Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wszyscy jesteśmy Krzysztofami

Już w tę niedzielę odbędzie się największa w archidiecezji uroczystość święcenia pojazdów. Jak co roku ma ona miejsce w parafii św. Krzysztofa w Tychach. Przyciąga rzesze ludzi ze Śląska i okolic.

Parę tysięcy ludzi przybywa w ten dzień do Tychów. Nie tylko z aglomeracji górnośląskiej, ale też z innych regionów. W tym roku uroczystościom święcenia pojazdów będzie przewodniczył wikariusz generalny ks. Grzegorz Olszowski. Tegoroczny odpust jest także okazją do pomyślenia o bliźnich w praktyczny sposób. Przed kościołem będzie stał krwiobus, w którym chętni mogą oddać krew dla osób poszkodowanych w wypadkach drogowych.

W ten sposób podkreśli się znaczenie postaci św. Krzysztofa jako tego, który służył innym. – Postać patrona podróżujących, olbrzyma przesiąkniętego mocą Bożą, powinna być dla wszystkich drogowskazem w codziennym życiu. Każdy z nas jest dziś w ruchu, na każdym z nas ciąży troska o bezpieczeństwo innych osób. Dlatego wszyscy jesteśmy Krzysztofami, którzy powinni poprzez służbę bliźnim dostrzegać Jezusa i nosić go cały czas w sercu. Bo przez posługę roztropną i mądrą posługujemy samemu Bogu – zaznacza ks. Wojciech Wyciślik, proboszcz parafii pw. św. Krzysztofa w Tychach, który jest również jej budowniczym. Ludzie przynoszą tu wypominki dziękczynne za uratowanie z wypadków drogowych. Jedną z osób, które szczególnie doświadczyły wstawiennictwa św. Krzysztofa, jest właśnie ks. Wyciślik. – Pamiętam, był rok 1982. Zima, pogoda okropna. Jechałem w Rudzie Śląskiej na źle wyprofilowanej, wąskiej jezdni. Brzegi drogi były zasypane górą zlodowaciałego śniegu. Nagle zza zakrętu wyłonił się samochód ciężarowy, który wpadając w poślizg, wjechał na mój pas ruchu, prosto na mnie. Nie mając gdzie uciec, zdążyłem tylko „przytulić się” do tego śniegu. Nastąpiło zderzenie czołowe. Pod wpływem dużej różnicy ciężaru pojazdów, mój samochód odskoczył 6 metrów jak piłeczka pingpongowa, orając cały prawy pas ruchu. Z tego wypadku wyszedłem cało, natomiast samochód nadawał się tylko do kasacji. Moje ocalenie z tego wypadku to cud – mówi, podkreślając, jak ważne jest bycie w ciągłej łasce uświęcającej i zawierzenie temu świętemu, opiekunowi podróżnych, naszej drogi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama