Nowy numer 38/2018 Archiwum

Czuła pamięć poety

Co sprawia, że tak odległe dzieje w wierszach Wojciecha Wencla ożywają na nowo? Wydaje się, że kluczem do tego – tylko pozornie umarłego – świata jest czułość.

Wojciech Wencel tytułami kolejnych tomów wierszy zdaje się celowo dostarczać argumentów swoim zagorzałym przeciwnikom. Po „Epigonii” – który to tytuł dla mniej wnikliwych czytelników brzmiał jak chełpienie się wtórnością – poeta nazwał swój kolejny zbiór „Polonia aeterna”.

Wieczna Polska? Z pozoru trudno o sformułowanie bardziej patetyczne. Zwłaszcza w kontekście łatki „smoleńskiego poety”, którą przykleiły Wenclowi niektóre media po wprowadzeniu jego wierszy na listę lektur. Dla nich taki tytuł to zapewne strzał samobójczy na miarę tego, który zaserwował nam Cionek w meczu z Senegalem. Myślę więc, że bardziej „postępowi” czytelnicy poezji nawet nie wezmą do ręki nowego tomiku wierszy Wojciecha Wencla. A szkoda, bo w środku czekałoby na nich kilka niespodzianek. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o to, że w książce nie ma ani słowa o Smoleńsku.

Gdyby nie te rupiecie

Już pierwszy wiersz w tym zbiorze, zatytułowany dowcipnie „Moda polska”, zapowiada, że nadmiaru patosu wcale tutaj nie będzie. Utwór ten, nawiązujący nieco do konwencji ballad Mickiewicza, składa się głównie z dialogu dwóch diabłów, prowadzonego „pod sztucznym daktylowcem w śródmieściu Warszawy”. Młodszy z diabłów, z wielkomiejską, kosmopolityczną wyższością, kpi z wszystkiego, co kojarzy mu się z Polską:

– Jakie to wszystko śmieszne, cóż za egzaltacja! Szlachecka zbieranina od Sasa do Lasa. Gest Rejtana na Sejmie, najeżone kosy, krakowskie rogatywki, śpiewy wniebogłosy. Budzący się w Karpatach baśniowi rycerze, książę, który „z honorem” utonął w Elsterze. I tak przez całe dzieje – rupiecie szkaradne: jakiś sztandar ukryty w wiejskiej skrzyni na dnie, czarne sukienki kobiet, powstańskie czamary, ślepa wiara w to wszystko, co jest nie do wiary. Krzyżyki wystrugane z drewna olchowego, szary mundur marszałka, włosy Słowackiego.

Nieoczekiwanie jednak młodszy diabeł otrzymuje reprymendę od starszego, bardziej doświadczonego „kolegi po fachu”:

– Wykonujesz dla Piekła wspaniałą robotę, mówiąc im, że są w świecie najgłupszym narodem, lecz nie potrafię pojąć, żeś sam w to uwierzył. Ludziom kłamię codziennie, ale bądźmy szczerzy: gdyby nie te rupiecie, gdyby nie ta pamięć, dawno byśmy im skradli gwiaździsty dyjament, który całkiem rozumnie chowają w popiele. Skąd w tobie ta gorączka, strącony aniele?

Trzeba przyznać, że tym wierszem Wencel wytrąca oręż z ręki potencjalnym krytykom. Okazuje się bowiem, że o „wiecznej Polsce” można pisać z humorem, bez zadęcia. Humorystyczne akcenty pojawiały się zresztą już wcześniej w poezji Wencla – tym razem jednak silniej dochodzą do głosu. Oczywiście ostrze ironii nie jest skierowane przeciwko Polsce, tylko przeciwko owej wielkomiejskiej bucie, która każe kpić z pamiątek przeszłości. Tymczasem właśnie one pozwalają ocalić duszę narodu.

Historia w malinach

Wydaje się, że Wojciech Wencel wręcz ostentacyjnie lubuje się w pamiątkach. Wystarczy spojrzeć, w jakiej scenerii rozgrywają się poszczególne wiersze z jego nowego tomu: skansen, muzeum, wymarłe miasteczko, spalona wieś, z której pozostała tylko studnia. Autor z uporem wraca do obrazów Grottgera, scen z powstania styczniowego albo do krwawych wizji wydarzeń wołyńskich. Chwilami mamy wrażenie, że poeta bardziej żyje w tych dawnych czasach niż w teraźniejszości. Ale może właśnie na tym polega „wieczność” opisywanej przez niego Polski – że da się ją odczytać z ocalałych fragmentów krajobrazu, z obrazów starych mistrzów czy nawet z zapisu archiwalnej audycji, w której „Wierzyński przemawia/ nad grobem Lechonia”. Poeta, który widzi więcej, brakujące elementy układanki dopowiada, czasem tworząc z nich wizję zupełnie niezwykłą, tak jak w balladzie wołyńskiej „Cuda wianki”:

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama