Nowy numer 24/2021 Archiwum

Obama: Homoseksualność to przyszłość Ameryki

Prezydent USA stwierdził, że zalegalizowanie związków homoseksualnych jest jego osiągnięciem.

- Unikalna siła w narodzie tkwi w duchu zjednoczenia z tą mniejszością seksualną, która ma prawo normalnie żyć i kochać - tak Obama odniósł się podczas swojego ostatniego orędzia do kwestii homoseksualności.  - Jestem pewien naszej przyszłości, ponieważ widzę waszą trwałą jedność, zgodę i obywatelskie zaangażowanie w tę sprawę  - zaznaczył. Jak podkreślił, motywem do zalegalizowania przez Sąd Najwyższy USA par jednopłciowych były nagłaśniane sprawy osób, które zaczęły ujawniać swoją przynależność do homoseksualistów. - Dzieci zaczęły ujawniać swoim rodzicom, kim tak naprawdę są, a rodzice bez względu na wszystko, nadal je kochają. Takie postawy dodają nadziei na lepszą przyszłość, dodały jej także mi - mówił prezydent podczas orędzia.

Do tych słów odniósł się Brian Brown, dyrektor Narodowej Organizacji na rzecz Małżeństwa, stwierdzając, że Obama dopuścił się narodowej zniewagi celebrując coś, co jest sprzeczne z demokracją. - Tradycyjne małżeństwo zostało skradzione przez antykonstytucyjne, nielegalne zasady panujące w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych – podsumował Brown.

Znikomą, bo jednogłosową przewagą (5:4) Sąd Najwyższy USA wprowadził w 2015 roku dyktat na poziomie federalnym, uznający tym samym, że pary jednopłciowe nie różnią się w niczym od rodziny składającej się z kobiety i mężczyzny.  Zaraz po ogłoszeniu werdyktu przez sąd, Pierwsza Dama USA, Michelle Obama, zaprosiła Jamesa Obergefella, który był powodem w sprawie – chciał, aby w stanie Ohio zalegalizowano związki homoseksualne. Kongresman tego stanu, Jim Jordan, na spotkanie z Pierwszą Damą zaprosił także Kim Davis, urzędniczkę w Rowan County, która została aresztowana na okres 7 dni po tym, kiedy nie zgodziła się na wydanie dokumentów niezbędnych do zawarcia związku małżeńskiego parze gejów. Jak zaznaczyła, nie uznaje tzw. małżeństw jednopłciowych z powodów religijnych. Obergefell zapowiedział wówczas, że jeśli Davis zechce się z nim spotkać, powie jej, że taka postawa nie jest sprawiedliwa i nie pokazuje Ameryki takiej, jaka ona jest. – Mam nadzieję, że moja postawa pomoże dzielnym chrześcijanom głośno mówić o różnicach pomiędzy parami jednopłciowymi a małżeństwami – odpowiedziała Davis.   

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama