Nowy numer 50/2018 Archiwum

Obowiązek kardynałów

List czterech kardynałów, którzy proszą papieża o wyjaśnienie zamieszania wywołanego przez niejasne fragmenty „Amoris laetitia”, nie jest wyrazem faryzeizmu, ale troski o Kościół oraz o prawdę o małżeństwie.

Nie zgadzam się z opinią mojego redakcyjnego kolegi Jacka Dziedziny, który komentując list czterech kardynałów do papieża, porównał ich do uczonych w Piśmie i faryzeuszów, którzy stawiali Jezusowi podchwytliwe pytania. Sam komentarz niewiele merytorycznie wnosi do sprawy, raczej zamazuje prawdziwy obraz sytuacji.

Autor kończy swój tekst uwagą, że „pasterska troska wymaga jednak raczej tej trudniejszej drogi rozeznania, do której wzywa papież, a nie zero-jedynkowych odpowiedzi na konkretne sytuacje, które znane są tylko Bogu, osobom zainteresowanym i prowadzącemu ich kierownikowi duchowemu”. Otóż to jest właśnie sedno problemu. Przecież kardynałowie nie przeczą w żaden sposób temu, że konieczne jest rozeznawanie konkretnych sytuacji. Tego samego domagali się zresztą już Jan Paweł II i Benedykt XVI. Kardynałowie proszą tylko o jasne kryteria tego rozeznawania. Nie pytają o żaden konkretny przypadek. Pytają, czy papież zmienił kryteria, które do tej pory obowiązywały, które były wielokrotnie powtarzane przez magisterium Kościoła. Te kryteria są w gruncie rzeczy uszczegółowieniem zasady podanej przez Pana Jezusa: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10,11-12).

W tekście „Amoris laetitia”, zwłaszcza w rozdziale VIII, zawarte są pewne dwuznaczności. Taka jest prawda. Najlepszym dowodem tego jest fakt, że poszczególni biskupi wydali dla swoich diecezji rozporządzenia, w których pojawiają się sprzeczne interpretacje. Nie może być tak, że to, co w jednej diecezji jest grzechem, w drugiej grzechem nie jest. Dlatego właśnie kardynałowie proszą papieża o odpowiedź „tak” lub „nie”. Pytają o to nie dlatego, że nie rozumieją złożoności ludzkiego życia lub że brakuje im współczucia dla ludzkich dramatów. Pytają dlatego, że w Kościele wokół tej kwestii narasta spór i podział. Mamy co najmniej dwie wykluczające się interpretacje. I nie jest to jakiś abstrakcyjny, teoretyczny problem. Wielu duszpasterzy i samych zainteresowanych rozeznaniem swojej złożonej sytuacji nie wie, czego mają się trzymać. Tak wygląda obecna sytuacja.

Odpowiadanie, że wszystko jest przecież zapisane w „Amoris laetitia” i nie trzeba już niczego wyjaśniać, nie jest fair. Wątpliwości powstały właśnie dlatego, że zapisy adhortacji są w kilku miejscach wieloznaczne. Co więcej, niektóre sformułowania wydają się pozostawać w sprzeczności z nauczaniem św. Jana Pawła II zapisanym w encyklice „Veritatis splendor”. Rzecz dotyczy już nie tylko samego małżeństwa, ale bardziej generalnych problemów moralnych (np. relacji między ogólną normą a sumieniem). Skoro są takie poważne wątpliwości, trzeba je wyjaśnić. Powtórzę raz jeszcze, wątpliwości dotyczą samych norm, kryteriów rozeznawania, a nie pojedynczego złożonego przypadku czy samej zasady rozeznawania. W kulturze relatywizmu, która rozmiękcza wszelkie normy lub uznaje sumienie za narzędzie tej relatywizacji, jasność zasad jest tym bardziej ważna.

Spory doktrynalne w Kościele nie są niczym nowym. Zapytania kierowane do Kongregacji Doktryny Wiary bardzo często mają formę pytań zero-jedynkowych. Kongregacja zwykle udziela odpowiedzi „tak” lub „nie” i podaje uzasadnienie. Wierność Chrystusowi polega także na wierności doktrynie, którą nam przekazał. Ortodoksja jest warunkiem ortopraksji, czyli mówiąc bardziej po ludzku: działania zgodne z wiarą wynikają z zasad wiary.  

A co do motywacji kardynałów. Przypomnijmy, że list wysłali do papieża 19 września br. Po prawie dwóch miesiącach zdecydowali się na jego upublicznienie. Uzasadnili to w ten sposób: „Wielka Tradycja Kościoła uczy nas, że wyjściem z sytuacji takiej jak ta [niejasności wokół „Amoris laetitia” – przyp T.J.] jest odwołanie się do Ojca Świętego z prośbą do Stolicy Apostolskiej, aby rozwiązała wątpliwości, które są przyczyną dezorientacji i zamętu. Dlatego nasz list jest aktem sprawiedliwości i miłości. Sprawiedliwości – ponieważ naszą inicjatywą wyznajemy, że posługa Piotrowa jest posługą jedności oraz do Piotra, do papieża, należy posługa utwierdzania w wierze. Miłości – chcemy pomóc papieżowi, aby zapobiegł podziałowi i konfliktom w Kościele, prosząc go, by rozwiał wszelkie niejasności. Wykonujemy w ten sposób swój obowiązek. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego (kan. 349) kardynałom, także indywidualnie, powierzono zadanie pomagania papieżowi w pieczy nad Kościołem powszechnym. Ojciec Święty postanowił nie reagować na nasz list. Odczytujemy jego suwerenną decyzję jako zaproszenie do kontynuowania refleksji i dyskusji, spokojnie i z szacunkiem”.

Przed nami konsystorz, czyli spotkanie kardynałów z papieżem (19 i 20 listopada). Temat zapewne powróci.  Zamiast podgrzewać spory, warto z uwagą słuchać się wzajemnie i modlić się o światło Ducha Świętego dla papieża i kardynałów, o wierność Ewangelii i jedność Kościoła.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Gość
    20.11.2016 18:06
    Zwracam uwagę na bardzo ciekawy wywiad z kard. E. Burke'iem (wczesniej prefekt Sygnatury Apostolskiej, teraz patron Suwerennego Zakonu Maltańskiego), jednym z 4 sygnatariuszy listu. Wywiad ukazał sie National Catholic Register link http://www.ncregister.com/daily-news/cardinal-burke-on-amoris-laetitia-dubia-tremendous-division-warrants-action . Jedna z odpowiedzi: Jeśli papież miałby nauczać w sposób obarczony powaznym błędem lub uczyc herezji jaka uprawniona władza moze orzec o tym to i jakie byłyby tego konsekwencje ?

    Odpowiedz kard. Burke'a Jest obowiązkiem w takich przypadkach, a historycznie tak się działo, kardynałów i biskupów, by wyjaśnić, że papież naucza błędnie i poprosić go, aby poprawił to.
    doceń 13
  • Gość
    21.11.2016 10:41
    Bardzo dziękuję za ten artykuł. Oczekiwałbym od portalu katolickiego pewnej jednomyślności w poglądach szczególnie na tak ważne sprawy. Wydaje mi się, że powinny być one dyskutowane wspólnie po to aby pewne głosy niektórych redaktorów nie mieszały ludziom w głowie. Wolność słowa wolnością słowa, ale redaktor mający poglądy liberalne odbiegające od czysto katolickich może pisywać do np. tygodnika powszechnego albo do jakiegoś działu w wyborczej.
    doceń 11
  • Tormann
    21.11.2016 11:06
    Rozumiem troskę hierarchów o czystość zasad, ale jeśli grupa kardynałów oficjalnie, w świetle kamer, odpytuje papieża w sprawach wiary i moralności, to chyba nie jest dobrze.
  • Gość Wojtek
    09.02.2017 08:41
    "Nie może być tak, że to, co w jednej diecezji jest grzechem, w drugiej grzechem nie jest."
    A jedzenie mięsa w piątek?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy