Nowy numer 49/2019 Archiwum

Rebelia w sercu Afryki

O pracy misjonarza w Republice Środkowoafrykańskiej 
z o. Robertem Wieczorkiem


Szymon Babuchowski: Co sprawia, że misjonarz rzuca wszystko i jedzie do nieznanego, nękanego nieustannymi konfliktami kraju? 


O. Robert Wieczorek: Jedziemy tam, gdzie nas poślą, a nie tam, gdzie chcemy. Wstępując do prowincji krakowskiej Braci Mniejszych Kapucynów, wybór miałem taki jak w raju Adam, któremu dano jedną Ewę. My, krakowscy kapucyni, od 1986 r. pracujemy na terenie Czadu i Republiki Środkowoafrykańskiej. To drugie państwo faktycznie jest u nas nieznane. Okazało się jednak, że trafiłem do kraju pełnego prostych, sympatycznych ludzi, gdzie przez pierwszych kilka lat żyło się bardzo spokojnie. Potem było już coraz gorzej. 


Co takiego się działo?


Bunty żołnierzy, nieudana próba przewrotu, następny przewrót, który w latach 2002–2003 udał się generałowi Bozizému, potem przez osiem lat ciągłe niepokoje, zamieszki, kotłowanie się na granicy. Wreszcie, gdy sytuacja na chwilę się uspokoiła, nadeszła nowa rebelia, jeszcze gorsza, która trwa do teraz. 


Kto stoi na jej czele?


Ugrupowanie, które określiło siebie nazwą Seleka. W języku sango to ma znaczyć: porozumienie. Kilka zantagonizowanych kiedyś grup zbrojnych, które operowały na granicy z Czadem i Sudanem, zjednoczyło się w celu wypędzenia dawnego prezydenta. Wypromowali najsilniejszego spośród siebie, Michela Djotodię, jako prezydenta. To jest muzułmanin, który celowo dobrał sobie chrześcijańskie imię. Kraj podzielony został na strefy wpływów różnych rebeliantów i każdy z nich prowadzi swoją politykę, próbując złupić jak najwięcej dla siebie. Ale na pewno stoją także za tym siły z Zachodu – Ameryka czy Francja, a z drugiej strony Arabowie i Chińczycy. Afrykańskimi rękami rozgrywają swoje przepychanki, bo chodzi tu o bogactwa naturalne.


Jakie to bogactwa?


Pierwiastki radioaktywne, takie jak uran, dotąd prawie nie wydobywane, i przede wszystkim ropa naftowa. Właśnie rozstrzyga się, czy będzie ona płynęła na Zachód, czy na Wschód. Dla międzynarodowych koncernów nie jest istotne, czy w danym kraju jest pokój, czy nie. Tam, gdzie jest nieporządek, bezprawie, łatwiej narzucić swoje prawa. Kraj nie ma wtedy z tego wielkiego profitu. Więc nasze zamieszki to niestety owoc bardzo złej konfiguracji polityki międzynarodowej. Prości ludzie pytają: dlaczego nas w to wpychacie? Oni chcieliby żyć spokojnie, uprawiać swoje pole i zarobić minimum na szkołę, lekarstwa czy ubrania. 


W jakim stopniu konflikt wpływa na życie tych zwykłych ludzi?


Jeżeli i tak już słaby kraj przeżywa zapaść polityczną, to za tym idzie również zapaść ekonomiczna. Kiedy wybuchł konflikt, służby mundurowe, takie jak policja, żandarmeria, czy wojsko, od razu się rozpierzchły. Ci ludzie poprzebierali się w cywilne ciuchy. Również sołtysi czy burmistrzowie – administracja – starają się nie wystawiać. Bo na nich potem będą naciski i na nich spadną konsekwencje. Skoro zostali mianowani przez poprzedniego prezydenta, to musieli choć trochę być przychylni tamtemu reżimowi. 


Wygląda na to, że państwo znajduje się w stanie rozkładu.


Tak, i przez to ujawniają się różne niespokojne dusze. Ktoś ma rachunki do uregulowania i pozwala sobie na więcej, bo wie, że jego przeciwnik nie będzie miał do kogo się odwołać. Sądy praktycznie nie istnieją, a w każdej większej wsi jest grupka rebeliantów, którzy ludzi po prostu łupią. Chcesz wyjść na pole albo przejechać na motorze czy rowerze – musisz tym łobuzom coś rzucić. Ludzie czasem przeciwstawiają się temu i rebelianci też bywają atakowani. Tyle że potem robią pacyfikację wsi. Mieszkańcy muszą uciekać do buszu, zostają bez dostępu do lekarstw czy szkół. Tkanka społeczna zaczyna się degradować, i nie trzeba nawet strzelać, by ci słabsi – chorzy, starcy czy dzieci – umierali. 


Jak w takiej sytuacji powinien zachować się misjonarz?


Nie wystawiamy się specjalnie na ataki, ale czasami trzeba zareagować, zwłaszcza gdy dzieje się jakaś jawna niesprawiedliwość, ktoś został źle potraktowany, próbują go okraść czy uwięzić. Bywało nieraz tak, że misjonarz, jako ten biały, obcokrajowiec, mógł coś wskórać. Rebelianci wiedzą, że zadzierać z obcokrajowcem jest rzeczą niezbyt roztropną, dlatego czasem udaje się kogoś obronić..


Ale rozumiem, że nie opowiadacie się po którejkolwiek ze stron konfliktu? 


Jako kapłani musimy być dla wszystkich ludzi. Zresztą nie da się myśleć o tamtejszej polityce w kategoriach europejskich. Partie polityczne w Europie opierają swoją tożsamość na jakichś opcjach: prawicowa, lewicowa, liberalna itd. Natomiast w Afryce taka deklaracja nie jest istotna, a program – jeszcze mniej. Partie identyfikują się raczej z danym regionem, osobą, grupą. Więc nie mamy żadnych specjalnych preferencji, a w Kościele wszyscy ludzie mają prawo się znaleźć. Oczywiście teraz, kiedy muzułmanie z północnego Czadu i Sudanu próbują narzucić swoją władzę w większości chrześcijańskiemu krajowi, trudno, żebyśmy z radością machali przed nimi ogonami jak pieski. Oni nawet nie mówią w języku sango ani po francusku, tylko po arabsku. Musimy więc bronić autochtonów, naszych chrześcijan. Ale powtarzam: chcemy być otwarci na wszystkich, bo taka jest natura Kościoła. Katolicki znaczy powszechny. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji