Nowy numer 49/2020 Archiwum

Ciotka rewolucji i 14 sekretarzy

Z Piotrem Brzezińskim, historykiem z IPN, autorem książki „Zapomniani dygnitarze”, poświęconej komunistycznym szefom Komitetu Wojewódzkiego w Gdańsku, rozmawia Jan Hlebowicz.

Jaki był stosunek gdańskich I sekretarzy do wiary, religii, Kościoła?

Wszyscy deklarowali się jako ateiści. Wyjątkiem był Tadeusz Fiszbach, który wstępując do PZPR, przyznał się, że jest wierzącym i praktykującym katolikiem. Będąc już w partii, zdecydował się na ślub kościelny, co nie było częste w tamtych czasach. Wśród I sekretarzy byli także wojujący antyklerykałowie, tacy jak Czesław Domagała, który chwalił się tym, że w rodzinnej wiosce zorganizował pierwsze koło wolnomyślicieli, stanowiące – jak sam stwierdził – „cierń w oku miejscowego ciemnogrodu”.

À propos wolnomyślicielskich aspiracji Domagały. Podobno mylił insurekcję z rezolucją. Swojego czasu stwierdził też, że chuligaństwo w Polsce urosło do menstruacyjnych (sic!) rozmiarów...

Domagała wśród swoich współ- towarzyszy miał opinię prymitywa. Mieczysław Rakowski uważał go za „kliniczny przykład tępaka”. A Józef Tejchma mówił o nim „zasuszony umysł”. Domagała, mimo że używał słów, których znaczenia nie rozumiał, miał aspiracje literackie. Napisał nawet jedną powieść.

Stanisław Kociołek był rzeczywiście „krwawym katem Trójmiasta”?

Nie ulega wątpliwości, że Kociołek był najważniejszym decydentem na Wybrzeżu w czasie Grudnia ‘70. Nawet jeśli nie podejmował fatalnych w skutkach decyzji z premedytacją, to swoimi nieumiejętnymi działaniami doprowadził do tragedii.

Dawni towarzysze nazywają go zdrajcą, farbowanym lisem, cwaniakiem. Mam na myśli Tadeusza Fiszbacha, I sekretarza KW, który był jednym z sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych.

Czytając różne okolicznościowe publikacje, możemy odnieść wrażenie, że Tadeusz Fiszbach był wręcz jednym z ojców chrzestnych „Solidarności”. Nie do końca się z tym zgadzam. Po wydarzeniach Sierpnia ‘80 Fiszbach z początku robił wszystko, by jak najszybciej zakończyć strajk. Obiecywał podwyżki i za wszelką cenę nie chciał dopuścić do utworzenia niezależnego od władzy związku zawodowego. Jego sympatia do ideałów „Solidarności” przyszła z czasem.

Wśród gdańskich I sekretarzy była tylko jedna kobieta. Mówisz o niej „ciotka rewolucji”.

Tadeusz Konwicki określił tym mianem ideowe działaczki komunistyczne, najczęściej pochodzenia żydowskiego, które były zakochane w Leninie i rewolucji. Często oddawały swoje serce partii.

Kowalska też?

Była żoną przedwojennego działacza komunistycznego. Ich małżeństwo rozpadło się. Wychowywała syna, który zmarł wkrótce po wojnie. Została sama. W pełni poświęciła się idei komunistycznej. Chodziła w mundurze kapitana Ludowego Wojska Polskiego. To była kobieta z charakterem, potrafiła ustawić do pionu swoich współpracowników. Podobno współtowarzysze bardzo się jej bali...

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama