Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gołąbeczka pokoju

Relikwie św. Oliwii zniknęły z cysterskiego klasztoru prawdopodobnie w XVIII w. Po 182 latach od kasaty zakonu ponownie sprowadził je na Pomorze abp Głódź. Informacji o życiu świętej jest niewiele. Nie znajdziemy ich nawet w słynnych „Żywotach” Piotra Skargi. Kim była św. Oliwia i co właściwie łączy ją z regionem?

Urodziła się na początku V w., kiedy Cesarstwo Rzymskie powoli chyliło się ku upadkowi. – Były to czasy burzliwe, wypełnione wojnami, gwałtami, klęskami głodu. Św. Oliwia w tradycji nazywana jest „gołąbeczką pokoju”. Jej imię wyrażało tęsknotę za bezpieczeństwem i dobrobytem – wyjaśnia ks. dr Grzegorz Rafiński, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Łęgowskiej.

Mistyczka, dziewica, eremitka

Rodzice przyszłej świętej byli bogatymi, wysoko postawionymi patrycjuszami. Dzięki badaniom włoskich księży Giacinto Ambrosiego i Ermenegildo Ambrosiego wiemy, że Oliwia od wczesnej młodości wykazywała nadzwyczajną pobożność. Cechowała ją skromność i skłonność do życia w odosobnieniu. Swój dom traktowała jak pustelnię. Unikała wystawnego życia, rezygnowała z wyszukanych strojów. Szukała ciszy. Już jako mała dziewczynka postanowiła oddać swoje życie Chrystusowi i ślubowała dziewictwo. Gdy rodzice znaleźli Oliwii wymarzonego kandydata na męża, uciekła z domu.

Stwierdziła, że już jest poślubiona... Bogu. Trafiła pod opiekę lokalnego biskupa. Hierarcha na prośbę Oliwii umieścił ją w eremie, w którym mieszkały, jak podają źródła, „świętobliwe panie” zwane też „świętymi dziewicami”. Tam, w odosobnieniu mogła oddawać się kontemplacji oraz umartwianiu ciała. – Jak głosi tradycja, Szatan nie mógł znieść widoku rozmodlonej Oliwii. Próbował atakować ją pokusami, jednak nic nie zdziałał. Postanowił więc wysłać do Anagni plotkarzy, którzy publicznie oczerniali przyszłą świętą. Ona nie zaprzeczała oszczerstwom, mimo to plotki stopniowo ucichły – opowiada ks. Rafiński. Część źródeł podaje, że Oliwia posiadała łaskę mistycznych przeżyć oraz prywatnych objawień i wizji. Ludzie widzieli, jak w czasie modlitw unosi się w powietrzu. Gdy leżała na łożu śmierci, zobaczyła Jezusa, który ukazał jej niebo i piekło. Według tradycji zmarła 3 czerwca 492 roku. Część badaczy uważa jednak, że św. Oliwia nie trafiła do eremu, lecz do klasztoru benedyktynek. – W takim przypadku trzeba byłoby przesunąć datację jej życia na wiek VI, w którym żył św. Benedykt z Nursji założyciel zakonu. Informacji o jej benedyktyńskiej proweniencji nie można zweryfikować – twierdzi ks. Grzegorz.

Z ziemi włoskiej do... Oliwy

„Mieszkańcy Anagni otoczyli czcią grób św. Oliwii, ufali w skuteczność jej orędownictwa. W obliczu grożących im zbiorowych klęsk żywiołowych i nieszczęść wojennych uciekali się do niej z prośbą o wstawiennictwo” – pisze w jednej ze swoich publikacji ks. dr Zygmunt Iwicki, historyk sztuki, teolog. Oliwia czczona jest jako święta od XII w. Jej kult nie wyszedł nigdy poza granice kilku niewielkich, włoskich miejscowości. Jak to się stało, że lokalna święta, została patronką oliwskiego klasztoru w dalekiej Polsce? W 1700 roku wybuchła III wojna północna. W konsekwencji Pomorze stało się terenem przemarszu obcych wojsk, plądrujących i palących mijane po drodze wsie i miasteczka. Niebezpieczeństwo grabieży groziło także oliwskiemu klasztorowi. Wówczas jego opatem był Michał Hacki, który kilkadziesiąt lat wcześniej studiował w Rzymie. Pełnił tam także posługę kapelana i jałmużnika ekskrólowej szwedzkiej Krystyny. W czasie swojego pobytu we Włoszech zetknął się prawdopodobnie z kultem św. Oliwii. Być może po latach, w obliczu wojny, postanowił sprowadzić „gołąbeczkę pokoju” do Oliwy. Uzyskał zgodę papieża Klemensa XI, a następnie zwrócił się z prośbą do abp. Anagni o udostępnienie relikwii. Ze szczątków pobrano dużą część ramienia, którą razem z listem uwierzytelniającym wysłano do opactwa. Michał Hacki nie doczekał się nietypowej przesyłki. Zmarł kilkanaście dni przed jej przybyciem. – A o relikwiach zapomniano. Na 36 lat zostały zamknięte w klasztornym skarbcu – mówi ks. Rafiński. W międzyczasie doszło do kolejnej wojny, tym razem o sukcesję polską, jaka w latach 1733–1735 toczyła się pomiędzy zwolennikami Stanisława Leszczyńskiego i Augusta III Sasa. – Działania zbrojne objęły m.in. Gdańsk i Prusy Królewskie, jednak klasztor szczęśliwie uniknął pożogi. Jak się wydaje właśnie z wdzięczności za ocalenie opactwa postanowiono wprowadzić kult św. Oliwii – twierdzi Marek Adamkowicz, dziennikarz i pisarz. Wstawiennictwo „gołąbeczki pokoju” miało również w przyszłości chronić Oliwę i okolicę przed wojnami i kataklizmami.

Kandydat na ołtarze

Przygotowaniami do wprowadzenia relikwii zajął się ówczesny przeor klasztoru Iwo Roweder. Napisał teksty na ceremonię, do których klasztorny muzyk skomponował muzykę. Stworzył też projekt srebrnego relikwiarza. Jego wykonanie zlecił Janowi Jöde, słynnemu gdańskiemu złotnikowi. Dodatkowo kazał wykonać bogato zdobiony ołtarz św. Oliwii. Ostatecznie po potwierdzeniu autentyczności relikwii, uroczystość ich wprowadzenia nastąpiła 6 czerwca 1739 r. Z całego Pomorza przybyły tłumy wiernych, które uczestniczyły w procesji z kościoła św. Jakuba do klasztornej świątyni. W przerwach między biciem dzwonów rozbrzmiewała muzyka. Co pewien czas oddawano salut armatni. Następnego dnia odbył się festyn ludowy. Zdaniem ks. dr. Grzegorza Rafińskiego przeor Iwo Roweder, wielki orędownik kultu św. Oliwii, to jedna z najwybitniejszych postaci żyjących na Pomorzu w XVIII wieku. – Budowniczy dwóch kościołów, poeta, pisarz, myśliciel, nauczyciel króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, sekretarz prowincji cysterskiej, założyciel Bractwa Różańcowego w Łęgowie. A przede wszystkim człowiek wielkiej pobożności – wylicza ks. Rafiński. – Współcześni uważali Rowedera za wybitną postać. W księdze zmarłych napisano o życiu przeora pół strony, podczas gdy zgon zwykłych śmiertelników odnotowano zaledwie jedną linijką tekstu – dodaje. Miejsce pochówku przeora przez długi czas nie było znane. Dopiero w 2009 r. odkrył je ks. Grzegorz. Grób znajdował się w kruchcie kościoła św. Mikołaja w Łęgowie. Od tamtego czasu wśród miejscowych wiernych daje się zauważyć rosnące zainteresowanie postacią zakonnika. – Abp Głódź rozpoczął proces informacyjny w sprawie świątobliwości życia Iwo Rowedera. Ustanowiona przez metropolitę komisja zbiera dane potwierdzające heroiczność cnót zakonnika. Dokumentacja ta zostanie następnie wysłana do Watykanu – wyjaśnia ks. Rafiński.

Średniowieczny zabobon?

W XVIII w. kult św. Oliwii rozpowszechnił się w samej Oliwie oraz okolicznych miejscowościach. Co roku w niedzielę po Bożym Ciele obchodzono jej święto z odpustem. W uroczystych procesjach z Brzeźna, Jelitkowa i Sopotu panny przynosiły zapalone świece, które później stawiały wokół ołtarza św. Oliwii jako wota za odbudowanie spalonych w 1734 r. miejscowości. Modliły się także przez wstawiennictwo oliwskiej patronki o ochronę dla klasztoru i bezpieczeństwo dla Pomorza. Kult „gołąbeczki pokoju” zanikł wraz z upadkiem opactwa. Do dziś nie wiadomo, co stało się z relikwiami włoskiej świętej. Po I rozbiorze Polski dobra cysterskie przejęło państwo pruskie. Według jednej z hipotez sami zakonnicy, którzy znaleźli się w opłakanej sytuacji materialnej, sprzedali cenny relikwiarz. Jednak kult św. Oliwii, mimo że zapomniany, nigdy nie został zniesiony. Po 182 latach od kasaty zakonu, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wystosował list do Lorenzo Loppy, biskupa diecezji Anagni-Alatri, z prośbą o ponowne przekazanie relikwii świętej metropolii gdańskiej. – Zgoda nadeszła bardzo szybko, choć samo wyjęcie szczątków było skomplikowaną operacją logistyczną – przyznaje ks. Rafiński. – Spoczywały one w specjalnym sarkofagu nieotwieranym od ponad stu lat. W środku były kości oraz dokumenty potwierdzające autentyczność relikwii. Otrzymaliśmy niewielką, liczącą ok. 1,5 cm kostkę – opowiada duchowny. Św. Oliwia powróciła na pomorską ziemię. Decyzją metropolity jej relikwie zostały przekazane Sanktuarium Matki Bożej Łęgowskiej. Jednak ze strony niektórych środowisk padły pod adresem Kościoła zarzuty o pielęgnowanie „średniowiecznego zabobonu”. – Katolicy wyznają wiarę w Jednego Boga. Relikwie natomiast ucieleśniają prawdę o „świętych obcowaniu”, którzy wstawiają się za nami u tronu Pana – podkreśla ks. Rafiński. – Poza tym przesłanie pozostawione ludziom przez św. Oliwię, jest wciąż aktualne. Piękne, szlachetne i uduchowione życie można osiągnąć tylko w zjednoczeniu z Chrystusem – uzupełnia. W styczniu 2014 r. relikwie umieszczone w feretronie peregrynowały po oliwskich kościołach. – Parafianie pytali o historię św. Oliwii, modlili się przed relikwiami, całowali obraz – opowiada ks. Grzegorz. – Wśród modlących się była też jedna z konsekrowanych niedawno świeckich dziewic. Powiedziała mi, że świadectwo życia włoskiej świętej umacnia ją w wyborze, którego dokonała.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama