Nowy numer 25/2018 Archiwum

Krok za krokiem

„Idźcie i głoście” – tak brzmiał temat Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. Pątnicy wzięli sobie do serca te słowa i gdy zaśpiewali, to usłyszała o nich cała Polska.

Półtora miliona odtworzeń na kanale „Gościa Wrocławskiego” na YouTubie i przez kilka dni drugie miejsce w Polsce wśród najczęściej oglądanych materiałów w tym serwisie to niezwykłe zjawisko. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że żaden dotychczasowy klip z chrześcijańskim przekazem nie był tak popularny. Czy przeróbka znanej piosenki to już nowa ewangelizacja?

Z hitem łatwiej

Każdy, kto choć raz szedł w pielgrzymce, zapewne nie był zaskoczony tym, co zobaczył w internecie. Co roku na wielu szlakach i praktycznie w każdej grupie powstają mniej lub bardziej udane covery znanych przebojów. Na topie w ostatnim czasie były „Przez twe oczy zielone” Akcentu i Zenka Martyniuka czy „Waka-waka” Shakiry, a przed laty m.in. „Cry just a little bit” Shakina Stevensa czy „Pretty woman” Roya Orbisona.

Po co powstają? Powód wydaje się banalny. Ludzie chcą do sfery pielgrzymkowej przemycić coś z własnej codzienności. Przy znanej i rytmicznej muzyce idzie się przecież łatwiej, a hity dodają sił i budują atmosferę. Ważne jest jedno. Takie piosenki nie mogą być sednem rekolekcji w drodze, i w rzeczywistości nie są, choć powstaje ich całe mnóstwo.

„Nawet pielgrzymi oszaleli na punkcie »Despacito«” – napisał na swojej głównej stronie jeden z ogólnopolskich portali internetowych, gdy lawinowo rosła liczba odtworzeń nagrania „Gościa Wrocławskiego”. – Przede wszystkim chcę podkreślić: tytuł nie brzmi „Despacito”, ale „Zdrowaś, Maryjo”. I wcale pielgrzymka nie oszalała na punkcie „Despacito”. Sednem jest Maryja, do której zmierzaliśmy. Tu jest sens. Znana melodia, do której ciało podryguje, sprawiła, że łatwiej się szło – mówi s. Janina Anna Kaczmarzyk ze Zgromadzenia Służebniczek NMP (śląskich), autorka nowych słów. Na pomysł wykorzystania popularnej piosenki w celach pielgrzymkowych wpadła jednak jej przyjaciółka, Magda Ojak. – Może dlatego, że lubię tańczyć, ta melodia wpadła mi w ucho. Mówię o muzyce, bo słów... nie rozumiem – zaznacza.

Prace nad tekstem zaczęły się kilka tygodni przed pielgrzymką wrocławską. Siostra Janina przyznaje, że nie bardzo chciała go napisać, ale ze względu na nalegania Magdy stworzyła maryjne słowa. – Powiedziałam jej wprost: przecież nikt nie będzie chciał tego śpiewać – wspomina.

O tak ogromnej popularności piosenki stworzonej przez przyjaciółki zdecydowało to, że bardzo szybko dotarła do szerokiego grona odbiorców, niekoniecznie związanych z Kościołem. Wystarczyło ją umieścić na kanale YouTube. Na pewno swoje zrobił fakt, że w wykonaniu uczestniczy również najpopularniejszy raper w sutannie, ks. Kuba Bartczak. Dalej „robotę” wykonały już media. Na wrocławskiej pielgrzymce nigdy nie było tylu kamer telewizyjnych i rozgłośni radiowych, a kolejne relacje nakręcały atmosferę. Każdy chciał mieć nagranie nowego „Despacito”.

Kultura w służbie Ewangelii

– Trudno jednoznacznie ocenić, czy taka lub inna piosenka jest formą nowej ewangelizacji. Można bowiem przygotować wiele utworów o treści religijnej i zorganizować dziesiątki koncertów tzw. zespołów chrześcijańskich, a jednak absolutnie nie będziemy mieli do czynienia z nową ewangelizacją – mówi „Gościowi” abp Józef Kupny. Jakie zatem muszą być spełnione warunki? Metropolita wrocławski przekonuje, że pierwsze pytania, jakie powinniśmy sobie w tym kontekście postawić, brzmią: czy Ewangelia stała się nowa w człowieku, który w ten sposób chce ją głosić? Czy on sam odkrył ją jako nowość dla siebie i swojego życia? – Jeśli tak, stanie się przekonującym świadkiem bez względu na to, czy będzie o Dobrej Nowinie śpiewał, rapował czy będzie ją głosił słowem i świadectwem. Ufam, że słowa napisane przez siostrę wypływają przede wszystkim z tego, że spotkanie z Jezusem całkowicie odmieniło jej życie i że o tym spotkaniu chce opowiadać innym, wykorzystując talenty, jakie Bóg jej dał – dodaje abp Kupny.

Przypomniał też, że Sobór Watykański II zauważył, iż Bóg, objawiając się światu, przemawiał zawsze stosownie do stanu kultury właściwego różnym epokom. Także Kościół, żyjący w ciągu wieków w różnych warunkach, posługiwał się dorobkiem różnych kultur, by rozpowszechniać Chrystusowe orędzie o zbawieniu. – W tym kluczu odbieram piosenkę „Zdrowaś, Maryjo”, która swoją premierę miała podczas wrocławskiej pielgrzymki, a która – z tego, co wiem – została przejęta przez inne grupy zdążające na Jasną Górę. Jej twórcy wykorzystują tzw. kulturę masową do tego, by głosić Ewangelię – zaznacza.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji