Nowy numer 44/2020 Archiwum

Papież przybył do Asyżu na dzień modlitwy o pokój na świecie

Papież Franciszek przybył we wtorek do Asyżu na międzyreligijne spotkanie w intencji pokoju na świecie, zorganizowane 30 lat po historycznej inicjatywie Jana Pawła II w tym miejscu. W mieście świętego Franciszka jest 500 przywódców i reprezentantów religijnych.

Rozpoczęte w niedzielę spotkanie pod hasłem "Pragnienie pokoju. Religie i kultury w dialogu" zorganizowała rzymska Wspólnota świętego Idziego. Na jej zaproszenie przybyło też kilku laureatów pokojowej nagrody Nobla. Jest też 25 uchodźców, z którymi papież zje obiad.

Po przyjeździe do klasztoru franciszkanów papież przywitał się między innymi z grupą uchodźców, z których dziesięcioro przyleciało do Włoch dzięki mostowi humanitarnemu uruchomionemu przez Wspólnotę świętego Idziego.

Franciszek przeprowadzi rozmowy z ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem i anglikańskim arcybiskupem Canterbury Justinem Welbym, spotka się z przedstawicielami judaizmu i islamu. W programie są też ich przemówienia, podpisanie wspólnego apelu o pokój i modlitwa w milczeniu za ofiary wojen.

W Asyżu jest między innymi polski socjolog Zygmunt Bauman. Będzie on jedną z osób, z którymi papież spotka się indywidualnie.

W niedzielę, podczas rozpoczęcia spotkania, nad Asyżem widoczna była tęcza:

Podczas porannej wtorkowej mszy w kaplicy watykańskiego Domu świętej Marty Franciszek powiedział na początku homilii: "Dzisiaj mężczyźni i kobiety wszystkich religii będziemy w Asyżu nie po to, by zrobić spektakl, ale by po postu modlić się o pokój".

Podkreślił, że zgodnie z prośbą, którą skierował w liście do biskupów na całym świecie, wszędzie organizowanie są tego dnia modlitewne spotkania, na które zapraszani są "katolicy, chrześcijanie innych wyznań, mężczyźni oraz kobiety dobrej woli reprezentujący wszystkie religie".

"Dziś centrum świata będzie znajdować się w Asyżu, w dniu modlitwy, pokuty i płaczu, bo świat jest pogrążony w wojnie, świat cierpi" - mówił papież. To będzie modlitwa "ponad podziałami religijnymi" - podkreślił.

"Jeśli dzisiaj nie wysłuchamy wołań ludzi, którzy cierpią pod bombami, znoszą wyzysk ze strony handlarzy bronią, może zdarzyć się, że kiedy i na nas przyjdzie kolej, nikt nam nie odpowie. Nie możemy zatykać uszu na okrzyk bólu naszych braci i sióstr, którzy cierpią z powodu wojny" - stwierdził.

Franciszek powiedział też, że ludzie boją się "z powodu jakiegoś aktu terroryzmu". "Ale to nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się w tych krajach, na tych ziemiach, gdzie bomby spadają dzień i noc, zabijając dzieci, ludzi starszych, mężczyzn, kobiety" - oświadczył. Pytał: "Wojna jest daleko?". "Nie, jest bardzo blisko, bo dotyka nas wszystkich" - odpowiedział.

Franciszek zauważył: "Nie istnieje bóg wojny; wojnę wywołuje Szatan, diabeł, który chce zabić wszystkich". Papież wskazywał, że nie wystarczy dziękować Bogu za to, że wojna "nas nie dotyczy". Trzeba - przypomniał - myśleć o innych.

"Myślmy dzisiaj nie tylko o bombach, o zabitych, rannych, ale także o tych ludziach, dzieciach i osobach starszych, do których nie może dotrzeć pomoc humanitarna; jedzenie ani lekarstwa. Są głodni, chorzy, ale bomby uniemożliwiają pomoc" - dodał Franciszek.

Następnie zakończył: "Gdy dzisiaj się modlimy, byłoby dobrze, gdyby każdy z nas poczuł wstyd za to, że ludzie, nasi bracia są zdolni to robić".

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama