Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Były wiceszef MSZ o kulisach swej dymisji

Aleksander Stępkowski w rozmowie z gosc.pl uchylił rąbka tajemnicy co do powodów i okoliczności jego odwołania ze stanowiska wiceministra spraw zagranicznych. 42-letni profesor zajmował się w MSZ sprawami prawnymi, traktatowymi oraz prawami człowieka.

O dymisji poinformowano wczoraj bez podawania przyczyn tej decyzji.

Jak powiedział nam prof. Stępkowski, w jego rozmowie z szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim pojawił się w tym kontekście zarzut zbytniej niezależności wiceministra, prowadzenia własnej, nazbyt samodzielnej polityki, która nie była polityką rządu.

Do decyzji o dymisji przyczyniła się także sprawa inicjatywy obywatelskiej na rzecz pełnej ochrony życia dzieci nienarodzonych. Projekt ustawy w tej sprawie powstał w instytucie Ordo Iuris, którym przed wejściem do rządu kierował prof. Stępkowski.

- Ścisłe kierownictwo PiS uważa, że jest to projekt groźny dla tej partii - stwierdził były wiceminister. Wyjaśnił, że u spin doktorów partii rządzącej panuje przekonanie, że dopóki głównym tematem debaty publicznej będzie spór o Trybunał Konstytucyjny (spór, którego ludzie nie rozumieją i który jest im w gruncie rzeczy obojętny), dopóty notowania PiS-u będą rosły. Jeśli natomiast dyskusja zostanie skierowana na kwestie ochrony życia, spowoduje to spadek słupków sondażowych tej partii.

Prof. Stępkowski w najmniejszym stopniu nie zdystansował się od projektu Ordo Iuris. Przyznał jednak, że - odkąd został wiceministrem - nie zajmował się tą sprawą. - Nie miałem na to czasu – powiedział serwisowi gosc.pl.

Jego zdaniem - choć ścisłe kierownictwo PiS uważa, że inicjatywa na rzecz życia nienarodzonych jest wymierzona przeciwko tej partii - to można liczyć, że w jakiś sposób aborcja w Polsce zostanie jednak ograniczona.

W dyskusjach publicznych spekulowano, że powodem odwołania prof. Stępkowskiego mogłaby być jego rola w zaproszeniu Komisji Weneckiej do Polski w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

- Ten wątek w mojej ostatniej rozmowie z min. Waszczykowskim się nie pojawił - powiedziała nam prof. Stępkowski.

Zauważył, że - na skutek tarć w polskim rządzie jako całości - strategia postępowania Polski wobec Komisji Weneckiej nie była optymalna. Przyznał też, że nie docenił negatywnego wpływu urzędniczego zaplecza Komisji Weneckiej. Bardziej niż w kwestii TK, widoczne to było w sprawie ustawy o policji (zwanej nieprecyzyjnie „ustawą inwigilacyjną”). Jak relacjonował prof. Stępkowski, w kwestii tej ustawy stronie polskiej udało się przekonać ekspertów Komisji Weneckiej, jednak o krytycznym tonie jej ostatecznej opinii zaważyła opinia sekretarza zespołu, który wyraźnie miał już w tej sprawie własny pogląd i nie był skłonny do poddania go rewizji.

Mimo to, także dziś prof. Stępkowski gotów jest bronić pomysłu wystąpienia przez rząd do Komisji Weneckiej. Jego zdaniem, poprawiło to zdecydowanie pozycję premier Beaty Szydło podczas jej wystąpienia w Parlamencie Europejskim. Podważyło też występującą na Zachodzie propagandę, przedstawiająca Polskę jako kraj faszystowski.

Zresztą, jak zauważył prof. Stępkowski, gdyby rząd nie wystąpił z wnioskiem do Komisji Weneckiej, to i tak na wniosek innych podmiotów zajęłaby się ona sprawą polskiego TK.

Były wiceszef MSZ dodał ponadto, że decyzja o zwróceniu się przez Polskę do Komisji Weneckiej została podjęta za aprobatą władz PiS, w tym prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Zauważył przy tym, że sam prezes Kaczyński jest skłonny do kompromisu w sprawie TK, ale takiej gotowości nie ma po stronie Trybunału.

42-letni Aleksander Stępkowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, byłym stypendystą na uniwersytetach w Oxfordzie, Manchesterze i Louvain. Po odejściu z rządu zamierza poświęcić się pracy na stanowisku profesora Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zajmuje się prawem porównawczym prywatnym i publicznym oraz myślą polityczną i prawną (m.in. polską tradycją republikańską), a zwłaszcza determinującym wpływem filozofii na kształt instytucji prawnych. Prof. Stępkowski zapowiedział, że zamierza wrócić do działalności w Instytucie na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris – think tanku, zajmującym się m.in. prawną ochroną życia i praw rodziny.

« 1 »
TAGI:

Zobacz także

  • Pytanie
    31.08.2016 22:02
    "ścisłe kierownictwo PiS uważa, że inicjatywa na rzecz życia nienarodzonych jest wymierzona przeciwko tej partii". PiS nie zgodził się na niezależną opinię "Gościa Niedzielnego" i musicie teraz milczeć? Kucharczyk zawiesi swoje felietony?
    doceń 0
  • Anna Panna
    01.09.2016 00:33
    Jego słowa świadczą o tym, że słusznie został zdymisjonowany. Powstaje tylko pytanie dlaczego w ogóle został na to stanowisko powołany.
    doceń 1
  • Gość
    01.09.2016 03:09
    Wspaniały Człowiek! Mam nadzieję, że wróci do Ordo Iuris i dalej będzie pracował na rzecz Polski. Ponownie jako prezes Ordo Iuris w zasadzie będzie mógł zrobić więcej niż jako minister. Życzę Panu Profesorowi wielu sukcesów!
    doceń 7
  • Edekola
    19.09.2016 14:34
    PiS nie może sobie pozwolić na przegraną, bo wtedy znów mamy rządy lewaków. Pana Marka Jurka to nie interesuje, On i Jego ludzie mogą robić co chcą i tak robią. Ale rachunek zapłacimy wszyscy. Będziemy mieli Tygodnik Powszechny, TV PULS i meczety za oknem.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL