Nowy numer 43/2020 Archiwum

Sto lat młodej parze?

Miłość to nie zakochanie, a wspólne życie, przepiękne i warte wyrzeczeń, jest trudem.

Przypadkiem trafiłam na ślub góralski. Stroje, kapela, atmosfera. Ksiądz nawiązywał do góralskiej tradycji i religijności. A że parafia bardzo maryjna, to i młodych powierzał opiece Madonny. „Jeśli będziecie przy Niej, będziecie blisko Jezusa. Bo On jest obok Matki”. Potem zdjęcia, przepiękny śpiew, słońce na chwilę zza chmur i zza gór wyszło, jakby prezent dla młodej pary. „Sto lat młodej parze!” – życzyli wspólnie życzliwi. A potem były góralskie powozy. I zapewne góralskie, przepiękne wesele. Tak piękne jak panna młoda w bieli i pan młody – w regionalnym stroju. „Sto lat młodej parze!” Sto lat? Ile podobnych ślubów (niekoniecznie góralskich, ale przepięknych i wzruszających) widział w życiu każdy z nas? Nie mówiąc już o własnym, który przeżywało się zupełnie inaczej. Wzniośle, z nadzieją i jakąś radością, którą nawet opisać było trudno. I która była nie do końca zrozumiała. Bo tak wielka. Ile ślubów, ile młodych par zaczynało z wielką pompą, od cudnego ślubu, a potem wystawnego wesela. Ile otrzymali życzeń, prezentów... Ile razy słyszeli „Sto lat młodej parze”… Gdyby te wszystkie „setki” zliczyć i gdyby te życzenia miały moc sprawczą, młodzi żyliby zawsze długo i zawsze szczęśliwie. I niektórzy żyją. Młodzi krótko, potem w średnim wieku, aż do starości. Walczą, kochają coraz bardziej, już świadomie, już wiedząc z autopsji, że miłość to nie zakochanie. Że wspólne życie, przepiękne i warte wyrzeczeń, jest trudem. Wartościowym trudem. Sto lat? Ile Bóg da. Ale aż co trzecie małżeństwo w Polsce rozpada się. Za mało ktoś im życzył? Za brzydkie wesele było? Co się dzieje z ludźmi, że gdy pojawiają się problemy, coraz mniej chce walczyć? Lepiej „zacząć od nowa”, czyli iść w niepewność, niż za wszelką cenę odbudować to, co (samemu bardzo często) się zepsuło? Młodej parze, tej góralskiej z Olczy, ale i każdej innej, możemy oczywiście po staropolsku pożyczyć „stu lat”. Może jednak sto razy lepiej pomodlić się i za nich, i za wszystkie pary małżeńskie przeżywające trudności i dramaty? Może warto też, gdy wśród znajomych widzimy problemy małżeńskie, wyjść z propozycją pomocy. Jakiej pomocy? To już zadecyduje druga strona. Może będzie chciała skorzystać… „Jeśli będziecie przy Niej, będziecie blisko Jezusa. Bo On jest obok Matki” – i te słowa też warto pamiętać. Każda para małżeńska powinna pamiętać. A może odkryć te słowa na nowo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także