Nowy numer 42/2020 Archiwum

Ksiądz też ma rodzinę

- Myślę, że my księża powinniśmy być współtowarzyszami drogi osób, dla których jesteśmy pasterzami. Być może należy przyłączyć się do życia rodziny, jak niegdyś Jezus do uczniów w drodze do Emaus - mówi ks. dr hab. Jarosław Jęczeń, dyrektor Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej KUL.

- Jestem bardzo mocno związany z rodziną mojego najmłodszego brata. Jako wielką wartość dodaną do mojego kapłaństwa cenię sobie to, że mogę czasami odebrać ich dzieci ze szkoły. Widzę rytm ich życia. Słyszę, o czym rozmawiają, z jakimi problemami się borykają - mówi ks. J. Jęczeń.

- Wiem też, ile cierpliwości i czasu kosztuje ubranie dwóch dziewczynek do kościoła. To nie lada wyczyn. A jeśli ktoś ma więcej dzieci, to sprawa jeszcze bardziej się komplikuje. Kiedy rodzice z dziećmi spóźniają się na Mszę św., wiem, że nie wynika to z ich kaprysu. Czasem te rodziny chcą być wysłuchane, to już przynosi im ulgę. Być z nimi, jak mówi papież Franciszek, czasem z przodu, by prowadzić, czasem z tylu, by widzieć ich inicjatywę, czasem obok, by po prostu być razem z nimi - wyjaśnia naukowiec.

Podczas badań opinii publicznej największą wartość zdaniem respondentów stanowi rodzina, a potem dopiero praca oraz inne dobra. Także dla ludzi młodych.

- W rodzinie przychodzimy na świat, dojrzewamy w niej, następnie opuszczamy ją, by założyć własną. Rodzina jest tą rzeczywistością, z którą nie mija się nikt, rzeczywistością, do której wracają wspomnienia, nawet jeśli czasem są przykre. I jest jakimś paradoksem naszych czasów, że właśnie rodzina skupia na sobie tyle kontrowersji, chaosu medialnego, czy wręcz negacji samej istoty małżeństwa i rodziny. Dobrym przykładem jest medialny szum wokół synodu, który chcieliby niektórzy sprowadzić jedynie do rozwiązania kwestii związków partnerskich i komunii św. dla osób rozwiedzionych. A rozmowa na temat małżeństwa i rodziny nie powinna się sprowadzać wyłącznie do tych kwestii. Nie powinniśmy bezkrytycznie ulegać zmanipulowanym przekazom i prowokacjom, by nasze argumenty miały jedynie charakter negatywny. W ten sposób przegrywamy - tłumaczy.

Zdaniem ks. Jęczenia potrzeba bardziej pozytywnego przekazu w przepowiadaniu kościelnym.

- Najpierw musi być to, co dobre i pozytywne. Trzeba ukazać piękno małżeństwa i życia w rodzinie. To piękno ma swoje źródło w zamyśle Boga Stworzyciela i Odkupiciela: „I widział Bóg, że to było dobre” - wyjaśnia.

Zdaniem dyrektora INoR szansą na odkrycie tożsamości i powołania rodziny powinny być spotkania w ramach przygotowania do sakramentu małżeństwa. W tym zakresie trwa ostry spór, czy powinno to być przygotowanie do życia w Kościele czy raczej przygotowanie do życia w rodzinie.

- Uważam, że to drugie rozwiązanie jest właściwsze, bo byłoby to przygotowanie do życia w rodzinie, czyli w Kościele domowym. Sam Chrystus wskazuje nam tę drogę, dyskutując z faryzeuszami na temat listu rozwodowego, że „nie tak było na początku”. Warto odkryć bogactwo Księgi Rodzaju. Ten fragment Biblii zawiera prawdę na temat relacji między Bogiem i człowiekiem: kobietą i mężczyzną i na temat relacji pomiędzy nimi. Komunikacja personalna: bosko-ludzka i komunikacja międzyludzka - to temat na spotkania młodych z duszpasterzami. Po nich ten sam temat winni podjąć specjaliści: absolwenci psychologii, pedagogiki, nauk o rodzinie, pracy socjalnej - konkluduje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama