Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ci straszni Kaczyńscy

Polska tkwi w pułapce „antykaczyzmu”. Punktem odniesienia nie jest dziś jakość rządów, lecz potencjalne zagrożenie pisowskie.

Ryszard Legutko, profesor filozofii i deputowany do Parlamentu Europejskiego, napisał książkę o tym, jak się w tej mentalnej pułapce znaleźliśmy i dlaczego nie potrafimy z niej wyjść. „Antykaczyzm” to także coś więcej. Opowieść o upadku sporej części polskiej inteligencji, która tak bardzo emocjonalnie zaangażowała się w wojnę z wyimaginowanym wrogiem wewnętrznym, że zapomniała o swym powołaniu. Zaakceptowała chamstwo w życiu publicznym i podwójne standardy. Stworzyła antyidola, demoniczne uosobienie wszystkiego, co w polskiej duszy najgorsze. I poszła z nim na wojnę. Już nie polityczną, a kulturową.

Odseparować zakażonych

Samo słowo „kaczyzm” jest kwintesencją tego wyboru. Zawiera w sobie pogardę, bo jest w nim odniesienie do nazwiska, ale nie poważne (jak gaullizm, czy peronizm), lecz celowo obraźliwe. To słowo nie mówi nic o poglądach czy orientacji politycznej, wyraża raczej stan ducha osób posługujących się nim: negatywne emocje połączone z drwiną. Źródłem tych emocji nie jest stosunek do jakiejś jednej osoby, czy nawet partii, ale szerzej rozumianej postawy konserwatywnej. W gruncie rzeczy nigdy nie zaakceptowanej przez elity III RP. „Antykaczyzm” polega na stygmatyzowaniu wszystkich potencjalnych „nosicieli” tej postawy, określanej także jako „pisowska”. Są więc dziennikarze i dziennikarze pisowscy, akademicy i akademicy pisowscy, politycy i politycy pisowscy etc., etc. Ci pierwsi są normalni, bezstronni, europejscy, ci drudzy nienormalni, stronniczy i ksenofobiczni. „Bo nie mieszczą się w nurcie cywilizacji europejskiej” – jak powiedział kiedyś Donald Tusk. Przymiotnik „pisowski” stał się na tyle pojemny, że komisarz Janusz Lewandowski nazwał tym mianem krytyczny artykuł o rządzie zamieszczony w „The Economist”. Mamy też literaturę, publicystykę i historię pisowską. Wszelkie ich „wytwory” nie wymagają nawet polemiki. „Nie ma sensu spierać się z pisowcami, wystarczy wykazać ich pisowskość” – pisze prof. Legutko. I dodaje: „Cecha ta to symptom zarazy, dlatego najlepiej odseparować zakażonych od jakiegokolwiek wpływu na instytucje i umysły”. To nie jest chwyt retoryczny zgorzkniałego intelektualisty, lecz otwarcie zalecana postawa. Waldemar Kuczyński radził niedawno: „Z PiS się nie dyskutuje, PiS należy zwalczać”.

Atmosfera i klimat

„Antykaczyzm” nie jest chłodnym naukowym wykładem. To gorąca książka polityczna i autor – w końcu aktywny polityk PiS – w żadnym miejscu tego nie ukrywa. Domaga się jedynie od czytelnika uczciwej oceny, bez ulgowej taryfy, ale i bez stosowania podwójnych standardów. Chce jedynie racjonalnego myślenia i wyciągania wniosków. Dobrze temu służą ćwiczenia z gatunku: „co by było, gdyby...”. Na przykład, co by się działo, gdyby Lech Kaczyński zgłosił taką ustawę o zgromadzeniach, jaką niedawno przeforsował prezydent Komorowski. Albo jak zareagowałaby opinia publiczna na aferę hazardową, gdyby wybuchła za rządów PiS, a Jarosław Kaczyński odwołał ze stanowiska szefa CBA, który ją ujawnił, i postawił na czele sejmowej komisji śledczej swojego kolegę partyjnego. Eksperymenty myślowe są potrzebne, bo fenomen postawy określanej jako „antykaczyzm” polega właśnie na tym, że jest ona „przedracjonalną i przedrefleksyjną reakcją odrzucenia”, jak pisze R. Legutko. Nikt nie jest zobowiązany lubić, czy nawet akceptować Jarosława Kaczyńskiego, ale warto mieć mocne argumenty, jeśli chce się go ustawiać w roli „zagrożenia dla demokracji”. Zamiast nich słyszymy jednak wciąż opowieści o „strasznej atmosferze” oraz kolejne wyroki sądów, które nie doszukały się łamania prawa przez rząd PiS. Skoro nawet prof. Paweł Śpiewak (współodpowiedzialny za IV RP) stwierdził niedawno, że młodzież jest dziś w stanie głosować na Kaczyńskiego tylko dlatego, że nie pamięta IV RP, to znaczy, że warto wreszcie dokonać rzetelnej analizy jej dokonań. Ale nie w sferze „duszności klimatu”, ale w dziedzinie obniżania podatków, ochrony zdrowia, edukacji, polityki zagranicznej i oczywiście działania wymiaru sprawiedliwości.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama