Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Więcej niż biografia

Franaszek na przedstawianiu życiorysu Zbigniewa Herberta bynajmniej nie poprzestaje. Interesuje go cały kontekst: historyczny, środowiskowy, rodzinny, a nade wszystko – wiersze.

Nie wiem, ile czasu zajęło Andrzejowi Franaszkowi napisanie tej książki, ale efekt robi wrażenie. Dwa opasłe tomy, liczące łącznie prawie dwa tysiące stron, składają się na biografię Zbigniewa Herberta. Właściwie jest to coś więcej niż biografia i trudno się temu dziwić. Autor jest przecież literaturoznawcą, który w twórczości Zbigniewa Herberta się specjalizuje. Jego „Ciemne źródło” z 1998 r. to ważna pozycja w bibliografii przedmiotowej dotyczącej wybitnego poety. W porównaniu z „Herbertem. Biografią” wydaje się ona jednak tylko małym przyczynkiem do zgłębiania twórczości autora „Pana Cogito”. Bo Franaszek w swoim monumentalnym dziele, które za kilka dni trafi na księgarskie półki, na przedstawianiu życiorysu pisarza bynajmniej nie poprzestaje. Interesuje go cały kontekst: historyczny, środowiskowy, rodzinny, nade wszystko zaś to, z powodu czego w ogóle poetą się zajmujemy – jego wiersze. Istotne jest, w jakich okolicznościach one powstają, jak się zmieniają. Ważna jest historia skreśleń, zapisków na marginesach – to wszystko, co poprzedza ewentualną decyzję o publikacji, czasem nadchodzącą po wielu latach. Bez tych elementów portret poety pozostawałby niepełny.

Od bawidamka do Pana Cogito

Trzeba przyznać, że Andrzej Franaszek wykonał pracę iście benedyktyńską, składając często strzępy informacji zapisane w listach, wywiadach czy wspomnieniach – w całość, którą w dodatku dobrze się czyta. Obok spraw powszechnie znanych wydobył na światło dzienne także te skrywane przez archiwa, a wszystko zostało zszyte mocnymi (choć wcale nie grubymi) nićmi narracji. Jako narrator jest przy tym Franaszek dość dyskretny, chwilami niemal przezroczysty. Nie znaczy to, że nie prezentuje własnego zdania, jednak najczęściej wykazuje dużą powściągliwość w wydawaniu opinii, nawet gdy niektóre fakty stawiają bohatera w mocno niekorzystnym świetle, tak jak np. romans młodego poety z Haliną Misiołkową w latach 50. ubiegłego wieku, który doprowadził do rozbicia jej małżeństwa. Szkoda tylko, że podobnej powściągliwości brakuje autorowi, gdy pokazuje postawę Herberta z lat 90. Radykalizmem jest dla Franaszka to, że poeta uważa III Rzeczpospolitą za „kontynuację PRL z ludzką twarzą”, a pochwałę konformizmu, jaką był głośny swego czasu artykuł Marka Beylina „Pan Cogito ma kłopot z demokracją” opublikowany w „Gazecie Wyborczej”, autor biografii uważa za diagnozę „w dużej mierze trafną”. Tymczasem, choć sądy Herberta w ostatnich latach życia faktycznie się wyostrzyły, jego odmowa uczestnictwa w wizji Polski proponowanej przez „Wyborczą” nie wynikała z żadnego radykalizmu, tylko ze zwykłej przyzwoitości.

Na szczęście powyższe uwagi dotyczą tylko niewielkiej części książki. Przez jej znakomitą większość autor bardzo ciekawie przedstawia dojrzewanie Herberta – nie tylko jako poety, ale także – po prostu – jako człowieka. Przyglądamy się, jak ten nieśmiały, a jednocześnie uroczy i dowcipny młodzieniec przeobraża się z nieco egocentrycznego bawidamka w kogoś, kto w jednym ze swoich najważniejszych wierszy wypisze słowa brzmiące jak życiowe credo: „Bądź wierny Idź”. Nie znaczy to bynajmniej, że Zbigniew Herbert stanie się od tej pory postacią posągową. Inny wiersz, zatytułowany „O dwu nogach Pana Cogito”, dobitnie pokazuje, że dwie natury – Don Kichota i Sancho Pansy – nieustannie walczą w poecie. „(…) uważam, że człowiek nie jest tym, czym jest w istocie (…), tylko tym, czym chciałby być. (…) Dlatego z sympatią odnoszę się do starych ludzi, którzy się odmładzają, do ludzi troszeczkę koślawych, którzy akurat lubią tańczyć. Sympatyzuję z tymi, którzy mają zły głos, a jednak nie przepuszczą żadnej okazji towarzyskiej, żeby nie zaśpiewać »Modlitwy dziewicy«. Wzruszające, że to dążenie, próba przeskoczenia siebie, to jest właśnie literatura” – wyzna poeta w ciekawej rozmowie z Renatą Gorczyńską, której fragmenty często cytowane są w książce.

Oni są obecni

Szczególnie interesujący w biografii Herberta jest wątek jego religijności, dość rzadko podejmowany przez krytyków. Dlatego dobrze, że Andrzej Franaszek wydobywa te elementy i poddaje refleksji. Ciekawe, że najwięcej wierszy będących modlitwami lub krążących wokół tematu wiary pojawia się u początku i na końcu twórczości poety. Autor biografii zastanawia się, dlaczego większości utworów z tej pierwszej grupy poeta nie umieścił w żadnym tomie. Czy uznawał je za mniej udane artystycznie? A może obawiał się, że zaliczony do grona „poetów katolickich” trafi do literackiego getta? – pyta Franaszek. Tak czy inaczej, trzeba przyznać mu rację, że „skazując je na zapomnienie, Herbert nie był do końca sprawiedliwy, bo z tych utworów wyłania się zamysł poezji religijnej”.

Faktem jest, że po okresie gorących duchowych poszukiwań na początku lat 50., kiedy poeta często gościł w Tyńcu i Laskach, nadszedł w życiu Herberta okres większego sceptycyzmu wobec religii, który trwał dosyć długo. Jeszcze w 1984 r. w rozmowie z Bogdaną i Johnem Carpenterami poeta mówił, że ma „bardzo silne uczucia religijne. Odczucie, poczucie istnienia Boga”, natomiast nie wierzy w zmartwychwstanie. Wydaje się jednak, że z czasem to się zmieniało. We wspomnianym wywiadzie z Renatą Gorczyńską, również z lat 80., deklarował np. wiarę w świętych obcowanie: „Oni są obecni. Nie wydaje mi się, że to ja ich stwarzam pamięcią, tylko że oni są istotnie obecni (…), oni pośredniczą pomiędzy mną a Niepojętym, o którym nie jestem w stanie niczego powiedzieć”. Przy tym wszystkim zawsze bliska była mu postać Chrystusa: „moje pojęcie Boga jest niejasne, natomiast pojęcie Chrystusa i Pasji – to wszystko są dla mnie rzeczy konkretne, wzruszające, bulwersujące, budzące gniew i miłość” – wyznawał w tej samej rozmowie.

Sen o raju

Dla miłośników twórczości Herberta najciekawsze będą w książce Franaszka zapiski zupełnie nieznane, wydobywane z notesów spoczywających w archiwum poety. Chociażby ten fragment: „moje bezgraniczne przywiązanie do osoby (historycznej) Jezusa Chrystusa = przywiązanie do cierpiącej ludzkości”, a obok niego tajemniczy zapis: „21 lutego 1991, godzina 6.00 – 6.45” – „EST. EST. EST”. Czy dokonał się wtedy jakiś przełom w duchowym życiu Herberta? Wiele na to wskazuje. Wszak właśnie pod koniec życia poeta pracuje nad cyklem wierszy noszących wspólny tytuł „Brewiarz”, a mających charakter osobistych, niezwykle poruszających modlitw. Kilka z nich Herbert zamieścił w ostatnim tomie „Epilog burzy”, jednak z notatek wynika, że planował cykl znacznie większy, tyle że nie zdołał go już dokończyć. Wśród ostatnich zapisków autor biografii cytuje m.in. zarys wiersza „Il paradiso”, którego nie ma nawet w ostatnim, uzupełnionym wydaniu „Utworów rozproszonych”. W utworze tym Panu Cogito „śniło się/ że jest w raju (…)/ ale ten wieczny/ sen/ był jednak czuwaniem/ i Pan Cogito wiedział dokładnie/ że jest sobą/ nie grozi mu rozpłynięcie się/ w nicości”.

Wydaje się, że poeta, który niemal na początku artystycznej drogi deklarował, że „nie powróci do źródła spokoju”, w ostatnich latach ostatecznie pojednał się z Bogiem. Świadczyć może o tym także relacja ks. Wiesława Niewęgłowskiego spisana przez Joannę Siedlecką w książce „Pan od poezji”. Wiemy z niej, że dzień przed śmiercią autor „Pana Cogito” poprosił o spowiedź, po której „wyciszył się, wypogodził, rozjaśnił”. Co ciekawe, Franaszek, tak skrupulatny w odnotowywaniu innych faktów z życia Herberta, tej akurat informacji nie podaje ani się do niej nie odnosi. A przecież wydaje się ona naturalnym dopełnieniem tego, o czym pisze na ostatnich stronach swojej książki. Nie zmienia to jednak faktu, że dla tych, którym bliska jest polska poezja ubiegłego wieku, a także dla wszystkich zainteresowanych historycznym kontekstem jej powstawania, „Herbert. Biografia” to lektura obowiązkowa. •

Andrzej Franaszek, Herbert. Biografia, t. I: Niepokój; t. II: Pan Cogito, Znak, Kraków 2018, ss. 896 (t. I) + 994 (t. II).

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama