Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wymodlony owoc

O specyficznej młodości, szponach hazardu i modlitwie, która zmienia wszystko, z Krzysztofem Antkowiakiem rozmawia Szymon Babuchowski

Szymon Babuchowski: Przeciętnemu Kowalskiemu Krzysztof Antkowiak kojarzy się z „Zakazanym owocem”, ewentualnie z „Młodymi wilkami”. To dawne czasy. Gdzie byłeś przez te wszystkie lata?

Krzysztof Antkowiak: Tak naprawdę przez ten cały czas tworzyłem muzykę. Grałem koncerty z zespołem Drum Machina, występowałem w Niemczech, brałem udział w różnych projektach. Ale nie czułem, że chciałbym jakoś szerzej zaistnieć w świadomości medialnej.

Czyżby tak długo ciążyło na Tobie piętno wczesnego debiutu?

Na pewno musiałem sobie poradzić z popularnością w tak młodym wieku. Ale nie byłbym tym, kim jestem, gdyby nie tamten czas. Wyniosłem z niego wiele pozytywnych doświadczeń. Było też oczywiście trochę negatywnych.

Jakie były ciemne strony tamtej popularności?

Np. zazdrość nauczycieli. Albo chłopaków – o to, że ich dziewczyny mają mój plakat. Dla dojrzewającego nastolatka takie kontrasty – od uwielbienia do nienawiści – są dosyć mocnym impulsem.

W tamtym czasie uważałeś się za człowieka wierzącego?

Ja byłem osobą wierzącą. Zawsze dobrze się czułem w kościele, chodziłem na pierwsze piątki miesiąca, na religię – było mi tam dobrze. Nie rozumiałem wszystkiego, ale czułem, że jest tam miłość. Dopiero potem oddaliłem się – może nie tyle od Boga, co od Kościoła.

Dlaczego?

Kiedy byłem nastolatkiem, pewien ksiądz udzielił mi reprymendy, która mnie popchnęła w złą stronę. Nie będę o tym opowiadał szczegółowo – chodziło o kwestie intymne i moje relacje z dziewczyną. W każdym razie można było to powiedzieć inaczej, wytłumaczyć. Ale są różni księża. To tacy sami ludzie jak my.

Zacząłeś wtedy szukać gdzieś indziej?

Nie od razu. Bóg był w moim sercu cały czas, natomiast przestałem chodzić na Msze. Był moment, że zanurzyłem się w filozofię buddyjską. Wydawało mi się też, że może niczego po śmierci nie ma. Ale zawsze potrzebowałem duchowości. Natomiast troszkę się w tym zgubiłem. Teraz widzę, że nawet gdy uważałem, że Boga nie ma, to On przy mnie był.

Skąd się wziął hazard w Twoim życiu?

Będąc w Stanach Zjednoczonych, dziesięć czy jedenaście lat temu, trafiłem do Atlantic City. Spodobało mi się tam. Najpierw myślałem, że to po prostu fajna zabawa. Później dopiero okazało się, że to nałóg, który niejednemu zniszczył życie. Może jeszcze się tak nie upodliłem, żeby zniszczyć wszystko dookoła siebie, natomiast swoje dno osiągnąłem.

Co Cię tak wciągnęło? Wygrałeś jakieś duże pieniądze?

Nie. Nałóg jest ucieczką od rzeczywistości – obojętnie, czy grasz w gry komputerowe, jesteś uzależniony od Facebooka, alkoholu, narkotyków, hazardu czy seksu. Dzisiaj mało myślimy o duchowości, pieniądz stał się bogiem, dlatego ludzie są zagubieni. A kiedy człowiek jest zagubiony, to łatwo sięga po nałóg. Hazard niczym się nie różni od innych uzależnień. Ludzie, którzy w to wchodzą, dostają zastrzyk adrenaliny. Nie myślą o niczym innym, tylko wkręcają się w grę. Po prostu uciekają od problemów. Ja też po latach mogę powiedzieć, że od nich uciekałem, zamiast je rozwiązywać.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także