Nowy numer 43/2020 Archiwum

Już nigdy nie będzie takiego lata…

W kalendarzu polskich dat znalazła się kolejna: 25 października. Trzęsienie ziemi, koniec historii, klęska demokracji. To już jasne. Co było wcześniej? Właśnie…. Nie bardzo wiadomo.

Wielki wybuch z 25 października, kiedy to PiS wygrało wybory i uzyskało samodzielną większość w parlamencie, zatarł wszelkie ślady i spowodował powszechną amnezję. W ramach terapii właśnie usiłuje się nas przekonać, że przed ową Sodomą i Gomorą żyliśmy w demokratycznym raju. A ponieważ przekonują ludzie światli i godni zaufania, trzeba wierzyć im na słowo.

Konsekwencje zawierzenia są jasne: wszystkiego co było „przed” trzeba teraz bronić jak niepodległości. Kto chce zmieniać obowiązujące prawa, przepisy, przestawiać klocki, zmieniać struktury i personalia ten dokonuje zamachu stanu, burzy spokój społeczny. W dobrym tonie jest brać stronę przejętych dobrem kraju polityków (obecnej) opozycji, niezależnych dziennikarzy bezlitośnie rozliczających (obecną) władzę albo twórców teatralnych obnażających średniowieczną mentalność zwycięzców.

Czytam, słucham tego wszystkiego, patrzę… i oczom nie wierzę. Gdzie wyparowały wszystkie patologie ostatnich lat? Jakim cudem toczone aferami państwo istniejące tylko teoretycznie nagle zmieniło się w kwitnącą swobodami i szanującą prawa demokrację? Co sprawiło, że wierni pijarowcy byłej władzy z dnia na dzień stali się godnymi zaufania kontrolerami tej nowej?

A może chodzi o to, że ludzka pamięć ma tę piękną cechę, że kasuje nieprzyjemne wspomnienia, pozostawiając jedynie to, co pamiętać chcemy. Ten mechanizm zazwyczaj włącza się w wieku co najmniej średnim. W tym przypadku mamy do czynienia z natychmiastowym uświęceniem tego, czemu jeszcze wczoraj daleko było do świętości.

Polska sprzed 25 października wyświetlana na ekranach telewizji i na stronach gazet walczących z totalitarną władzą PiS  jako żywo przypomina dziś Filandię, kraj z poezji Marcina Świetlickiego. Mam nieodparte wrażenie, że w tle słyszę nie surmy bojowe, ale Bogusława Lindę zawodzącego nostalgicznie: „Już nigdy nie będzie takiego lata/ już nigdy nie będzie takich wędlin, takiej coca coli / Takiej musztardy i takiego mleka / Nigdy nie będzie takiej telewizji /Takich kolorowych gazet / Nigdy policja nie będzie taka uprzejma/ Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna/ Nigdy nie będzie takiego lata”

Otóż będzie. Wystarczy poczekać parę miesięcy. Widać tyle musi w niektórych przypadkach trwać szok pourazowy spowodowany zderzeniem z ziemią, które miało miejsce 25 października.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama