Nowy numer 2/2021 Archiwum

Jakim rektorem był Jezus?

O notatkach sprzed 18 lat, kruszeniu skorup przez rektora Jezusa oraz cichym życiu w seminarium z ks. dr. Piotrem Kotem, nowym rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej, rozmawia Jędrzej Rams.

- Jak powinniśmy pojmować rolę seminarium? Seminarium to "produkt", który trzeba reklamować? Czy od jakości reklamy można uzależniać liczbę przychodzących kandydatów?

- Każdy kandydat do kapłaństwa jest traktowany jako dar od Boga. To Bóg powołuje i w swej decyzji jest całkowicie autonomiczny. Bywa jednak tak, że mężczyzna, który w jakiś sposób odczuwa, że jest powołany przez Boga do realizacji szczególnej misji, nie potrafi dobrze zinterpretować tego wezwania. I to jest zadanie wszystkich katolików, by szukać wokół siebie tych, których Pan wzywa. W Starym Testamencie można przeczytać opis powołania Samuela. Młody Samuel słyszy w nocy głos Boga, ale nie potrafi go odpowiednio zinterpretować. Potrzebuje rady doświadczonego Helego, który tłumaczy mu, co oznacza to tajemnicze wezwanie. We współczesnym świecie nie brakuje powołanych. Brakuje natomiast mądrych przewodników, którzy zatroszczyliby się o nich i podprowadzili do Jezusa. Gdyby każdy wierzący katolik zdał sobie sprawę, jak ważna jest osoba księdza, który przecież służy niebagatelnej sprawie zbawienia człowieka, to nie trzeba byłoby reklamować seminariów duchownych. Niestety, najczęściej ludzie nawet nie wiedzą, czym jest seminarium, dlatego od czasu do czasu warto zwłaszcza młodzieży "zareklamować" to szczególne miejsce. Sądzę jednak, że jakkolwiek dobrze zrobiona "reklama" może poruszyć serce, to jednak nie jest decydująca w podejmowaniu decyzji przez młodych ludzi.

- Franciszkanie prowadzą akcję "Ocal powołanie" czyli modlitwę o anonimowego powołanego (na wzór duchowej adopcji dziecka poczętego). Czy to jest sposób na wzrost powołań? Czy taka inicjatywa wystarczy, czy potrzeba jeszcze zaangażowania proboszczów, wikary, katechetów, rodziców? Jeżeli tak, to w jakiej formie?

- "Ocal powołanie" to bardzo dobra akcja. Z jednej strony skłania ona do modlitwy za powołanych, a z drugiej zwyczajnie uwrażliwia na potrzebę nowych powołań. Z pewnością jednak nie wyczerpuje ona całej formuły poszukiwania powołanych. Tutaj, jak już wspomniałem, potrzeba wysiłku wielu osób, a przede wszystkim rodziców i księży w parafiach. Dom wychowuje do wiary, a w parafii młody człowiek powinien rozbudzać w sobie pragnienie służby drugiemu człowiekowi. Nieocenioną wartość w tym procesie odkrywania powołania kapłańskiego mają małe grupy, w których młody człowiek dostrzega, jak bardzo potrzebny jest kapłan. Młodych ludzi nic nie pociąga tak mocno, jak pełne entuzjazmu poświęcenie życia dla innych. Te elementy są bardzo wyraźnie widoczne w życiu księży. I to jest najlepsza "akcja powołaniowa" – świadectwo życia dobrego, radosnego i oddanego ludziom kapłana.

- Czego można życzyć nowemu rektorowi legnickiego seminarium?

- Przede wszystkim ciągłej wrażliwości na natchnienia Ducha Świętego. Ale też tego, żeby nadszedł czas, gdy zabraknie w seminarium miejsc dla kandydatów. Jest przecież jeszcze tak wiele osób, do których nie dotarła Ewangelia.
 

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama