Nowy numer 49/2020 Archiwum

W Warnie o duszy

W Bułgarii o malarzu portreciście mówią, że całuje duszę portretowanego. W tamtych stronach wszystko odnosi się do ducha. Także Festiwal Poezji „Słowiańska Pregradka”, który odbywał się pod patronatem świętych Cyryla i Metodego.

Gdzie indziej na świecie święci patronują spotkaniom literackim? I to nie tylko dlatego, że na czas Festiwalu - 24 maja, przypadało ich święto. Nie przez przypadek w ikonografii obaj apostołowie Bułgarii i Słowian przedstawieni są ze zwojem zapisanym znakami alfabetu słowiańskiego. Alfabetu, w którym można chwalić Stwórcę i stworzenie, nie wstydząc się przyznawać do tego, że każde nasze słowo ma początek w pierwszym Słowie. Uczestnicy tego wyjątkowego spotkania nie tylko poetyckiego, ale i muzycznego, nie ukrywali jakie to dla nich ważne.

„Słowiańska Pregradka” to po polsku „Słowiańskie przytulenie”. W tym spotkaniu ponad 50 twórców - poetów, pieśniarzy, tłumaczy, wydawców, szefów związków pisarzy było coś z próby przytulenia się mówiących językami wywodzącymi się z języka prasłowiańskiego. Wzajemnej bliskości ludzi posługujących się językami słowiańskimi, stanowiącymi wyróżnik przynależności do wspólnej kultury i pochodzenia. A kto dziś o tym pamięta w boomie na wszystko co anglojęzyczne?

Festiwal odbywający się w Warnie, ale i Dobryczu, Balcziku i innych miastach położonych blisko Morza Czarnego, zorganizowała Ełka Niagołova, pochodząca z Dobrycza, szefowa i założycielka Słowiańskiej Akademii Literatury i Sztuki. Akademia to międzynarodowa organizacja, łącząca poetów, pisarzy, muzyków, malarzy i innych artystów. – Naszą słowiańskość traktujemy nie tylko jako wspólnotę terytorialną, historyczną, czy językową, ale przede wszystkim – duchową – mówi Ełka Niagołova, nazywana białą damą tamtejszej poezji. - W zglobalizowanym świecie Słowianie przypominają rozłożysty archipelag, a my staramy się ich zbierać, bez względu na to, gdzie mieszkają. Nasze spotkania to wielka duchowa „energia intelektu”, która stanowi wartość dodaną do skarbca dziejów.

Do Bułgarii trudno w maju dolecieć, bo to jeszcze nie sezon. Ale był tam sezon na poezję czyli piękno. Dobrze, że tam poleciałam, żeby czytać wiersze i słuchać poezji innych w domach kultury, operze, galeriach, jazz klubach, szkołach. A tęskne, intonowane przez wszystkich pieśni chorwatskiego pieśniarza Mirko Švendy Žigi, Valeryego – męża Ełki, także artysty malarza, Milicy Lilic i innych śpiewających poetów, pokazały, że dobrze nie wstydzić się dobrych uczuć.

Kiedy powiedziałam Rozalii Aleksandrowej z Bułgarii, jednej z uczestniczek spotkań, że pisanie wierszy to wsłuchiwanie się w siebie, przerwała mi i pokazała palcem w górę „No i w Boga”. Choćby po te słowa warto było lecieć do Bułgarii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także