Nowy numer 33/2018 Archiwum

Dar z kuferka

Choroba alkoholowa zabija. Ale jest ratunek. Na biesiadzie jest też i bigos, i nadzieja, że można z nałogu wyjść.

Piotr Kisielewicz wydaje dyspozycje, działa i biega. Jest w kilku miejscach jednocześnie, dowodzi zgraną grupą przyjaciół, w tym swoich synów. Nikt by chyba nie powiedział, patrząc na niego z boku, że ma poważne problemy kardiologiczne i kilka razy sprawną reanimacją darowano mu życie. To już ósmy raz, gdy Podlaska Biesiada Trzeźwości jest organizowana na terenie wasilkowskiej parafii NMP Matki Miłosierdzia. Jednak historia podlaskich spotkań trzeźwych alkoholików ma już ze dwadzieścia lat, prawie tyle, ile pan Piotr żyje nowym życiem. Bez alkoholu.

Początki

– Kiedy już przestałem pić, jeździliśmy z żoną i dziećmi modlić się do Lichenia, do Częstochowy… – opowiada pan Piotr z podlaskim zaśpiewem; nikt by nie uwierzył, że pochodzi z południa. Na Podlasiu mieszka od lat 80. zeszłego wieku. – Gdy już trzeźwiałem, zacząłem poważnie chorować. Byłem zmartwiony, że nie będę mógł daleko jeździć. Pomyśleliśmy z żoną, że może by zorganizować coś trzeźwościowego na miejscu? I tak to się zaczęło.

Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji