów Kler i tym podobnych. Taki bystry człowiek a nie widzi… A rzekoma pedofilia w Kościele jest większym problemem niż modernizma dajmy na to? Eeee… Panieeeeee Doooooktorzeeeee. Proporcje Mociu Panie… ,.

    2. „Kościół na Zachodzie najpierw przestał wierzyć w grzechy wiernych, konfesjonały stały się zbędne, a następnie – w swoje grzechy. „
    A wierni? Czy aby dobrobyt i pełna miska nie rozleniwiły??? To księża i biskupi? TYLKO???
    3. „Według mnie postawa papieża Franciszka polega na tym, że on mówi nie tyle do wiernych, ile do agresywnych liberatorów, próbuje załagodzić ich gniew, wskazując na bliskie im kwestie imigracji i ekologii. W ten sposób chce opóźnić egzekucję Kościoła.”
    A więc już egzekucja? Nie cieszmy się za wcześnie. Już dawno co poniektórzy odtrąbiali koniec wiary. Jak dotąd – bezskutecznie. Ten dobrobyt materialny nie będzie trwał wiecznie! Przyjdzie , na zasadzie sinusoidy , zmiana. Na zachodzie już są , zdaje się islamy… Przyjdzie bieda, trwoga! A wiadomo : jak trwoga to do….


    WNIOSEK: Uważajmy na fałszywych proroków. UWAŻaJMY na półprawdy. Bo półprawdy są znacznie gorsze niż całe kłamstwa.
    A KK trwa i trwać będzie bo bramy piekielne itd… Na youbce posłuchajcie sobie „Raport z oblężonego miasta” Gintrowskiego i … tu cytata z textu: „ Nie lękajcie się” bo królestwo moje nie jest z tego świata.
    doceń 2
  • kama
    16.10.2018 15:32
    Wreszcie znalazł się ktoś (i to osoba świecka!), kto wskazał przyczyny tego potwornego misterium nieprawości. To brak wiary w grzech wśród samego duchowieństwa. Kto nie wierzy w słowa Jezusa o gorszycielach, że lepiej by im było kamień uwiązać i utopić w morzu, ten daje upust swojej rozwiązłości. Hulaj dusza, piekła nie ma. A tymczasem słyszymy o jakiejś klerykalizacji jako przyczynie tych czynów. To jest ucieczka od problemów, inna postać zamiatania pod dywan.
    doceń 8
  • art
    17.10.2018 10:45
    Po namyśle uznałem iż jest coś nie tak i z punktem 7. "Sekularyzacja nie polega na jakichś abstrakcyjnych procesach społecznych, ale na tym, że ludzie nie chcą być kozłami ofiarnymi i – jak Judasz czy Piotr – uciekają w bezpieczne miejsce. Tak się dzisiaj dzieje. Ludzie odwracają się od Kościoła, bo nie chcą być atakowani." No, niby tak. W wyniku m. działań tak zwanej < szkoły frankfurckiej > na uczelniach, w większych zakładach pracy tworzy się atmosferę "nowoczesności" polegającej na wyśmiewanieu się z "ludycznych" wierzeń. I "młodzi, wykształceni, z wielkich miast" w rzeczy samej - tak jak Pan Doktór opisuje. Generalnie jest jednak tak jak na naszym tu forum u co poniektórych obserwuje: Oni są "wierzący" tylko do kościoła nie chodzą."Bo księża źli"!!! Ale coś tam jeszcze w resztkach sumienia...że coś tu nie tak... . A więc plują na kapłanów aby w gronie podobnych sobie utwierdzić się w swojej rzeczywistej apostazji i uniewinnić czyli zabić te resztki sumienia po rodzicach i babci. Ale to tylko i tak , niektórzy. Reszta bezmyślna, nie chodzi do kościoła bo , po prostu jest leniwa, nie czuje potrzeby. Za bezmyślna żeby jakąś to uzasadniać. W tym czasie może sobie gierkę na kompie "puścić". Ale... jednak te resztki... pewnie dlatego ta niezdrowa frekwencja na "KlerZe" . By się utwierdzić że mają rację nie chodząc na msze. No bo czego oni tam szukają?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji