Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wyrok ws. Papały - Bogucki i Słowik uniewinnieni

Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił w środę Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z., ps. Słowik, oskarżonych o nakłanianie do zabójstwa b. szefa policji gen. Marka Papały.

Wyrok jest nieprawomocny; można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Prokuratura wniosła, by sąd wymierzył 15 lat więzienia Boguckiemu i 8 lat - "Słowikowi". Obrońcy i sami podsądni wnosili o ich uniewinnienie.

Nie jest rolą sądu wydawanie wyroków skazujących, bo w tej sprawie taki wyrok byłby niesprawiedliwy; sąd nie wie, dlaczego zabito gen. Marka Papałę - powiedział sąd uzasadniając wyrok.

W środę sąd uniewinnił Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. ps. Słowik od zarzutów związanych z zamordowaniem gen. Papały. Uzasadniając wyrok sędzia Paweł Dobosz przyznał, że orzeczenie takie jest dla sądu "ciężarem" szczególnie w kontekście słów wygłoszonych na zakończenie procesu przez wdowę po generale - Małgorzatę Papałę: "Jest zbrodnia, musi być i kara".

Sędzia przyznał jednak, że w tej sprawie wyrok skazujący byłby "fasadą sprawiedliwości" i "zwodził" wdowę "pozorami prawdy". "Dowody są kruchymi, rozrzuconymi ogniwami, które tylko w swoim przekonaniu prokurator zestawił w mocny łańcuch" - dodał sędzia Dobosz. Zaznaczył, że sprawa jest porażką prokuratury. Podkreślił, że prokuratury badające sprawę zabójstwa Papały nie wypracowały jednolitego stanowiska, a sąd został postawiony "w niewygodnej sytuacji i nie miał partnera w prokuraturze".

Jak podkreślił sąd, w procesie wytworzyła się szczególna sytuacja, gdy pozostające poza procesem wątki śledztwa w sprawie śmierci Papały przeniesiono z Warszawy do prokuratury w Łodzi. Wtedy - jak mówił sędzia - prokurator, mający wielką władzę m.in. polegającą na dostępie do informacji, "poczuł, jak wielka to władza, gdy od informacji został odcięty i nie mógł nawet weryfikować dowodów, które sam wcześniej przedłożył".

"Zasada jednolitości prokuratury okazała się fasadowa, a współpraca prokuratur nie układała się, jak trzeba. To zdumiewające, że stało się tak w takiej sprawie" - powiedział sędzia, dodając, że to sąd "sprowadził sprawę na właściwe tory" i musiał zastąpić prokuraturę w pozyskiwaniu informacji.

To gangster Iwan Z. "Iwan" powinien mieć zarzut podżegania do zabicia Marka Papały - uznał sąd.

Jak mówił sędzia Paweł Dobosz, "Iwan" w 1999 r. zeznawał jako świadek ws. zabójstwa Papały oświadczył, że "jako wykonawcę zabójstwa wybrał Siergieja S." (to postać znana jako członek trójmiejskiego "klubu płatnych zabójców" - PAP). Według sądu taka sytuacja oznaczałaby, że zeznania "Iwana" jako świadka w ogóle nie mogłyby być wykorzystywane w procesie (bo nie byłby świadkiem, lecz podejrzanym, przesłuchiwanym w innym trybie - PAP).

Sąd mówił o "braku czystości" działań organów ścigania co do Artura Z. "W tym wątku prokuratura odstąpiła od zasady legalizmu, to niedopuszczalne" - podkreślił sędzia.

Jak mówił sędzia Paweł Dobosz w uzasadnieniu wyroku, nieżyjący już Zirajewski składał sprzeczne ze sobą zeznania w śledztwie. “Rozbieżności w jego zeznaniach nie można rozstrzygać na niekorzyść oskarżonych“ - powiedział sędzia.

Według sądu Zirajewski nie uzyskał od prokuratury tego, czego oczekiwał, co mogło być przyczyną, że do swych zeznań zaczął wprowadzać wątki sensacyjne, lecz nieprawdziwe, np. co do rzekomego udziału w sprawie Leszka Millera. “Przesłuchanie Leszka Milera jako świadka naruszyłoby powagę sądu” - dodał sędzia.

Sąd powołał się też m.in. na “labilność emocjonalną” Zirajewskiego i na opinię policyjnego psychologa, że jego zeznania mogą być niewiarygodne.

Sąd ocenił, że w śledztwie prokuratura popełniła liczne błędy, m.in. przecieki z postępowania. “Ujawnienie informacji mogło po prostu stanowić informacje dla osób zaangażowanych w zabójstwo, by uzyskać wiedzę o stanie śledztwa” - oświadczył sędzia. Dodał, że trudno zweryfikować, co jest własną wiedzą świadków, a co w ich zeznaniach pochodzi z publikacji mediów.

Warszawska prokuratura złoży apelację od uniewinnienia przez sąd Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z., ps. Słowik, od zarzutów nakłaniania do zabójstwa b. szefa policji gen. Marka Papały.

Po takim środowym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie apelację zapowiedział oskarżający w sprawie prok. Jerzy Mierzewski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. W rozmowie z dziennikarzami prokurator przyznał, że ten wyrok to jego "osobista porażka”.

"Z kilkoma tezami, które sąd ogłaszał, nie zgadzam się osobiście i będziemy próbowali na tej podstawie podważyć wyrok” - powiedział Mierzewski. Ujawnił swój sprzeciw wobec jednej takiej tezy sądu – że płatny zabójca Artur Zirajewski powinien sam mieć zarzut podżegania do zabójstwa Papały. Pytany o to przez PAP, Mierzewski odparł, że uznał w śledztwie, iż “materiał jest zbyt mały, by mu takie zarzuty stawiać”.

Według Mierzewskiego wskazane przez sąd błędy prokuratury ze śledztwa nie były na tyle znaczące, żeby “na tamtym etapie przesądzały o wyniku postępowania”. Podkreślił, że nigdy nie ma bowiem pewności, czy świadek podtrzyma w sądzie swe zeznania.

Artur Z., gangster z Pomorza, był ochroniarzem znanego trójmiejskiego bossa Nikodema S. "Nikosia", zabitego przed laty w porachunkach mafijnych. Sam "Iwan" też był sądzony jako członek "klubu płatnych zabójców", za co został skazany na 13 lat więzienia, w uznaniu, że poszedł na współpracę z organami ścigania. Zeznawał też, że uczestniczył w spotkaniach w trójmiejskim hotelu Marina, gdzie miano rozmawiać o zabiciu generała Papały. W 2010 r., chcąc wydostać się z więzienia do szpitala, połknął dużą ilość środków nasennych. Zmarł w wyniku zatoru płucnego.

W trwającym od lutego 2010 r. procesie warszawska prokuratura oskarżyła Boguckiego o obserwowanie miejsca zabójstwa Papały i bezskuteczne nakłanianie w 1998 r. za 30 tys. dolarów gangstera Zbigniewa G. do zabicia b. szefa policji. "Słowika" oskarżono zaś o nakłanianie za 40 tys. dolarów płatnego zabójcy Artura Zirajewskiego ps. "Iwan" do zabójstwa Papały. Według stołecznej prokuratury sprawcy zabójstwa Papały kierowali się "motywem finansowym".

W 2012 r. łódzka prokuratura apelacyjna ujawniła zaś, że - według ustaleń opartych na zeznaniach świadka koronnego Roberta P. - do zabójstwa Papały doszło w wyniku napadu rabunkowego gangu "Patyka", a sprawcy zamierzali ukraść deawoo Papały. Podczas napadu "Patyk" miał oddać śmiertelny strzał do b. szefa policji. Zarzuty zabójstwa usłyszeli Igor M., ps. Patyk (wcześniej Igor Ł. - zmienił nazwisko), i Mariusz M. Warszawska prokuratura uznaje tę wersję za "kompletnie niewiarygodną".

W łódzkim śledztwie o zlecenie zabójstwa Papały nadal podejrzany jest polonijny biznesmen z USA Edward Mazur. Jego ekstradycji do Polski odmówił sąd w Chicago, uznając obciążające go zeznania "Iwana" za niewiarygodne.

25 czerwca 1998 r. Papała został zastrzelony w Warszawie w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał. W toku śledztwa rozpatrywano kilkanaście wersji, przeprowadzono kilkaset przesłuchań świadków. Sprawę prowadziła najpierw Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. W 2009 r. śledztwo przekazano prokuraturze w Łodzi; ostatnio przedłużono je do końca października.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama