Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zmartwychwstanie horyzontalne i wertykalne

Wierzący w niebo nie ucieka od świata, ale nadaje mu wieczny, nieskończony, Boski sens.

Istnieje kaznodziejstwo humanistyczne, które wszystko sprowadza do doczesności i niechętnie dotyka takich tematów jak śmierć, czyściec i niebo, nie wspominając już o piekle. W pewnej części jest ono odpowiedzią na przepowiadanie, które – na odwrót – rozprawiało aż nadto o tym, co po śmierci, gubiąc egzystencjalny (tu i teraz) oraz społeczny wymiar wiary.

W latach 60. ub. wieku narodził się nurt zwany teologią śmierci Boga. Nie chodzi o to, że Bóg nie istnieje, ale o to, aby w znaku krzyża, na którym umiera Jezus, rozpoznać wezwanie do odpowiedzialności za świat. Bóg umarł, czyli wycofał się ze świata, by ludzkość dojrzała do wzięcia spraw w swoje ręce. Nie ma co rozprawiać o Bogu w niebiosach, trzeba zaangażować się w sprawy świata. Ekonomia, socjologia, psychologia, medycyna – rozwój tych i innych nauk przyniesie człowiekowi wyzwolenie. Protestancki teolog, Bultmann, stwierdził: „Człowiek współczesny nie może myśleć o Bogu ponad lub po tamtej stronie świata bez popadnięcia w religijność, która chce uciec od świata”. A zatem Boga trzeba szukać w zmieniających się sytuacjach naszego życia.

Na czym w tego rodzaju perspektywie polegałoby chrześcijańskie orędzie o zmartwychwstaniu? Ano na tym, że trzeba pokonywać trudności, podnosić się po porażkach, walczyć o lepsze życie. Byłoby to zmartwychwstanie horyzontalne, w perspektywie doczesnej. Ale chrześcijaństwo to nie tylko jakaś inspiracja dla 70 czy 80 lat życia. To przede wszystkim odpowiedź na fundamentalny problem śmierci, która wydaje się bezpowrotnym unicestwieniem. Chrystus, który powrócił z cmentarza żywy, nie pozostawił nam jedynie przykładu, jak czynić doczesny świat lepszym. Wskazał na życie wieczne jako cel naszego istnienia: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przygotować wam miejsce” (J 14,2).

Święty Paweł nauczał o zmartwychwstaniu do życia wiecznego, o zmartwychwstaniu wertykalnym, bez którego nic nie ma trwałego sensu: „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15,13-14). Apostołowie przyjmowali śmierć męczeńską za Ewangelię o Zmartwychwstałym nie dlatego, że nie kochali życia na ziemi, ale dlatego, że wierzyli, iż życie tu i teraz to nie wszystko. Wierzący w niebo nie ucieka od świata, ale nadaje mu wieczny, nieskończony, Boski sens. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama