Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Zabrali wcześniaka pomimo ograniczonych praw rodzicielskich

- Dziecko urodzone w 36. tygodniu ciąży powinno być pod naszą opieką - powiedział w sobotę ordynator ze szpitala w Białogardzie dr Roman Łabędź. Policja poszukuje rodziny.

"W czwartek w naszym szpitalu urodziło się dziecko w bardzo dobrym stanie, w 36. tygodniu ciąży, ale wysoko punktowane w skali Apgar. Pacjentka w stosunku do swojej osoby nie odmawiała jakichkolwiek czynności medycznych. Jednak wraz z mężem nie wyrażała zgody na wykonanie jakiekolwiek czynności medycznych czy opiekuńczych wokół dziecka" - poinformował ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego szpitala w Białogardzie (Zachodniopomorskie) dr Roman Łabędź.

Jak zaznaczył, 27-letnia matka dziecka "wydawała się miłą, sympatyczną osobą, podczas rozmowy był pełen kontakt emocjonalny między nami". "Podawaliśmy jej zarówno preparaty przeciwbólowe, jak i służyliśmy jej pomocą. Cały poród przebiegał bez kłopotów. Była pełna współpraca z personelem z sali porodowej" - wyjaśniał ordynator. Narodzona dziewczynka jest pierwszym dzieckiem pary z Połczyna Zdroju.

"W piątek godzinach wczesnoporannych uzyskałem informacje, ale nie od ginekologów, którzy odbierali poród, tylko od pediatrów, że jest zerowa współpraca z rodzicami, jeśli chodzi o współpracę dotyczącą opieki nad dzieckiem" - zaznaczył dr Łabędź.

"Powstał paradoks. Mogliśmy leczyć matkę (...), natomiast nie można było wykonać żadnej czynności nie tylko medycznej, ale nawet pielęgnacyjnej wobec noworodka" - tłumaczył. Ordynator sprecyzował, że rodzice sprzeciwiali się m.in. umyciu dziewczynki z mazi płodowej i krwi czy poddaniu jej zabiegowi Credego (podanie do spojówek kropli przeciwzapalnych - PAP). Jak zaznaczył, "niewykonanie podstawowych zabiegów dziecku może grozić mu infekcjami lub poważnymi powikłaniami zapalnymi".

"Niepokój pediatrów wzbudziło to, że sytuacja eskalowała w taką stronę, że był brak zgody na jakiekolwiek czynności związane z dzieckiem. Dlatego został powiadomiony sąd rodzinny, który miał podjąć decyzję co do formy opieki" - wyjaśnił.

"Jesteśmy zobowiązani ustawą o poszanowaniu praw pacjenta, w związku z czym nie wykonywaliśmy w stosunku do noworodka żadnej czynności, na którą nie zgadzali się rodzice. Mimo że pediatrzy uważali, że te czynności muszą być wykonane ze względu na dobro dziecka" - podkreślił lekarz.

Dr Łabędź poinformował, że pediatrzy ze szpitala w Białogardzie rozmawiali z matką dziecka. Według relacji lekarza podjęta decyzja przez kobietę "miała wynikać z jej wewnętrznego przekonania oraz z innego podejścia do współczesnej medycyny". Jak wyznał, podobne przekonania miał także mąż pacjentki.

"Trudno jest rozmawiać z pacjentami, którzy są przeciwnikami szczepień. Ja ich rozumiem, takie mają poglądy. Natomiast brak elementarnych czynności higienicznych w stosunku do noworodka, który nawet w bardzo dobrym stanie się rodzi, budzi sprzeciw personelu medycznego, który obawia się o stan tego noworodka. Czuliśmy zagrożenie, że jeżeli tych czynności nie będziemy nadal wykonywać to stan dziecka może być zagrożony w szpitalu, co dla nas jest niedopuszczalne" - powiedział ordynator.

Ordynator zaznaczył, że kobieta w żaden sposób nie miała ograniczonej swobody poruszania się po oddziale, opieki nad noworodkiem czy karmienia go. "Nie przeszkadzaliśmy jej w czynnościach pielęgnacyjnych, to jest prawo pacjenta" - dodał.

Jak infamował wcześniej rzecznik Centrum Dializa Sp. z o.o. Witold Jajszczok w piątek o godz. 8 rano na terenie białogardzkiego szpitala została przeprowadzona rozprawa sądowa. "Sąd orzekł o częściowym ograniczeniu sprawowania władzy rodzicielskiej w zakresie udzielanych świadczeń medycznych, powołał też adwokata, któremu takie prawa zostały nadane" - wyjaśnił.

"Około godz. 15 pracownik sądu dostarczył do szpitala i do rodziców pismo z postanowieniem sądu. Rodzice wraz z dzieckiem opuścili szpital o godz. 15.52, wsiedli do samochodu zaparkowanego przed bramą szpitala i odjechali. Personel niezwłocznie powiadomił policję, która prowadzi stosowne czynności" - poinformował w komunikacie rzecznik placówki.

"Przyczyną oddalenia się rodziny z oddziału było prawdopodobnie przekazanie przez sąd pisma, które było prawdopodobnie niesatysfakcjonujące. Dlatego rodzina podjęła tak drastyczny krok" - potwierdził lekarz. Dodał, że pacjentka zabrała ze szpitala wszystkie rzeczy.

Pytany przez dziennikarzy, co może grozić noworodkowi, odpowiedział, że "dzieci muszą być badane, musi być sprawdzany poziom bilirubiny - czy występuje żółtaczka czy nie, jeśli te badania nie są wykonane, to tracimy kontrolę stanem zdrowia dziecka". "Obawiam się, żeby to dziecko nie trafiło za dzień czy dwa do jakiegoś szpitala w cięższym stanie" - wyznał dr Łabędź.

Dopytywany przez media, czy dziecku może grozić śmierć, przyznał, że nie wie tego. "Są kraje, gdzie dzieci rodzą się bez pomocy medycznej i też żyją, ale śmiertelność noworodków w tych krajach jest niewspółmiernie większa niż w krajach o tym klasycznym poziomie medycyny" - powiedział.

Młodsza aspirant Karolina Rykaczewska ze szczecińskiej policji potwierdziła w rozmowie z PAP, że doszło do zabrania dziecka ze szpitala w Białogardzie. Dodała, że "obecnie wykonywane są czynności pod nadzorem prokuratury, które zmierzają do tego, by to zdarzenie zakończyło się w pozytywny sposób".

Pytany o sprawę prok. Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie nie udziela żadnych informacji.

Czytaj także:

Rodzice porwanego noworodka publikują film

« 1 »

Zobacz także

  • gość
    18.09.2017 11:37
    Jako powód zagrożenia życia/zdrowia ordynator podaje że "była konieczność badania poziomu bilirubiny" - toż to śmiechu warte i grubymi nićmi szyte! Bilirubinę można badać w poradni, nawet dzieciątko z BARDZO wysoką bilirubiną może być wypisane ma żądanie rodzica.
    doceń 5
  • Krystyna i Jerzy
    18.09.2017 13:34
    Jezeli GN nie poda faktów prezentowanych przez rodziców dziecka to utraci wiarygodność w oczach wielu czytelników.
    doceń 7
  • Grazyna
    28.06.2019 16:57
    .Ja tego nie rozumiem ,Jestesmy w nii europejskiej .Uwazam ze w całej unii powinny byc jednakowe przepisy co do decyzji .jakie kroki powinna wykonac matka po porodzie w szpitalu.Mieszkam w jednym z krajow Unii Europejskiej .Mamy tutaj czy to w szpitalach rejonowych czy klinikach super warunki.Matki przychodza i rodza kazda Matka objeta jest odpowiednia opieka.Rodzi sie dziecko i na tym sie konczy rola szpitala matka musi pozostac w zpitalu pod kontrola przez 24 godziny w ramach bezpieczenstwa poporodowego. Bikt nie zmsza do zadnych szczepien a nie mowiac juz zeby myc dziecko po porodzie. wyrazniebylo powiedziane ze przez okres dwoch tyugodni nie wolno myc dziecka dopuki dziecko nie oswoi sie z bakteriami ktore sa naturalne z ktorymi dziecko mialo kontakt cala ciaze .Po dwoch tygodniach kazano myc dziecko ale nie codziennie na poczatku dwa razy w tygodniu potem 3 razy w tygodniu . Nikt nie zmuszal so zadnych szczepien jedynie co bylo kontrolowane to aby sie dziecko nie przegrzewalo gdy nad ranem przyszla pielegniarka i zmierzyla temperature aaaaadziecka a ta wynosila 37,5 natychmiast rozebrala dziecko do naga i otwarla szeroko okno. witamina K jest podawana w kroplach nie zastrzykach i w ciagu dnia dziecko ma dostac na smoczek najlepiej po 1 kropelce .Dzisko ma pol roku nikt nas nie zmuszal do zadnych szczepien jakies tam mialy byc zapytano czy sie zgadzamy . a;e pytalismy sasiadki ktora ma dwojke dzieci i jest tej narodowosci obywatelka tegop panstwa powiedziala ze zadnego dziecka nie szczepila i nie mysli szczepic ze juz nie ma takiej potrzeby szczepic jak wtedy gdy mysmy byli mali poniewaz te choroby juz nie istnieja a jak istnieja to sa o wiele grozniejsze i zmutowane to te szczepionki i tak nie pomoga . Rozmawialismy z pania doktor i to samo powtorzyla wiec przestalismy myslec o jakich kolwiek szczepieniach .Dziecko rozwija sie bardzo dobrze chodzimy na kontrole do przychodni jest zdrowe nigdy nie miala nawet katarku a byla juz i zima i wiosna a tetaz ogromne upały i dziecko dzielni9e wszystko znosi siedzi i bawi sie . zaczyna mowic i jak na pol rocznie dziecko barzo duzo mowi niektore w calosci niektore sylabami.bezstresowo idziemy do kontroli do pani goktor nie boi sie ze ktos ja ukluje jak kiedys ja sie bałam i do tej pory bje sie igły.I jak czytak to co dzieje sie w Polsce to naprawde nie mam ochoty wracac i nie wiem czy kiedykolwiek ktos mnie zmusi do powrotu.
    doceń 0
  • Grazyna
    28.06.2019 17:14
    Przepraszam za błędy ,pisałam szybko bo na szczęście jest internet ,przy tych upałach ciągle wysiada ,a naprawdę chciałam to napisać , to jest naprawdę bezczelność co do dziecka ma sąd , szpital i tak dalej. to rodzice zdecydowali się na dziecko i chyba posiadają wiedzę o wiele większa jak sam pan ordynator .Jak można tak utrudniać rodzicielstwo.Zamiast cieszyć się maleństwem, to muszą ukrywać się jak przestępcy. Chętnie bym im pomogła.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL