Nowy numer 48/2020 Archiwum

Państwowiec

Wśród osób, które zginęły w katastrofie w Smoleńsku, prezes IPN Janusz Kurtyka był postacią wyjątkową. Nadał swój osobisty rys polskiej polityce historycznej w okresie, kiedy kwestia przeszłości i sposobów jej rozliczenia stała się jedną z ważnych osi debaty publicznej.

To pokazuje jego umiejętność punktowego widzenia historii i koncentrowania się na tym, co było szczególnie istotne. Potrafił także przekładać historyczne doświadczenie na współczesność. W jego bowiem ujęciu historia była traktowana jako zobowiązanie do tego, jak mamy kształtować naszą współczesność. Miał także wielką umiejętność zarządzania, wyznaczania dalekosiężnych planów oraz egzekwowania ich od swoich podwładnych i współpracowników. Przy tym wszystkim miał duże zaufanie do ludzi. – Jako dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN – mówi Kamiński – nigdy nie miałem poczucia jakiegoś zdalnego sterowania. Ustalaliśmy wspólnie jakieś cele, do których dążymy, które chcemy zrealizować. To z pewnością był człowiek doskonale zdający sobie sprawę z tego, w jakim jest miejscu, co może osiągnąć. Nie zawsze jednak było to możliwe, gdyż przyszło mu zderzać się z ograniczeniami zewnętrznymi, jak zdarzyło się np. w 2009 r., kiedy nie udało się zrealizować zaplanowanych obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz upadku komunizmu. Sądzę – kontynuuje Kamiński – że w IPN dużo po nim zostało, choć czasem te same cele realizujemy innymi metodami. Instytut istnieje w dużej mierze w takiej formie, w jakiej ukształtował go Janusz Kurtyka, w podobnym składzie personalnym oraz formach organizacyjnych. W 2010 r. wprawdzie zmieniła się ustawa o IPN, ale najważniejsze struktury, ukształtowane przez Janusza Kurtykę, pozostały – dodaje obecny prezes Instytutu.

Legenda trwa

– Poza jego dorobkiem naukowym – mówi prof. Musiał – pozostanie ogromne zjawisko społeczne, jakim jest pamięć o żołnierzach wyklętych, a prezes Kurtyka był jednym z najważniejszych animatorów tego zjawiska. Pozostanie także stale aktualny wzór postawy odpowiedzialności za pełniony urząd. Kurtyka to państwowiec, który definiuje zadania stojące przed III RP z perspektywy niepodległego państwa, odwołując się do tradycji II Rzeczypospolitej, jednocześnie odcinając się od spuścizny peerelowskiej. To był dla niego główny problem, że wiele instytucji Rzeczypospolitej funkcjonowało na zasadzie ciągłości i kontynuacji PRL i oceniało tę epokę, jakby Polska była wtedy normalnym państwem. Kurtyka stale podkreślał, że PRL to nie było nasze państwo, ale państwo, które zostało nam narzucone i dlatego powinniśmy budować instytucje, które nie będą jego kontynuacją, ale będą tworzone w oderwaniu od tamtej rzeczywistości. O tym, że pamięć o prezesie Kurtyce przetrwa, jest także przekonany prof. Antoni Dudek, który w tamtym czasie był jego doradcą. – Spuścizna Kurtyki jest wielowymiarowa. On stworzył nowy sposób funkcjonowania Instytutu, choć nie był jego pierwszym prezesem. Dokonał głębokiej decentralizacji IPN i dał wielką autonomię oddziałom, co zmieniło charakter pracy Instytutu. W okresie jego prezesury nastąpiła ogromna rozbudowa IPN, właściwie podwojenie jego potencjału.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama