Nowy numer 26/2022 Archiwum

I baca jest kobietą przejdź do galerii

O tym, jak (rodzinna) równość do bacówki zawitała. I nie wywieje jej nawet halny.

Równość rodzinna   

I tak to trwa. Życie bacy Janiny. W rytm roboty serowej, wśród dzieci, z jednym chłopem przez ćwierć wieku. W malutkiej wsi Brzegi tuż pod Bukowiną Tatrzańską. Z widokiem na Tatry (jeśli tylko chmury nie przysłonią). – Teraz takie czasy, ze baby górom – ogłasza manifest baca Janina, mrugając okiem do męża. – Równość w bacówce i zagrodzie. A prawda jest taka, ze u nas zawsze była praca wspólna, wysiłek wspólny. Bez podziałów. Bo tego prawdziwe życie wymaga. A że baba w bacówce rządzi? No przecie umie! Czasem tylko bacę Janinę biorą na sztandary lokalne feministki. – A niechaj biorom. Ja co myślem, to powim. Prania mózgu mi nie zrobiom. Bo swoje wiem. Równość równościom, a... robić trzeba i sobie w życiu radzić. Bez piyknych teorii. Do domu baca Janina wraca późno. Trza z dziećmi porozmawiać o szkole, ugotować obiad na jutro. I iść spać. Bo od rana znów to samo: wyprawić do szkoły dzieci, a potem prędko na bacówkę. – Tego swojego życia nie zamieniłabym na nic w świecie. Jest moje.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama