Nowy numer 28/2020 Archiwum

Ks. Heller: Nauka objaśnia zamysł Boga

Nauka nie robi nic innego, jak tylko rozszyfrowuje zamysł Boga, jaki On miał, stwarzając świat - te słowa Alberta Einsteina przytacza w rozmowie z KAI ks. prof. Michał Heller. Fundator i dyrektor Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, który weźmie 11 października br. udział w debacie "Wiara a nauka" w ramach "Dziedzińca Dialogu" mówi m. in. o tym w jakiego Boga wierzy współczesny naukowiec, kulturotwórczej roli religii i dialogu Kościoła ze współczesną nauką.

Publikujemy tekst rozmowy:

KAI: Będzie Ksiądz Profesor uczestniczył w debacie Dziedzińca Dialogu w Warszawie na temat relacji nauki i religii. Dlaczego ten dialog jest tak ważny w obecnych czasach?

Ks. prof. Michał Heller: On był zawsze ważny – od początku, gdy człowiek zaczął stawiać pytania dotyczące wszechświata i siebie samego. Jest taka piękna książka Alfreda Northa Whiteheada „Nauka i świat współczesny”, w której ten angielski filozof, matematyk i fizyk napisał, że dwoma najważniejszymi elementami historii ludzkości są: nauka i religia. Skoro są to najważniejsze elementy, to ich wzajemne relacje są pierwszorzędne. Whitehead mówi, i ja się z tym zgadzam, że w historii, niejako z definicji, było pomiędzy tymi dziedzinami wiele konfliktów, jednak zawsze jedna i druga strona wychodziła z nich wzbogacona, wbrew temu, co się potocznie sądzi. Ponadto dla dialogu niezwykle ważni są „ ludzie-mosty”, którzy posiadają kompetencje w zakresie nauki, filozofii i teologii.

Jakie są punkty styczne nauki i wiary?

– Mówiąc bardzo schematycznie i patrząc na historię dotyczyły one kosmologii, systemu heliocentrycznego Mikołaja Kopernika, tzw. „sprawy Galileusza” oraz teorii ewolucji Karola Darwina. Ten pierwszy spór należy już do historii, ten drugi jest ciągle żywy. W tej chwili rysuje się trzeci, który chyba przyćmi, a przynajmniej powinien przyćmić debatę wokół ewolucji, a mianowicie kwestia zajmujących się ludzkim mózgiem nauk neurokognitywnych. Poznajemy coraz więcej zakamarków ludzkiego mózgu i powstaje pytanie, czy dzięki temu da się nam wszystko wyjaśnić. Jeśli ten problem nie stanie się bardziej palący od teorii ewolucji to znaczy, że z naszą cywilizacją jest bardzo źle, że ludzie przestają się interesować sprawami najważniejszymi. Osobiście nie bardzo w to wierzę. Może to tak wygląda obecnie na arenie międzynarodowej, ale jeśli zejdziemy na poziom debat naukowców, ludzkich problemów, to nie ma nic ważniejszego jak pytania: dlaczego i dokąd?

Czy współczesny naukowiec wierzy w Boga, czy nie? Jeśli tak, to w jakiego Boga wierzy?


– Współczesny naukowiec zdecydowanie wierzy w Boga, nawet gdy z Nim walczy i nie nazywa Go Bogiem. Być może dlatego, że słowo „Bóg” trochę się zdewaluowało, gdyż było w historii nadużywane, tak przez wierzących jak i niewierzących. Stąd wielu ludzi nie może tego słowa przełknąć. Warto przytoczyć parafrazę słów bohatera powieści Grahama Greena, który powiedział, że Kościół ma napoić ludzi winem prawdy, a wpycha im do gardła wino razem z butelką i dziwi się, że nie mogą tego przełknąć. Dlatego naukowcy bardzo często tego, co znajduje się u podstaw naszej rzeczywistości nie nazywają Bogiem, a używają na przykład nazwy „racjonalność” przez duże R, nazywają to też „rzeczywistością arché”. Jak się rozmawia z takimi sztandarowymi ateistycznymi naukowcami jak Richard Dawkins, to szybko stwierdzamy, i oni to przyznają, że taka „archaiczna rzeczywistość” leży u podstaw wszystkiego co jest. Naukowcy wierzą w Boga, choć często sami o tym nie wiedzą.

Więcej jest wierzących, czy zaprzeczających istnieniu Boga?

– Procentowo jest na pewno więcej naukowców wierzących wprost lub w sposób anonimowy niż w dowolnej innej próbce społeczeństwa.

Nie wydaje się, że w obecnych zsekularyzowanych czasach religia wydaje się tracić swoją kiedyś niezwykle ważną rolę kulturotwórczą?

– Pytanie to trzeba trochę zrewidować, bo gdy patrzymy na obecną mapę świata, to religia wcale nie schodzi na margines. Weźmy choćby islam, który coraz bardziej się radykalizuje. Jeśli religia nie ma sprzymierzeńca w racjonalnym myśleniu, naukach przyrodniczych, rozwija się poza kontekstem innych dziedzin kultury ludzkiej, to staje się niebezpieczna i zdąża do fanatyzmu. Podkreślmy: racjonalność chroni przed fundamentalizmem.

Współczesna nauka jest o wiele bardziej otwarta na Tajemnicę, niż to ma miejsce we wciąż pokutującym pojmowaniu jej na sposób pozytywistyczny, który ją całkowicie wyklucza...

– Przypomnijmy słowa Alberta Einsteina, który powiedział, że „nauka nie robi nic innego, jak tylko rozszyfrowuje zamysł Boga, jaki On miał, stwarzając świat”. Twierdził on też, że w naszym zsekularyzowanym świecie to właśnie naukowcy są tymi nielicznymi ludźmi wierzącymi i pielęgnującymi prawdziwie religijne poczucie istnienia. Przekonywał, że Tajemnica kryje się wszędzie, i w cząstkach elementarnych, galaktykach i ludzkim mózgu.

Na ile Kościół otwarty jest na dialog ze współczesną nauką?

– Na pewno dialog ten pozostawia wiele do życzenia, ale też trzeba ze zrozumieniem patrzeć na obecną sytuację, gdyż Kościół nie jest inny jak reszta społeczeństwa. Księża pochodzą ze społeczeństwa takiego, jakim ono jest. Jeśli mamy słabe szkolnictwo i niedokształconą młodzież, z której połowa nie wie, na przykład, jaki jest tytuł dzieła Kopernika, to i księża nie będą reprezentować wyższego poziomu. W tym kontekście Kościół boryka się z tymi samymi problemami, co reszta społeczeństwa. Może problemy te są bardziej obnażone, gdyż od Kościoła więcej się wymaga. A gdy się okazuje, że jest taki sam jak reszta, to nas to bardzo denerwuje i gorszy. Musimy robić wszystko, aby tę sytuację poprawić i jest to jedno z zadań Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.

Zatem jakie najważniejsze cele stawia sobie Centrum Kopernika?

– Sztandarowo mówimy: edukacja, popularyzacja i badania. W tym mieści się też pewna misja społeczna, aby poprzez nasze działania podnosić poziom edukacji w społeczeństwie, w tym i w Kościele. W tym kierunku podjęliśmy już małe kroki. Przez rok realizowaliśmy program mający wprowadzać elementy wiedzy o relacjach nauki i religii na różnych poziomach duszpasterstwa, w szkołach, na katechezie, kazaniach, seminariach duchownych i na wydziałach teologicznych. Był to program pilotażowy, a teraz staramy się, aby go rozszerzyć i by trwał co najmniej trzy lata. Cieszymy się, że wspiera nas w tym także episkopat.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama