Nowy numer 26/2022 Archiwum

Wielki Mały Książę

„Mały Książę”, numer jeden klasyki literatury XX wieku, ma swoje źródło w… Piśmie Świętym. Znany na świecie mały blondynek, Mały Książę, to Chrystus, a jego upragniona róża to sam Bóg Ojciec. To odkrycie kopernikańskie!

Wszystko w „Małym Księciu” zaczyna się i kończy na pustyni. „Pustynia w wydaniu Exupéry’ego nie jest otchłanią, ani spalonym słońcem pustkowiem, na którego horyzoncie nic prócz piasku nie widać; to miejsce, gdzie wędruje ludzka dusza, gdzie każda myśl i rzecz nabierają nowego znaczenia, gdzie wszystko widać w głębi” – zauważa Enzo Romeo. Zdarza się, że Exupéry w wyniku wypadku samolotowego ląduje na pustyni. W „Małym Księciu” celowo używa jej obrazu i nawiązuje tym samym do biblijnej scenerii. Doskonale wie, że to na pustyni Chrystus łączy się najpełniej z Bogiem i tu walczy z pokusami. Pustynia to też parafraza pragnienia człowieka, jego poszukiwania źródła wody. „Jest nim tylko Bóg” – pisze w notatkach do „Małego Księcia”. To one pomogły odczytać tę baśń w biblijnym kluczu. „»Mały Książę« jest nafaszerowany symbolami religijnymi” – podkreśla Romeo.

Wąż boa to Szatan. I to jego śmiercionośne ukąszenie zabija małego blondynka. Baobaby, „drzewa wysokie jak kościoły”, są symbolem drzewa poznania. Róże to pragnienia ludzkie, a ta jedna jedyna to Bóg. Pilot, z którym Mały Książę ciągle się droczy („Mówisz jak dorośli!” – to permanentny zarzut małego bohatera wobec pilota, a przecież nie wejdziemy do królestwa Bożego, dopóki nie staniemy się jak dzieci…), dzięki księciu „poznaje lepiej ten kwiat” (a więc jak przez Chrystusa – Boga). „Pustynia jest piękna (…) Ale upiększa ją to, że gdzieś w sobie kryje studnię…” – mówi mały bohater, idąc z pilotem. Po czym zapada w sen. Pilot zatapia się wtedy w swoją noc ducha. „To, co mnie wzrusza najmocniej w małym królewiczu, to jego wierność dla kwiatu, to obraz róży, który świeci w nim jak płomień lampy nawet podczas snu. (…)” – myśli.

Dzięki Małemu Księciu „tak idąc, o świcie odnajduje studnię”. To jeden z ważniejszych wniosków pilota w książce Exupéry’ego. W scenie rozstania z małym przyjacielem powie, że „woda, której dał mu się napić, była jak muzyka…(…) była taka dobra…”. W notatkach do tej sceny Exupéry podaje konkretne oznaczenie biblijnego fragmentu dotyczące spotkania Jezusa z Samarytanką przy studni… „Jeśli kto pragnie, niechaj przyjdzie do mnie i zaczerpnie wody żywej”. Exupéry czytał fragmenty swojej baśni przyjaciołom w Ameryce. Ponoć o samo zakończenie stoczył z nimi bój. Nie rozumieli jeszcze subtelnie ukrytego sensu dzieła. Upierali się, że książka dla dzieci nie może źle się kończyć. „To szablon myślenia dorosłych – mówił pisarz. – Tymczasem dzieci przyjmą wszystko”. Mały Książę więc umiera. Przed śmiercią, na którą czeka, boi się i płacze. „Dzisiejszego wieczoru będę się bał znacznie bardziej…” – mówi do pilota. Nie trzeba chyba przywoływać tu konkretnego biblijnego fragmentu…Tak jak i w przypadku tego dialogu: „Tej nocy… będę wyglądał tak, jakbym umierał. Nie przychodź patrzeć na to” – mówi Mały Książę. Pilot trzykrotnie odpowiada: „Nie opuszczę cię”. Exupéry parafrazuje tu dialog Jezusa z Piotrem. Kiedy mały bohater idzie już na pewną śmierć, dodaje: „Będę robić wrażenie umarłego, ale to nie będzie prawda”. A potem dorzuca, że „idzie bardzo daleko” i że „…nie może zabrać ze sobą tego ciała. Jest za ciężkie” (zapowiedź zmartwychwstania). „Wrócił na swoją planetę, ponieważ o wschodzie słońca nie znalazłem jego ciała” – mówi pilot o swoim przyjacielu. „Jeśli przyjdzie do was śmiejące się dziecko o złotych włosach – zgadniecie, kto to jest. Nie zostawiajcie mnie wtedy w moim smutku: bądźcie tak mili i napiszcie mi szybko, że wrócił”. Exupéry notuje: „Czekam na ostateczne Jego przyjście”.

W tekście „Małego Księcia” nie pojawia się co prawda ani razu słowo Bóg, czy imię Jezus. „Jednak kto przeczyta tę książkę w kluczu chrystologicznym, będzie zaskoczony, jak bardzo obecność Nazarejczyka jest tu dominująca: ciało głównego bohatera po jego śmierci nie zostało znalezione, podobnie jak ukrzyżowanego Jezusa” – pisze Enzo Romeo. „W tym dziele Exupéry przelał na papier swój zachwyt i zadziwienie Tajemnicą Wcielenia. Zrobił to dyskretnie”. „Mały Książę” ukazał się w 270 językach i dialektach, sprzedając się dotąd w 140 milionach egzemplarzy. Wciąż są dodruki. Francuski pisarz ponoć nie lubił moralizować. Udało mu się chyba najinteligentniej dotąd przekazać takiej rzeszy ludzi Dobrą Nowinę. Nie wprost, ale ziarno zasiał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama