GN 07/2020 Archiwum

Chrzest, czyli co?

Chrzest Mieszka I wpłynął na dzieje Polski, a jemu samemu otwarł drogę do nieba. Chrzest, do którego przynieśli nas rodzice, zmienia nasze życie i nam otwiera drogę do nieba. Dziękujmy Bogu za nasz chrzest!

Mówimy „chrzest Polski”, ale właściwie nie było czegoś takiego. To tylko metafora. Kościół nigdy nie chrzcił całych narodów, ale zawsze pojedyncze osoby. 14 kwietnia 966 roku chrzest przyjął książę Mieszko I oraz pewnie kilka osób z jego najbliższego otoczenia. To był dopiero początek ewangelizacji rodzącej się właśnie Polski. Większość z nas przyjęła chrzest tuż po urodzeniu (można żartobliwie powiedzieć – tak jak Polska). I dla nas też, tak jak dla Polski, to był zaledwie początek dalszej drogi wiary. Jedni osiągnęli dojrzałość w wierze, inni zostali na poziomie tradycji, jeszcze inni wprost odrzucili wiarę katolicką i Kościół.

Rocznica chrztu Mieszka jest dobrą okazją, aby przypomnieć sobie swój chrzest. Papież Franciszek często pyta, czy pamiętamy jego dokładną datę. To ważne oczywiście, ale choć chrzest jest wydarzeniem jednorazowym, jego skutki trwają w nas przez całe życie. Czy wiemy, jakie łaski otrzymaliśmy przez chrzest? Czy żyjemy tymi darami, korzystamy z nich? Czasem tu i ówdzie pojawia się pytanie, czy rodzice mają prawo „narzucać” dziecku swoją wiarę, przynosząc je do chrztu.

Pocałunki Boga

Sakramenty są jak pocałunki czy uściski Boga – Oblubieńca, który okazuje miłość oblubienicy, czyli swojemu ludowi. Sakrament to znak Bożej łaski, miłosierdzia, pochylenia się Boga nad każdą i każdym z nas. Miłość musi być okazana, zakomunikowana, wyrażona. Miłość zmienia tego, kto jest kochany. Najogólniej mówiąc, czyni go lepszym, piękniejszym, uzdalnia do dobra... To ogromnie ważne, aby myśląc o sakramentach, widzieć w nich spotkanie z Bogiem i Jego działanie w nas. Nie ma tu żadnej magii, są obecność, miłość, Duch Święty. Kościół istnieje po to, by głosić, przekazywać tę miłość. Dlatego Kościół jako całość bywa nazywany sakramentem. W Kościele, który jest przedłużeniem obecności i działania samego Jezusa, On sam ustanowił siedem specjalnych znaków, przez które udziela nam łaski. Najważniejszą łaską jest zawsze ON sam, ale w każdym sakramencie przynosi ze sobą także jakiś konkretny podarunek (łaskę), określający jego specyfikę. Tyle ogólnie o sakramentach.

Chrzest jest pierwszym sakramentem. Jeśli Bóg chce zbudować w nas swój dom, to musi od czegoś zacząć. Zaczyna od chrztu. To jest jakby wylanie fundamentów pod tę budowlę. To jest brama do innych sakramentów, początek życia wiary. Teologia mówi o chrzcie, że to pierwszy sakrament inicjacji lub wtajemniczenia. Inicjacja oznacza, że coś się zaczyna; coś, w co zostajemy włączeni, wprowadzeni. Można śmiało powiedzieć „zanurzeni” – bo greckie baptidzo (chrzcić) znaczy „zanurzać”. Początek, który ma się rozwinąć. Lubię słowo „wtajemniczenie”, bo oddaje ono dobrze istotę rzeczy. Wskazuje, że chodzi tutaj nie tyle o przekaz wiedzy czy informacji, ale o uczestnictwo, wejście w pewną rzeczywistość, w tajemnicę Boga, w wieczność. Polewa się dziecko wodą i wypowiada formułę: „Ja ciebie chrzczę ”. Wierzymy, że w tym momencie ten mały człowiek zostaje zanurzony w miłość Boga, który go przytula do serca. Jego imię zostaje odtąd wyryte na dłoni Boga. Na zawsze. Tego wpisu nie wykreśli nawet GIODO.

Życie, oczyszczenie, Kościół

Woda jest podstawowym znakiem chrztu. Znaczenie wody wskazuje na to, czym jest chrzest. Woda daje życie. Gdzie nie ma wody, tam jest pustynia, pragnienie, brak życia, śmierć. Chrzest obdarza człowieka nowym życiem. Jezus mówi o tym w rozmowie z Nikodemem: „Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego”. Można też tłumaczyć: „Jeśli się ktoś nie narodzi z góry ”. Obie wersje są poprawne i jest to prawdopodobnie zamierzona dwuznaczność. Pan Jezus mówi potem o „narodzeniu z wody i Ducha”, co wskazuje na chrzest. Czym jest to życie „z góry”? To nowa więź z Bogiem. Człowiek staje się synem lub córką Boga, współdziedzicem nieba, świątynią Ducha Świętego. W Piśmie Świętym jest wiele określeń tej nadprzyrodzonej rzeczywistości, którą chrzest w nas zapoczątkowuje. Można próbować wypowiedzieć je bardziej współczesnym językiem, choć zawsze istnieje ryzyko banalizacji. Dostajemy bilet do nieba, „Boski RedBull” zawsze pod ręką, siła dwóch serc (swojego i Bożego).

Woda służy do mycia. Dlatego jest także znakiem oczyszczenia. Przez chrzest Bóg odpuszcza nam wszystkie grzechy, zarówno osobiste, jak i grzech pierworodny. Mówimy w Credo: „ wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów”. Kiedy słyszymy o odpuszczeniu grzechów, kojarzymy tę łaskę z sakramentem pokuty. I słusznie, ale to „chrzest jest pierwszym i podstawowym sakramentem przebaczenia grzechów”, jak czytamy w katechizmie (985). Sakrament pokuty ma ścisły związek z chrztem, jest przywróceniem czystości serca obmytego wodami chrztu. To, że chrzest jest sakramentem oczyszczenia z grzechów, było bardziej czytelne przy chrzcie dorosłych. Wszystkie grzechy popełnione przed chrztem są gładzone mocą tego sakramentu. Zapyta ktoś, a co z chrztem dzieci, przecież one nie mają na sumieniu żadnego grzechu. Owszem, ale dziedziczą po pierwszych rodzicach grzech pierworodny. Można powiedzieć, że rodzimy się buntownikami wobec Boga. Chrzest przywraca nas do stanu bliskości z Bogiem, czyli usuwa grzech pierworodny.

Zanurzenie w wodzie (utopienie) jest także (paradoksalnie) symbolem śmierci. Święty Paweł pisze, że przez chrzest zanurzamy się w śmierć Chrystusa. Wynurzając się z wody chrztu, wraz z Nim zmartwychwstajemy do nowego życia. Chrzest jest jak szczepionka. Dostajemy „zarazki” śmierci Chrystusa, pokonanej przez Jego powstanie z martwych. Nie musimy już bać się swojej śmierci. Choć jej doświadczymy, ona nas nie pokona. Jesteśmy zaszczepieni.

Ochrzczony zostaje uczniem Chrystusa, czyli wchodzi do szkoły, która trwa całe życie. Tą szkołą jest Kościół. Od chrztu aż do śmierci uczymy się kochać, wierzyć, modlić się i żyć nadzieją. Należymy do wspólnoty Kościoła i współtworzymy go.

Nie da się wymazać chrztu. Dlatego nie powtarza się tego sakramentu. Teologia mówi, że chrzest opieczętowuje człowieka niezatartym znamieniem przynależności do Jezusa. „Pieczęć Pana” (tzw. charakter), czyli duchowy znak rozpoznawczy, że jestem Jego. Ostatecznie chodzi o to, że Bóg jest wierny, że nigdy nie wyrzeknie się tych, których uznał za swoich. To przymierze, z którego Bóg się nie wycofa, nawet jeśli człowiek je odrzuci.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • JAWA25
    29.10.2016 12:21
    "już w Nowym Testamencie są wskazówki, że gdy chrzest przyjmowała cała rodzina, chrzczono również dzieci" w którym miejscu? jest mowa jedynie o chrzczeniu "domu" z czego nie w wynika czy obejmuje nieświadomych jak zauważa katolicki egzegeta Joachim Gnilka w "Pierwszych chrześcijanach". Według Didache chrzest poprzedzała katecheza przedchrzcielna, zwana nauką o „dwóch drogach”, drodze życia i drodze śmierci. Ew Mk 16,16 mówi "Kto uwierzy i przyjmie chrzest" podobnie "wielu uwierzyło i przyjmowało chrzest" (Dz 18,8) a nie na odwrót. Skład Apostolski o "grzechu pierworodnym" milczy. Jezus nauczał że do takich jak dzieci należy Królestwo zatem skąd pomysł że dzieci są czymś "skażone" (zanim je chrzest "obmyje"). "Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Nic, jeśli wierzysz z całego serca." Dz 8,36n (wers czasem usuwany) Nikogo w uwierzeniu zastąpić nie można - pisze Karl Rahner SJ ("Mały Słownik Teologiczny").
    doceń 5
  • JAWA25
    29.10.2016 12:24
    "dobrą okazją, aby przypomnieć sobie swój chrzest" w jaki sposób? Próbowano "uzasadnić" chrzest przez analogię do obrzezania. lecz jak oznajmia Pismo Rz 4,10 "Czytamy przecież, że Abrahamowi została poczytana wiara za sprawiedliwość. W jakich okolicznościach została poczytana: czy był obrzezany, czy przed obrzezaniem? Otóż nie po obrzezaniu, ale gdy był nieobrzezany."
    doceń 4
  • JAWA25
    29.10.2016 12:25
    i po co wplątywać tu Red Bula, GIODO, szczepionki czy nauki języków?
    doceń 4
  • JAWA25
    29.10.2016 12:54
    na "uzasadnienie" przytaczano też słowa Jezusa "pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie" pozwólcie a nie zmuście, przychodzić a nie przynosić, wreszcie gdzie tu mowa o chrzcie?
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama