Nowy numer 2/2021 Archiwum

Jezus obok proszku do prania

Młody mężczyzna w koloratce spowiada ludzi w szpitalu i udziela im Komunii św., za chwilę prowadzi katechezę dla dzieci, błogosławi małżeństwo, by następnie pocieszać tych, którzy utracili bliskich. Nagle film się kończy, a na ekranie plansza: „To była reklama”.

Kościelny rezerwat

Twórcy wrocławskich plakatów nie mają wątpliwości, że ewangelizacja potrzebuje nowych narzędzi. – Musimy wyjść tam, gdzie toczy się życie ludzi. Nie możemy zatrzymać się jedynie za drzwiami świątyń, ewentualnie na szyldach w pobliżu kościołów – mówią. I nie razi ich, gdy obok twarzy Jezusa wisi reklama proszku do prania. – To jest życie – ucinają. Biskup Andrzej dodaje: – Podobne zastrzeżenia mógł mieć ktoś, kto wracał z rynku w mieście Jerycho dwa tysiące lat temu. Mógłby powiedzieć: „Sprzedawano tam oliwę w dzbankach i zboże w workach, a obok przechadzał się Pan Jezus” – tłumaczy, zwracając uwagę, że należy odróżnić obecność liturgiczną, sakramentalną Chrystusa, którą celebrujemy w świątyniach, od obecności Pana Jezusa w życiu. – Chrystus powinien być obecny na wrocławskim rynku tak, jak był na rynku w Jerychu. Ma być na wrocławskiej ulicy, także obok reklamy proszku do prania. Przecież przebywał pośród zwykłych spraw, ludzi i zwykłych zajęć. Był obecny pośród tych, którzy paśli owce, siali zboże, sprzedawali garnki i handlowali oliwą. Mówimy, że przechodził przez miasta i wsie Ziemi Świętej – to znaczy, że przechodził przez życie ludzkie. Nie możemy więc Pana Jezusa zamykać w rezerwacie wnętrza naszych świątyń. Ksiądz biskup podkreśla także, że bill- board nie jest celem samym w sobie. – Naszym celem jest wzbudzenie refleksji, pytania i otwarcia serca w stronę Pana Jezusa. Plakat jest narzędziem; serce człowieka, który będzie na niego spoglądał, jest miejscem oddziaływania, ale pomiędzy kolorami i wzrokiem a sercem człowieka musi zaistnieć coś jeszcze: pytanie wzbudzone przez Kogoś, konkretnie przez Ducha Świętego – tłumaczy. Autorzy akcji billboardowej przyznają, że metody „reklamy” Pana Boga są liczne i wszystkie bardzo potrzebne. – Z całą pewnością pierwszym i najważniejszym środkiem ewangelizacyjnym jest świadectwo życia: osobistego, rodzinnego czy wspólnotowego. To jednak nie oznacza, że mamy lekceważyć inne środki. Sięgamy po pieśni religijne, plakaty i materiały audiowizualne. One przyciągają uwagę człowieka i w jakimś sensie w dziele ewangelizacji się uzupełniają. Ewangelizatorzy mają także świadomość, że efektów ich „reklamy” nie da się zmierzyć większą liczbą ludzi na Mszach św. czy długością kolejek do konfesjonałów. Nie da się ich ująć w statystyki. – To nie znaczy, że ich nie ma. Ziarno zostało zasiane. Przez długi czas go nie widać, ale wiemy, że rośnie.

Moim zdaniem

Jako wykładowca homiletyki często spotykam się z pytaniem, czy ucząc przyszłych kapłanów przepowiadania słowa Bożego, należy im dać do ręki narzędzia wypracowane przez teorię komunikacji czy psychologię, którymi często posługują się politycy lub osoby zajmujące się marketingiem. Z pomocą w tych dylematach przychodzi św. Augustyn, który w swoim dziele „O nauce chrześcijańskiej” zwraca uwagę, że prawda nie może pozostać bezbronna. Wręcz określa niemądrymi tych, którzy pozwalaliby na to, by głoszący kłamstwa i zwodzący lud posługiwali się zręcznie pewnymi technikami, czyniąc swoje mowy pociągającymi i przekonującymi, a głosiciele prawdy przekazywaliby ją nieumiejętnie i jedynie usypialiby słuchaczy, a przez to nie docierali ze swoim przesłaniem do ich serc. Skoro ktoś dawno odkrył, że przesłanie zamknięte w obraz, hasło i zawieszone na billboardzie dociera do człowieka, bylibyśmy niemądrzy, gdybyśmy z tego nie skorzystali. A ponieważ nie plakat przemienia, pozostaje nam modlić się, by Bóg posłużył się tym dziełem i docierał ze swoją prawdą do serc Dolnoślązaków. ks. Rafał Kowalski

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama