Nowy numer 29/2021 Archiwum

Drzewo męczenników

Tego miejsca w Londynie nie odwiedzają turyści. A zasługuje ono ze wszech miar na pamięć i… modlitwę. Tyburn – przez kilka wieków stała tam szubienica, na której ginęli katoliccy męczennicy. Dziś trwa tu nieustanna adoracja.

Oszczędzę czytelnikom szczegółowego opisu tej wyjątkowo okrutnej śmierci. W taki sposób ginęli angielscy męczennicy, których dokładna liczba jest trudna do ustalenia. Władzy nie zależało na utrwalaniu ich pamięci. Wręcz przeciwnie, chcieli ich z niej wymazać. Wszystko, co miało związek z Rzymem, papieżem, katolicyzmem, było podejrzane i mogło stanowić podstawę do oskarżenia. Także pamięć o męczennikach (relikwie, świadectwa, pamiątki) była niebezpieczna i narażała na prześladowanie. Największą grupę umęczonych stanowili księża. Na szafot trafiali też ci, którzy w jakikolwiek sposób im pomagali. Duchowni działali w podziemiu. Ich historie są niesamowite. Ponieważ w Anglii nie było seminarium, udawali się na kontynent, aby studiować teologię. Po święceniach wracali w ukryciu do ojczyzny. Tam byli nieustannie tropieni przez wyspecjalizowanych śledczych. W niektórych domach budowano kryjówki dla księży (ang. priest hole), część z nich zachowała się do dziś. Męczennicy ginęli w różnych miejscach, ale najwięcej z nich skonało na londyńskiej szubienicy. Dlatego właśnie Tyburn stał się symbolem gehenny. Dopiero w XIX wieku, kiedy Kościół katolicki odzyskał w Anglii prawo do istnienia, zaczęto przywracać pamięć o angielskich męczennikach. Pierwszą ich grupę beatyfikował papież Leon XIII w 1886 r. Później, za papieża Piusa XI, dołączali do nich kolejni. Część z nich została kanonizowana, na czele z Tomaszem Morusem i bp. Janem Fischerem. Łącznie na ołtarz wyniesiono 125 osób jako reprezentację wszystkich katolików straconych w XVI i XVII wieku.

„Te Deum” za Wyrok Śmierci

Piękny rozdział tej historii zapisali angielscy jezuici. Jednym z najsłynniejszych był zamęczony na szubienicy Tyburn św. Edmund Campion (ur. 1540). Już jako piętnastolatek osiągnął pierwszy tytuł naukowy na Oksfordzie. Zamierzał zostać duchownym anglikańskim, ale studia i wieści o katolikach zamęczonych za wiarę skierowały go ku Kościołowi katolickiemu. Uciekł do Francji, gdzie w Douai podjął studia z teologii (powstało tam specjalne kolegium dla Anglików). Będąc w Rzymie, wstąpił do jezuitów, nowicjat odbył w Czechach. W końcu wrócił do Anglii, gdzie konspiracyjnie działał jako duszpasterz. Napisał dziełko „Dziesięć powodów”, w którym wykazywał, że Kościół anglikański to pomyłka. Udało mu się wykonać 400 kopii tej broszury, co rozwścieczyło prześladowców. Po roku go dopadli. Aresztowany, trafił do Tower, gdzie kuszono go nawet obietnicą objęcia arcybiskupstwa Canterbury. Gdy odmówił, poddano go torturom. Sędziemu skazującemu go na śmierć za zdradę Campion odpowiedział: „Potępiając nas, potępiacie wszystkich swoich przodków, wszystkich naszych dawnych biskupów i królów, wszystkich, którzy byli chwałą Anglii – wyspy świętych i najbardziej wiernego dziecka Stolicy Piotrowej”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL