Nowy numer 4/2019 Archiwum

"Podręcznik" nt. związków niesakramentalnych

Poradnik dla duszpasterzy jest odpowiedzią na wyzwania "Amoris laetitia".

O opracowaniu specjalnego poradnika dotyczącego osób żyjących w związkach niesakramentalnych poinformował KAI bp Jan Wątroba, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. Przewodniczył on ogólnopolskiemu spotkaniu duszpasterzy związków niesakramentalnych. - Ponadto w każdej diecezji ma być powołany przynajmniej jeden duszpasterz takich par – dodał. 

Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin ks. Przemysław Drąg wskazywał, że niezbędne wydaje się dziś opracowanie podręcznika, który bazując na nauczaniu Kościoła, pomagałby duszpasterzom w pracy z parami niesakramentalnymi. Takie opracowanie potrzebne jest nie tylko duszpasterzom takich związków ale każdemu spowiednikowi – przypomniał kapłan.

Podręcznik ma być odpowiedzią na obecne wyzwania i realizacją adhortacji "Amoris laetitia", w której papież zachęcał, aby Kościół towarzyszył także osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych, rozeznawał ich konkretną sytuację oraz włączał je – w możliwym wymiarze – w życie wspólnoty parafialnej.

Opracowanie zostanie przygotowane w oparciu o konkretne uwagi zgłaszane przez duszpasterzy z całego kraju. Następnie zostanie zaprezentowane do akceptacji odpowiednim komisjom Episkopatu. Dyrektor KODR zapowiedział, że będzie się starał o rekomendację dla tego opracowania przez całą Konferencję Episkopatu Polski dla użytku tych wskazań we wszystkich parafiach.

Bp Jan Wątroba podkreślił, że niezależnie od dyskusji duszpasterskich czy różnych inicjatyw na co dzień największe wyzwanie staje przed spowiednikami, którzy muszą mierzyć się "sam na sam" z konkretnym przypadkiem. Biskup wskazywał, iż Kościół w Polsce winien dołożyć starań, by w praktyce duszpasterskiej nie pojawiały się różne drogi postępowania czy interpretowania nauki Kościoła.

W rozmowie z KAI przewodniczący Rady Episkopatu ds. Rodziny przyznał, że z uwagi na rosnąca skalę zjawiska, w każdej diecezji powinien być przynajmniej jeden a najlepiej kilku duszpasterzy związków niesakramentalnych. "Należy to zrobić czym prędzej" – dodał.

Zdaniem bp. Wątroby należy też maksymalnie usunąć bariery, które do tej pory blokowały osobom żyjącym w takich związkach aktywny udział w życiu liturgicznym czy parafialnym. Wskazał, że zgodnie ze wskazaniami Synodu, nic nie stoi na przeszkodzie, by osoby rozwiedzione, zobowiązane do katolickiego wychowania dzieci własnych, nie mogły angażować się w proces edukacyjny innych dzieci. Warunek jest tylko jeden: by unikać zgorszenia.

"Obowiązuje to także we wszystkich innych przypadkach, jak choćby podczas procesji komunijnej. Chodzi o to, by takie osoby mogły podejść do celebransa po to, by otrzymać błogosławieństwo" – tłumaczy bp Wątroba. Jego zdaniem wymaga to przygotowania wspólnoty parafialnej, by nikt nie dziwił się, że takie osoby podchodzą do ołtarza w procesji komunijnej, ale nie po to, by przyjąć sakrament ale by poprosić o błogosławieństwo, którego kapłan na pewno udzieli.

Byłby to znak nieregularności sytuacji w jakiej te osoby żyją ale jednocześnie towarzyszenia Kościoła takim osobom, włączania ich w jego wspólnotę. Podobnie wygląda sprawa ich udziału w radzie parafialnej, ekonomicznej, czy we wspólnotach.

Zdaniem bp. Wątroby konieczna jest "szczególna wrażliwość na obecność osób żyjących w ponownych związkach po to, by czuły, że są częścią wspólnoty, że nie są z niej wykluczone i że ta wspólnota jest dla nich drogą uświęcenia i zbawienia".

Hierarcha wskazywał, że nie zmieniając nic w doktrynie Kościoła trzeba "towarzyszyć tym osobom i na miarę możliwości uświadamiać im ich stan ale też możliwości większego niż dotąd uczestnictwa w życiu Kościoła".

Kolejne spotkanie duszpasterzy związków niesakramentalnych odbędzie się jesienią br.

Dzisiejsze dyskusja odbyła się z inicjatywy Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin (KODR) powołanego przez Konferencje Episkopatu Polski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Franciszek
    27.05.2016 11:55
    Kościół nie mówi, że grzech nie jest grzechem. Kościół mówi w ten sposób, że chce by każdy był blisko Boga, kościoła, pomimo, że sam z tym kościołem się nie zgadza lub wręcz jest niewierzący. Przypomnę, że Jezus sam chodził do ludzi uznawanych za grzeszników, nie oceniał ich i nie kazał im się nawracać, ale przez obecność Jezusa oni zyskali wiarę...

    Sam byłbym za tym, by w takim podręczniku też pojawiły się niesakramentalne pary homoseksualne. Też jesteśmy w kościele, proszę o nas pamiętać.
    doceń 0
  • Gość
    29.05.2016 11:30
    OMG...
    doceń 1
  • Iwona
    30.05.2016 08:48
    Nie wiem, co Kościół powinien, a czego nie. Papierz o tym stanowi. Duch Święty i On nam to mówią. Jezus chodził do ludzi, wśród których różni byli. Nie tylko mocni w wierze, ale zapewne głównie potrzebujący pomocy. Tak jak dzisiaj. Tyle, że teraz Kościół nie chodzi do ludzi. Czeka, aż przyjdą. Niekiedy niektórzy przychodzą. A Pan "uzdrowił ich wszystkich". Bo tak chce. Kto uzdrowi tych, którzy nie przyszli? Dlaczego nie przyszli? Żyłam w związku niesakramentalnym. Tak mi się życie ułożyło. Męża nikomu nie odebrałam. Był kilka lat po rozwodzie. Nie miałam tyle szczęścia, ile mają mocni w wierze, którym się udało... Nie byłam szczęśliwa. Pragnęłam Pana. Pragnęłam pomocy duchowej w tej mojej podłej sytuacji. I tylko tyle. Byłam świadoma ograniczeń i przyjmowałam to z bólem i pokorą. Pod koniec było strasznie. Straszne pragnienie za sprawą Pana. Chodziłam i pisałam do ludzi Kościoła, nikt mi nie pomógł, wszyscy mnie pouczali, a niektórzy okazywali pogardę (vide część komentarzy tutaj w tej sprawie. Niech Wam Dobry Pasterz wybaczy. Nie bądźcie, proszę, zgorszeniem dla innych, którzy przez Was utwierdzają się w swoim oddaleniu i grzechu). Tak było. Pod koniec, za sprawą Pana, wyspowiadałam się z lat oddalenia od Kościoła. To Pan mnie wepchnął z wielką siłą (nawet sobie myślę, że to było 'z buta'. Tak też potrafi, jak się nie da inaczej)do konfesjonału. To był cud! Musielibyście to zobaczyć. Pan nadal chodzi do ludzi! Wszystkich. Też słabych, brudnych i brzydkich. Jestem tego żywym przykładem i świadkiem. Mąż mnie za to strasznie, piekielnie skrzyczał. Wiadomo, co to oznaczało. Po roku już nie żył. Rak. Proszę Pana, żeby go do Siebie przyjął. Spowiadam się regularnie i przystępuję do Pana tak często, jak się da. Poszczę w piątek po świątecznym czwartku ;) nie dlatego, że nie doczytałam o dyspensie, ale z potrzeby serca. Bardzo kocham Pana! Taka oto historyjka. OMG!
  • Iwona
    30.05.2016 09:04
    Sorry :) Papież! Nie to, że nie wiem. To z emocji. I pewnie ktoś miesza. Jeszcze raz przepraszam za wpadkę gramatyczną. :)
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy