GN 48/2020 Archiwum

Bo jest napisane: Mt 25,31-46

O trądzie, aluminiowych puszkach i pieniądzach na misje mówi Jacek Jarosz, wolontariusz Fundacji Redemptoris Missio.

Brzmi intrygująco – a o co chodzi?

Pierwsza z wymienionych akcji z założenia polega na dostarczaniu do siedziby fundacji pustych puszek aluminiowych, które później sprzedawane są w skupie. Nie byłoby w tym nic rewelacyjnego, gdyby nie zaangażowanie ludzi dobrej woli, z jakim się spotykamy. Dzięki „Puszcze dla Maluszka” udało się bowiem uzbierać już ponad 100 tys. zł, za co zakupiono m.in. inkubatory oraz aparaty EKG do Kamerunu. „Włóczkersi” to panie, które dysponują dużą ilością wolnego czasu. Przychodzą do nas, dostają włóczkę i dziergają m.in. swetry, rękawice, szaliki, które trafiają następnie do potrzebujących. Dla chętnych, którzy nie potrafią zamieniać włóczki w komplet ciepłych ubrań, prowadzone są odpowiednie warsztaty. Natomiast „Opatrunek na Ratunek” to zbiórka materiałów opatrunkowych prowadzona w aptekach.

Masz być wolontariuszem, ale ten wolontariat kosztuje… Skąd weźmiesz pieniądze na wyjazd?

Przez kilka ostatnich lat Redemptoris Missio uzyskiwała pieniądze na wyjazdy misyjne swoich wolontariuszy z ministerialnych środków w ramach programu Polska Pomoc. W tym roku, z powodów zupełnie niezależnych od fundacji, osoby chcące wyjechać do pracy w krajach Trzeciego Świata muszą szukać pieniędzy samodzielnie. Oczywiście wsparcie ze strony fundacji jest znaczące, jednak koszty wyjazdu są – jak na budżet organizacji tej wielkości – zbyt duże. Szukam więc pieniędzy wszędzie tam, gdzie ma to szanse powodzenia. Proszę media o promocje akcji, inicjuję kwesty w parafiach, prowadzę akcje informacyjne w internecie, a ostatnio organizowałem wraz z dwoma wolontariuszami fundacji, którzy jadą w październiku do Kenii, koncert charytatywny. Pieniądze, jakie udaje mi się zgromadzić, są w stu procentach przekazywane na rzecz mojego wyjazdu i związanych z nim planów pomocy Malgaszom.

Ile kosztuje półroczny pobyt wolontariusza?

Koszt półrocznego pobytu na Madagaskarze trudno oszacować, ponieważ poza oczywistymi wydatkami na jedzenie i dach nad głową na bieżąco pojawiają się potrzeby doposażania ośrodków medycznych w leki i środki opatrunkowe oraz jeszcze w Polsce z wydatkami wiążą się plany realizacji różnych przedsięwzięć, które wymagają zakupu specyficznego sprzętu. Docelową kwotą, jaką uważam za minimum pozwalające owocnie działać medykowi w rejonie, w który się wybieram, jest 20–25 tys. złotych. Brakuje jeszcze około 10 tys. niewielka część z tego zostanie przekazana na utrzymanie wolontariusza. Większość chcę przeznaczyć na sprzęt medyczny i leki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama