Nowy numer 15/2024 Archiwum

Bóg kocha takie wyzwania

O spotkaniu z punkiem w londyńskim metrze, o konfrontacji z przemienioną żoną i o wierze, która zrodziła się z szybkością piłki mknącej po Wimbledonie z Charlesem Whiteheadem rozmawia Weronika Pomierna.

Od przyjaciela?

Niemalże. Usłyszałem w słuchawce: „Z tej strony ambasador Wielkiej Brytanii przy Watykanie. Moja żona i ja jesteśmy charyzmatykami z kościoła anglikańskiego. Słyszałem, że został Pan przewodniczącym ICCRS. Będzie potrzebował Pan nieco pomocy”. Dzięki niemu poznałem wielu kardynałów. Ambasador organizował przyjęcie coctailowe z okazji oficjalnych obchodów urodzin brytyjskiej królowej. Zaproponował mnie i mojej żonie, abyśmy razem z nim byli gospodarzami tego przyjęcia. Dzięki temu mogliśmy poznać wielu ważnych ludzi. Gdy staliśmy obok ambasadora i mijał nas np. kardynał, żona ambasadora mówiła: „Oto Charles. Jest odpowiedzialny za odnowę charyzmatyczną. Z pewnością macie wiele wspólnych tematów.” Gdy Bóg powołuje to też wyposaża. Daje to, czego potrzebujesz do zadania, które masz wykonać.

Jak osiągnęliście kompromis w kwestii „do którego kościoła pójdziemy w niedzielę”?

Modliliśmy się w tej intencji. Nasza wiara odrodziła się dzięki świadectwu baptystów i po modlitwie duchownego z kościoła anglikańskiego. Owoc jego modlitwy pojawił się, gdy ja poszedłem do kościoła katolickiego. Dostaliśmy słowo „Rozkwitajcie tam, gdzie zostaliście zasadzeni”. Wróciliśmy więc do korzeni, ja do Kościoła katolickiego, a Sue do anglikańskiego. Jest w tym pewne uzasadnienie, bo zajmujemy się ekumenizmem. Ludzie widzą, że staramy się żyć tak, jak nauczamy. Sue dobrze zna Kościół katolicki, ale czuje, że Bóg chce, aby była tam, gdzie została ochrzczona. Gdy poznaje katolików, którzy odeszli od Boga, stara się pomóc im wrócić do Kościoła katolickiego. Pomogła już wielu katolikom. Jeśli spotyka letniego anglikanina to pomaga mu wrócić do kościoła anglikańskiego. Gdy Sue nie wierzyła w Boga, dzieci chodziły razem ze mną do kościoła katolickiego. Potem żona dołączyła do nas. Ja nie mogę przyjmować komunii u anglikanów, a Sue w kościele katolickim. Zacząłem więc chodzić z nią również do kościoła anglikańskiego, żeby mogła tam przyjmować komunię. W przeciwnym razie otrzymujemy błogosławieństwo.

To musi być bardzo trudne.

To prawda. Robimy tak od 40 lat i jest to nadal tak samo trudne. Szanujemy nauczanie Kościoła w tej kwestii. Wszyscy w naszej parafii katolickiej znają Sue. Czasem głosi tu nauczanie. Księża bardzo ją lubią i chcieliby móc udzielić jej Komunii, ale nie mogą. Ludzie widzą co tydzień jak Sue idzie po błogosławieństwo. To bardzo dotyka ich. Widzą jak bolesny jest podział chrześcijan.

Od niemal pół wieku chodzisz z Duchem Świętym za rękę. Przyjechałeś do Polski na spotkanie z okazji 40 rocznicy wylania Ducha Świętego w Archidiecezji Krakowskiej. Podkreślasz, że każdy powinien doświadczyć chrztu w Duchu Świętym.

Bez Ducha Świętego człowiek nie jest w stanie prowadzić życia chrześcijańskiego. On jest częścią pakietu. Wiem, jak żyłem przez 33 lata. Wiara była intelektualnym przeżyciem. Nie miała mocy. Dopiero gdy przyjąłem Ducha Świętego, stała się czymś żywym. Myślę, że najlepiej oddają to słowa belgijskiego kardynała Suenensa. Nie chodzi o to, czy masz Ducha Świętego. Jeśli jesteś ochrzczony, to masz go. Pytanie, czy Duch Święty ma Ciebie! Czy może się tobą posługiwać. Mój przyjaciel, businessman, jechał kiedyś metrem. Obok niego stał punk z pomarańczowymi włosami, kolczykami i tatuażami. John był gotowy na działanie Ducha Świętego. Usłyszał w sercu, że ma powiedzieć mu „Podoba mi się twoja fryzura”. Długo opierał się. W końcu zebrał się na odwagę. Reakcja chłopaka: „Że cooo? Dlaczego mi to mówisz?”. „Jezus prosił, żebym ci to powiedział”. Punkowiec nie mógł uwierzyć. „Jezus…Myślałem o nim niedawno. Opowiedz mi o nim”, dodał. Jechali linią metra, która robiła pętlę wokół Londynu. Pod koniec trzeciego okrążenia chłopak powierzył swoje życie Jezusowi. Uklęknął w wagonie. John modlił się o wylanie Ducha Świętego. Chłopak zaczął modlić się w językach. Gdy pociąg zatrzymał się, chłopak podziękował Johnowi i wysiadł. Wcześniej powiedział, jak nazywa się kościół w jego dzielnicy. John zadzwonił do proboszcza. Chłopak przyszedł tam po kilku dniach. Mimo fryzury, został dobrze przyjęty i dołączył do wspólnoty.

Charles Whitehead - przewodniczący Rady ICCRS (Międzynarodowej Katolickiej Służby Odnowie Charyzmatycznej) w latach 1989-2000. Od prawie 40 lat uznany głosiciel, nauczyciel w parafiach i na konferencjach. Twórca posługi dla mężczyzn „Harvesters”. Przyjaciel Pastora Nicky Gubel’a, lidera kursów Alfa, i współtwórca „Alfy dla katolików”.

« 1 2 »

Zapisane na później

Pobieranie listy