Nowy numer 25/2018 Archiwum

Mówił do "takich i owakich", a nawet ich słuchał

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Łk 15,1

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

«Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca».


Do kogo zwraca się Jezus? Odpowiedź niby jest oczywista i prosta – do wszystkich. Ale, ale… Czy naprawdę tak rzadkim zjawiskiem jest odczuwanie niesmaku, że słuchają Go także „tacy i owacy”… Że niegodni są przecież, by Go słuchać? A przecież On do „takich i owakich” nie tylko mówił, On ich także wysłuchiwał… Ileż skrywanego (albo i nieskrywanego) zgorszenia! Jak w ogóle to rozumieć? No właśnie – czy myśląc tak, jak wskazano wyżej, nie traktujemy Jezusa jak ekskluzywnego dobra, dostępnego tylko tym, którym to się należy? Czyli nam. I – po drugie – jeśli Jezus dał nam siły, byśmy pozostawali w Jego owczarni, to czyż wiązać się to musi z Jego odwróceniem się od tych, którym brak siły wiary, a nawet bardziej – samej wiary zabrakło? Ludzie zbliżają się do Jezusa na różne sposoby, słuchają Go (czy też – chcą słuchać) w najróżniejszych sytuacjach życiowych. Na wozie. I pod wozem. Kiedy kogoś spod wozu udaje się wyciągnąć, satysfakcja jest przecież większa.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Król Dawid
    03.11.2016 16:18
    No i tych którymi pogardza świat uzdrawia z paraliżu.
    doceń 0
  • Mieszko XXI
    03.11.2016 17:28
    PO twierdzi, że chcę być Mieszkiem, a ja mówię, że może lepiej Bolesławem, a najlepiej sobą zwłaszcza w relacjach z Bogiem, ale Dekoder o czymś takim wiedzieć nie może. Poza tym to Bolesław był pierwszym koronowanym władcą Polski. Chyba kupiłem najlepszy Pociąg do przyszłości i nic nikomu do tego!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama