Reklama

    Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dawać, czyli ofiarować


„Tak Bóg umiłował świat”… Co robi Bóg Ojciec? Zwróćmy uwagę na czasowniki: „umiłował”, „dał”, „posłał”.


1 Bóg jest nieskończonym źródłem. Kocha, dlatego ofiaruje to, co ma najcenniejszego: daje i posyła „swojego Syna”. Misja Syna w historii była czymś jednorazowym. Wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie, to wszystko dokonało się raz, ale w sensie duchowym Syn wciąż jest nam dawany i posyłany w Kościele. Słowo Boże i sakramenty – tymi dwiema drogami Bóg wciąż daje nam swojego Syna. Przyjąć miłość Boga Ojca oznacza przyjąć Syna, być z Nim w komunii. 



2 „Tak Bóg umiłował świat”… Słowo „dał” ma jeszcze jeden głębszy sens. Chodzi o ofiarę. Dać komuś oznacza ofiarować. A to łączy się ze zgodą na cierpienie. Jezus został nam dany najpełniej na krzyżu. Podarowany do końca. Aż do ostatniej kropli krwi, do otwartego serca. Miłość daje, także za cenę bólu ogołocenia, straty, wyrzeczenia. Tylko wtedy jest życiodajna



3 „Tak Bóg umiłował świat”… To zdanie można odnieść do ludzkiej miłości. Bo patrząc na miłość Bożą, uczymy się ludzkiej miłości. Czyż powołaniem każdego ojca i każdej matki nie jest zrodzić, wychować, a potem posłać swoje dziecko w świat? Dzieci nie żyją dla rodziców. Dzieci żyją dla siebie, dla świata, dla innych, dla Boga. Owszem, w jakimś sensie i dla rodziców, ale to jest tylko jeden z wymiarów ich życia. Chodzi tu nie tylko o dosłowne rodzicielstwo. To, co rodzi się z naszej krwawicy, z potu, zmagania, serca i umysłu. „Moje dziecko”, czyli każdy owoc mojego życia, nigdy nie jest „moje” tak naprawdę. Jest darem pochodzącym ze źródła, którym jest Bóg. Dlatego nie mogę zatrzymywać niczego dla siebie. Kochać to dawać, posyłać. Także za cenę cierpienia, ofiary, wyrzeczenia, rezygnacji.



4 „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił”. Bóg nie chce nas osądzać, potępiać, ale ratować. Miłość zbawia, czyli pokonuje zło. Posłanie Jezusa jest misją ratunkową. Miłość Boża ratuje nas przed samounicestwieniem, do którego prowadzą zawsze nasz egoizm, nasza chora wolność.



5 Ostatnie zdanie można przetłumaczyć też tak: „Kto wierzy w Niego, nie jest sądzony, a kto nie wierzy, już został osądzony, bo nie uwierzył w imię Jednoro­dzonego Syna Bożego”. Czasem pojawia się zarzut: gdzie tu wolność, skoro odrzucając miłość Bożą, skazuję się na osądzenie czy potępienie? Ten zarzut bierze się stąd, że zapominamy, że żyjemy w więzieniu, z wyrokiem śmierci. Czasem w tym więzieniu bywa nam na tyle wygodnie, tak je sobie wymościmy, że zapominamy o, że czeka nas śmierć. Wybór w gruncie rzeczy jest prosty: albo przyjmuję Bożą miłość albo ją odrzucam. Jeśli ją odrzucam, zostaję sam ze swoim grzechem, nędzą, rozpaczą i lecę w dół, w śmierć. Jeśli wierzę w Syna, czyli Go przyjmuję, zyskuję odpuszczenie grzechów i nadzieję pokonania śmierci. Wybór na ostrzu noża, ale wybór. Prezentu można nie przyjąć. Nie da się zmusić do miłości. Można ją tylko przyjąć 
lub odrzucić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.