Nowy numer 42/2019 Archiwum

Rekolekcje z Wilkiem

„To współczesny św. Paweł. Słuchanie go grozi… nawróceniem” – pisze o Witku Wilku ks. Rafał Nitek. Głosi słowo tak, że tysiące ludzi oddaje życie Jezusowi. Są też uzdrowienia z chorób.

Nie musisz zasługiwać na Moją miłość

Jest początek roku 2001. Sylwia z Witkiem są po ślubie. Jadą na kurs „Jan” do Zabrza. – Od dłuższego czasu głosiłem już Ewangelię. Ale czy to faktycznie pochodzi od Boga? – pytałem. Bo szatan też wielkie rzeczy może zdziałać. Na Jasnej Górze Wilk dostaje potwierdzenie od Boga poprzez grupę charyzmatyków z Odnowy.

Ale jest jeszcze problem. – Miałem wrażenie, że żyję w Kościele umarłych. Nazywałem to „duszpasterstwem umarłych”. Jeśli w Ewangelii czytam, że po spotkaniu z Jezusem ludzie byli przemienieni, to co jest grane? Jak popatrzysz na twarze ludzi przed Mszą i po niej, po przyjęciu Jezusa, to czym się różnią? Wychodzą tak zmienieni, jak ci w Ewangelii? Tacy, że rozsadza ich z radości i zmieniają swoje życie o 180 stopni? Zacząłem wątpić w obecność Jezusa w Eucharystii. Powiedziałem Bogu: „Masz sześć dni, żeby dać mi dowód, że tam Jesteś. Jak Cię tam nie ma, to po co wszystko? A ja przechodzę do protestantów” – opowiada Wilk.

Szósty dzień kursu. Ksiądz prosi, by na czas komunii stanąć przy ołtarzu w kręgu. – I ja, Wiciu, lecę pierwszy. To nie najlepsza cecha. Potykam się o sznurówkę. Ląduję na posadzce, a w kręgu ostatni. Myślę: pierwsi będą ostatnimi – lekcja pokory. Podchodzi animator: „Witek, stań koło swojej żony, bo teraz jest ważny moment”. Sylwia stoi pierwsza, po prawej. Staję na miejscu „minus pierwszym”. Kapłan rozdaje Jezusa. Prosi, by tym razem każdy adorował Go na ręce. Sam na sam z Jezusem. Klęczę i myślę, że to nie ma sensu. Przecież zwątpiłem w obecność Jezusa w Eucharystii. Żeby nie być zgorszeniem, biorę opłatek.

Witek dostaje hostię jako pierwszy. – Przeszło mnie z góry na dół ciepło, powiew Ducha Świętego. Zaczynam płakać. Nic nie rozumiem. Płacz narasta. W głowie tysiąc myśli: dlaczego? Co się ze mną dzieje? Witek próbuje chować twarz, ociera łzy. Im bardziej, tym większa mgła na oczach. Patrzy na opłatek. – Obraz zaczyna mi falować. Wiele w życiu doświadczyłem cudów, więc miałem pewność, że coś się dzieje, ale co? Nagle z tej mgły wyłoniła się głowa Pana Jezusa! Pochylona, zakrwawione czoło w koronie cierniowej. Głowa zaczyna się unosić. Jezus ma zamknięte oczy. Za moment oczy się otwierają, czuję, jakby ktoś wbił mi miecz w serce. Jezus przenika mnie całego spojrzeniem. Widzę miłość. Zaczyna mnie ta miłość ogarniać, do każdej komórki ciała. Jakby ktoś mnie przytulał. I słyszę: „Nie bój się, nie lękaj się, TO JA JESTEM. Moja miłość cię otacza. (…) Nie musisz zasługiwać na Moją miłość. Twoje Zbawienie dokonało się na krzyżu 2000 lat temu. Ja już umarłem za Twoje grzechy”. Na końcu słyszę cztery razy „Kocham Cię”. Przypomniało mi to sytuację z Częstochowy – podczas proroctwa w językach padły słowa „Kocham Cię” też cztery razy. Wtedy dostaje też dar widzenia swojego życia.

– Pan pokazał mi sytuacje, w których starałem się zasłużyć na czyjąś miłość, że jestem człowiekiem, który nie widzi swojej wartości. Zobaczyłem, że nie jestem sobą tylko pozerem, który chce zasłużyć na akceptację. Że nawet w modlitwie chcę zasłużyć na łaskę. A nie tędy droga! Na świadectwach przedstawiałem się jako Witek bębniarz. Tym razem po rekolekcjach zakończyłem: …„i chwała Panu, mówi to Witek, człowiek wspaniały, jedyny, niepowtarzalny, jakiego Bóg stworzył”.

Bóg przemienił moje uczucia i lęki przed małżeństwem. Zakochałem się w mojej żonie i jest ona do dzisiaj dla mnie najpiękniejszą, najcudowniejszą kobietą!

Sylwia uśmiecha się. Witek: – Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Ja widziałem! Ale od tamtego dnia nie mam już wyjścia. Nie ma odwrotu!

Uwierz w Ducha

W bytomskim mieszkaniu spędzamy cztery godziny. Witek sypie cytatami z Pisma Świętego. Co chwila dziecko na ręce bierze. Przytula żonę. I powtarza: Jeden do jednego! – Pismo Święte to nie tylko historyczna księga, nie jakieś opowiastki. To księga życia.

Przewraca poharatane kartki Tysiąclatki. To jeden z 13 egzemplarzy, które ma w domu. – Dwa ukradli mi z plecakami. Jak próbuję spisać świadectwa, pali się komputer. Nie zdziwiłbym się, jakby to nagranie ci się skasowało. To takie zabawne gierki Złego – dodaje Witek. – O! – krzyczy: Jan 14,12: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”. Uwierz w to! – mówi do mnie. – Jezus Chrystus nie żartuje. A w 13 wersecie: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię” – powiedział Jezus. A dlaczego? „Aby Ojciec był otoczony chwałą”. Więc nie ma co zwlekać, oddaj życie Bogu. Bierz słowo jeden do jednego!

– Czyli co, jak mówił Jezus, mam włożyć palce do uszu głuchych i krzyknąć „Effatha”? – A spróbuj! – rzuca Witek. – Jest w USA małżeństwo Huntersów. To słowo dostali. Zadzwonili do ośrodka głuchoniemych. Pojechali tam i zapytali, czy mogą przeprowadzić badanie. Ustawili w kolejce dzieci. Wkładali im palce do uszu: „Effatha! Otwórz się w imię Jezusa Chrystusa!” – mówili. Na 39 dzieci 38 odzyskało słuch natychmiast.

– Nasz najmłodszy Samuelek urodził się głuchy. Modliłam się do upadłego: „Effatha!” – wkładając palce w jego uszka. Samuel słyszy! – kończy Sylwia, nie kryjąc łez.

Historie nie z tej ziemi? Takich jest mnóstwo. – Bóg wybiera posłusznych. Witek Wilk jest gorliwy i idzie za słowem bezwarunkowo – tłumaczy ks. Nitek. – To Duch Święty działa! – reaguje na nasze miny Sylwia. – Jan 16,7. Jezus mówi, że musi odejść, bo inaczej Duch nie przyjdzie. Za mało wierzymy w działanie Ducha Świętego. Izajasz mówi w 63 rozdziale: nie zasmucajcie Ducha. Każdy może wejść z Nim w relację. Tylko nie wszyscy o tym wiedzą.

Przebacz

Kiedy ktoś prosi, by modlić się nad chorym, Witek najpierw głosi Słowo. Bo chore ciało to wynik choroby ducha. Więc wszystko zacząć się musi od oczyszczenia i przebaczenia.

– Byliśmy raz u kobiety. Wierząca, mama, babcia. Wszystko cacy. Ale nie była szczęśliwa, do Kościoła chodziła, ale jej to nie przemieniało. Pytam, czy jest ktoś, komu nie przebaczyła. Okazało się, że jej matka. „Ale ja jej w sercu wybaczyłam” – przekonywała. Musisz powiedzieć świadomie: „W imię Jezusa Chrystusa, mamo, wybaczam ci to i tamto”. I ona to zrobiła. Jej życie zaczęło się zmieniać.

– Czy wybaczyć w sercu nie wystarcza? – pytam. – „Bogiem jest Słowo”. Ono ma moc. Więc jak przeklinasz kogoś, to uważaj. Od przekleństw też trzeba się w życiu odciąć. W imię Jezusa Chrystusa – odpowiada Witek. – Tylko zawsze trzeba poprosić o wlanie łaski. I błogosławić sobie i innym! – dodaje Sylwia – Najwięcej wyzwoleń i uzdrowień też fizycznych widzimy przy modlitwie „Ojcze nasz”. „I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – tylko jak nie odpuścisz, to tak, jakbyś Boga prosił, żeby i tobie nie przebaczył. Wybacz, wyzwól się z więzów przeszłości i zacznij żyć słowem. Uwierz w słowo – wtedy Bóg zadziała w Twoim życiu – tłumaczy Witek.

Na zakończenie rekolekcji w Gliwicach modlitwa z proroctwem. Duch Święty i tu działa. Są uzdrowienia z alergii, ciężkiej wady wzroku, uzależnienia od seksu. Na scenę po modlitwie wychodzi młody mężczyzna. Trzyma okulary w ręce: już ich nie potrzebuję! Widzę dobrze. Bóg wyleczył moją ślepotę. Także na duchu i w sercu!

Witek Wilk mówi: „Bracie i siostro, błagam cię o jedno: czytaj słowo! Czytasz 10 minut? Czytaj 20. Czytasz godzinę? Czytaj dwie! Pozwól Bogu się kochać!”.

wilkołasce
copernickable

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Aga
    11.03.2015 09:10
    Dziękuję Ci Boże za Witka Wilka, którego mocne świadectwo wiary, na nowo rozpaliło mnie do Ciebie i dodało odwagi w kroczeniu za Tobą. wyrazisty i zapalony katolik to skarb - zapala innych miłością Bożą
    doceń 7
  • Marek Choszczyk
    10.02.2016 17:56
    Drogi Witku. Ku przestrodze dla ciebie i słuchających twojego głoszenia, kieruję katechezę św. Augustyna.
    Z braterskim pozdrowieniem Marek Choszczyk.

    Kazanie św. Augustyna, biskupa, O pasterzach
    (kazanie 46, 10-11)

    Przygotuj swą duszę na doświadczenie

    Słyszeliście już, w czym lubują się źli pasterze. Zobaczcie teraz co zaniedbują: „Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej – to jest takiej, która cierpi – nie opatrywaliście, zagubionej nie odszukaliście, mocną gnębiliście”, zabijaliście, niszczyliście. Owca jest chora, czyli ma chore serce, skłonne ulec w obliczu pokus, jeśli spotka się z nimi nie przestrzeżona i nie przygotowana.
    Kiedy pasterz niedbały spotka spotyka kogoś takiego, nie mówi: „Synu, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie”. Kto bowiem tak mówi, wzmacnia słabego, czyni go silnym zachęcając, aby skoro uwierzył, nie upatrywał swego szczęścia w pomyślnościach tego świata. Jeśli bowiem przyzwyczai się pokładać ufność w pomyślności ziemskiej, przywiedzie go ona do upadku, gdy zaś spotkają go przeciwności, będzie cierpiał, albo nawet zupełnie zginie.
    Kto tak buduje, nie buduje na skale, ale kładzie fundament na piasku. „Skałą zaś był Chrystus”. Chrześcijanie więc powinni naśladować cierpienia Chrystusa, a nie uganiać się za przyjemnościami. Człowiek słaby umacnia się, gdy słyszy: Przygotuj się na pokusy świata. Ale ze wszystkich wybawi cię Pan, jeśli twe serce nie oddali się od Niego. On przybył, aby cierpieć dla twego umocnienia, przybył, by ponieść śmierć, przybył, aby być znieważanym, cierniem koronowanym, niegodnie oskarżanym i w końcu przybitym do krzyża. Wszystko to On sam dla ciebie uczynił, ty nic. Uczynił nie dl siebie, ale dla ciebie.
    Kim zaś co ci, którzy lękając się urazić słuchaczy, nie tylko nie przygotowują na zbliżające się próby, ale nawet obiecują szczęście na tym świecie, którego Bóg wcale światu nie obiecał. Pan zapowiedział światu nieustanne udręki i cierpienia; ty zaś pragniesz, aby chrześcijanin był od nich wolny? Właśnie dlatego, że jest chrześcijaninem, będzie więcej cierpiał na tym świecie..
    Wszak mówi apostoł: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie, spotkają prześladowania”. Ty zaś pasterzu, który szukasz własnej korzyści a nie Jezusa Chrystusa, kiedy apostoł głosi: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie, spotkają prześladowania”, mówisz: „Jeśli będziesz żył zbożnie w Chrystusie, będziesz obfitował we wszelką obfitość. Jeśli nie masz dzieci, będziesz je miał, wyżywisz wszystkie i żadne ci nie umrze”. Tak budujesz? Bacz, co czynisz, na czym budujesz. Oto budujesz na piasku. Spadną deszcze, wzbierze rzeka, powieją wiatry, uderzą w dom, i upadnie, a upadek jego będzie wielki.
    Zabierz z pisku, buduj na skale. Ten, kogo chcesz mieć chrześcijaninem, niech będzie zbudowany na Chrystusie. Niechaj rozważy niesprawiedliwą mękę Chrystusa, niech rozważy, iż ten, który żadnego grzechu nie popełnił, zapłacił dług, jakiego nie zaciągnął, niech rozważy skierowane doń słowa pisma: „Pan kogo przyjmuje za syna, tego karci”. Niech więc przygotuje się na karcenie, albo niechaj nie oczekuje przyjęcia.

    Hbr 12,4-7.11-15
    Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony. Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni.

    Pozdrawiam z Niepokalaną
    doceń 14
  • Gośćtomek43
    27.10.2016 20:53
    Boze dzielo!! Niech CI Bog Witek i rodzinie z nieba blogoslawi!!! w dzien i w nocy!!
    doceń 2
  • zoja
    17.08.2017 19:35
    Moze ja czegos nie wiem. Ale Wiciu skonczyl 8 klas szkoly muzycznej w Bytomiu i musial sie z nia rozstac. Poszedl do technikum, z ktorym sie rozstal po 2 latach. I tak dalej. Wiec, gdzie on na wydzial jazzu sie dostal?? Chyba, ze na jakis prywatny. Pamietam tez nasze rozmowy jak mial 15 lat, jego zycie wygladalo nieco inaczej niz opowiada. Choc o tym cytacie co robic w zyciu to nawet na slubie powiadala, to fakt.
    doceń 11

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL