GN 14/2020 Archiwum

Antyrodzinne „top ten” czyli ratuj św. Walenty

W roku, który pan premier ogłosił familiarnie Rokiem Rodziny, warto westchnąć do… św. Walentego.

Jak wiadomo, św. Walenty to patron zakochanych. A szczęśliwie zakochani, którzy szczęśliwie zakładają rodziny -  szczęśliwie budują przyszłość państwa, poprzez tzw. podstawową komórkę społeczną. Bez tego skromnego kroku: od miłosnego zauroczenia, do ołtarza, nie ma mowy o harmonijnym rozwoju przyszłych dzieci. Nie może być więc demograficznej mowy o prostej zastępowalności pokoleń, z którą jak wiadomo - w Polsce krucho. Małżeństw - młodzi ludzie zawierają coraz mniej. Dzieci rodzi się (prawie) najmniej w Europie.

Czy św. Walenty śpi? Wiara podpowiada, że zapewne robi co może, by pary szczęśliwie połączyć. Ale co potem? Potem młodzi zderzają się z rzeczywistością, w której przychodzi polskim rodzinom żyć. I wyć. Na ten temat pisać można długo i smutno, powstają nawet prace doktorskie. W soczewce jednak, czasem widać więcej, wyraźniej, czy też po prostu - groteskowo, a… prawdziwie.

Przedstawiam więc absolutnie subiektywny, "top ten" (anty)rodzinnych absurdów. Numerki można przestawiać dowolnie, a nawet poniżej dopisywać własnorodzinnie zaobserwowane i doświadczone koszmarki. Soczewka w numerkach, która przybliża rzeczywistość polskiej rodziny.

  1. Na dobry początek. Sprawa mocno aktualna. Czyli dzielenie matek, które urodziły dzieci w 2013. Matkom  tzw. „pierwszego kwartału” nie należy się przedłużony macierzyński. Dopiero urodzenie dziecka po kwietniu 2013 r. nadaje odpowiednie „uprawnienia”, by dłużej pozostać przy dziecku. Matki „gorszej jakości” protestują. Znając (negatywne) doświadczenia protestujących, dyskryminowanych grup w Polsce, życzmy im powodzenia…
  2. Takie małe zestawienie farmaceutyczne: hormonalne pigułki Diane 35, działające antykoncepcyjne, a przepisywane nagminnie przez ginekologów jako „środek na trądzik”, są refundowane. Kosztują 10 zł za miesięczną „kurację”. Od tej kuracji, już co najmniej cztery panie, przeszły na tamten świat… Tymczasem lek na podtrzymanie ciąży, Duphaston, nie jest refundowany, kosztuje 45-50 zł za tydzień kuracji. Milczeniem pomińmy tu regularne mieszanie w liście leków refundowanych, które powoduje że raz rodziny stać na ich wykupienie. A za kilka miesięcy - niestety nie.
  3. Kolejna nowość (anty)rodzinna. Jak wiadomo, w niektórych miastach w Polsce pojawiły się tzw. karty dużej rodziny, które pozwalają wielodzietnym taniej skorzystać np. z basenu. Nie jest to wielka pomoc ale z pewnością - bardzo ważna. Bo promuje wielodzietność i pozwala choć trochę wyrównywać szanse rodzin, które decydują się na wychowanie większej ilości przyszłych podatników, obywateli, płatników ZUS. Otóż ostatnio pojawił się kongenialny pomysł: opodatkowania tychże ulg! Komentarz zbyteczny. Jednak aż korci, by po babcinemu stwierdzić: „Kto daje i zabiera”…
  4. Jak wiadomo, od kilku lat, przy rozliczaniu podatkowym, można odpisywać ulgi na dzieci. Od tego roku - zyskają co prawda nieco rodziny wielodzietne. Jednak kosztem… rodzin z jednym dzieckiem. Którym część przywileju odebrano. Rozwiązanie bardzo „janosikowe” i „rozwojowe” - wszak wielodzietność zaczyna się właśnie od jedynaka. Lub… na jedynaku się kończy.
  5. Szpitale. Chociaż hospitalizowane dzieci, mogą w szpitalach przebywać razem z rodzicami, to praktyka lekarsko - opiekuńcza skrzeczy. Gdy potomek trafia do publicznej placówki, zaczyna się mały koszmar. Kto zna, ten wie. Kto nie zna - nie życzę poznania… Pomijając sympatyczny fakt, że gdy rodzic zostaje w szpitalu z dzieckiem starszym niż cztery latka, często nie może liczyć na legalne zwolnienie z pracy. Bo przecież szpital „doskonale” się dzieckiem opiekuje… Przerabiane, gdy trzeba było zająć się osobiście, pozostawioną na pastwę szpitalnego losu, połamaną dziewięciolatką.
  6. Przedszkola, czyli miejsca, których nadal nie ma. A o miejsca w nich - łatwiej dzieciom, których rodzice pozostają w konkubinacie. Takie przedszkolne punkty za pochodzenie.  A skoro jesteśmy przy wczesnej edukacji: warto wspomnieć też nieudaną reformę - wtrącającą sześciolatki przymusowo do szkoły. Ministerstwo Edukacji Narodowej uparcie twierdzi, że reforma jest doskonała. A rodzice rwą włosy z głów, bo sześciolatki w szkołach sobie nie radzą…
  7. Szalony podatek na VAT na ubranka dziecięce. Konia z rzędem temu, kto za 200 zł, nie odwiedzając sklepów z używaną odzieżą, w podstawowy sposób, ubierze trzylatka. Który i tak wyrośnie za trzy miesiące… I zakupy od nowa.
  8. Podatki i dziedziczenie. Temat szeroki i grząski zarazem. Pierwszy przykład: podatek dochodowy jest naliczany nawet w przypadku nie przekroczenia przez rodzinę minimum socjalnego. A gdy kobieta nie pracuje zawodowo i pozostaje w domu, w przypadku wcześniejszego zgonu męża, nie dziedziczy jego składek emerytalnych. Pominę tu absurdalne rozwiązanie, które nie pozwala dzielić dochodów przez wszystkich członków rodziny. Tymczasem rodzice samotnie wychowujący dzieci - mogą rozliczać się wspólnie. Co się (pod względem ekonomicznym) bardziej opłaca?
  9. Znów tematyka zdrowotna. Jak wiadomo, w państwowej placówce, trudno dziecku dobrze wyleczyć zęby. Służba zdrowia biedna jest więc rodzic płaci prywatnie! Mocniejszy przykład: brakuje publicznych pieniędzy na leczenie ciężko chorych dzieci. Tymczasem  in - vitro będzie refundowane. I pieniądze jakoś są. A skoro przy in - vitro jesteśmy. Jeśli niektóre pary będą mogły starać się o refundację zabiegu, który nie leczy przyczyn niepłodności, to dlaczego nie refundować naprotechnologii? Naprotechnologia sporo kosztuje, ale leczy przyczyny (!).
  10. Podręczniki. Co roku inne, co roku droższe. I tak przemyślnie wydawane, że nawet rodzeństwo „rok po roku” nie może ich po sobie używać. Tu warto też przypomnieć niedawny pomysł min. Boniego, który tak informatyzuje kraj, że zamierza pozamykać część szkolnych bibliotek. Kaganek nowoczesnej oświaty: drogie książki do kupienia oraz ich całkowity brak.

W kontekście wyliczanki „top ten (anty)rodzinnej” przypominają się słowa premiera, które wypowiedział krótko przed ogłoszeniem obecnego roku, rokiem rodziny. Pan premier miał stwierdzić, że państwu najbardziej opłaca się rodzina bez dzieci. Odczytując te słowa przez soczewkę powyższych absurdów, premierowskie słowa jawią się jako spójne, logiczne i czytelne.

Przyznam, że w trakcie powyższej wyliczanki, okazało się że 10 punktów (anty)rodzinnych absurdów, to stanowczo zbyt mało. Śmiało można wypisać dwa, trzy czy dziesięć razy więcej… I jeśli patron zakochanych, św. Walenty, ten „top ten” przeczytał, z pewnością złapał się za głowę i mocno potrząsnął aureolą. Bo jak w tej Polsce dalej łączyć szczęśliwie pary? Jak doprowadzać młodych do ołtarza?

Trzeba jednak wierzyć, że Święty poradzi sobie. Jest bowiem również patronem, delikatnie to ujmijmy, zawirowanych emocjonalnie. Którzy nie zważają na ekonomię, politykę antyrodzinną, tysiące trudności, chcą kochać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • kasia
    15.02.2013 19:46
    Tu jest artykuł który też opisuje kolejne absurdy, w bardzo ciekawy sposób - bardzo polecam :)

    http://www.marekbernaciak.pl/nie-zen-sie-zaloz-firme-malinowscy-sp-z-o-o/?fb_action_ids=10151303439357058&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map={%2210151303439357058%22%3A285488568245228}&action_type_map={%2210151303439357058%22%3A%22og.likes%22}&action_ref_map=[]
    doceń 0
  • krzycho
    15.02.2013 23:59
    Lubię czytać Panią Puścikowską i nie zamierzam tutaj wytykać nieścisłości lub błędów. Artykuł wydaje się mi trafny. Chciałbym dołożyć tylko jeden maleńki punkcik ale najważniejszy, oczywiście moim skromnym zdaniem. W moim odczuciu największym problemem, nie tylko zresztą w temacie małżeństwo i dziecko jest brak ewangelizacji i w konsekwencji brak wiary. Gdybyśmy byli jednością w Chrystusie, wiele z rzeczy trudnych i nieprzyjemnych w naszym życiu społecznym nie miałoby szans powstania i funkcjonowania. Obawiam się, że trudno znaleźć w Polsce rodzinę parafialną, gdzie zna pasterz swoje owce, a one go znają.Podobno wiara cuda czyni. I tak jest rzeczywiście, albowiem wiara ma moc sprawczą. Prawdziwa wiara, oparta na miłości Boga i bliźniego. Takiej wiary i miłości życzę i sobie i wszystkim moim siostrom i braciom w Chrystusie. Niechaj w tym rozpoczynającym się Wielkim Poście napełni nas Chrystus swoją miłością i wiarą, abyśmy w mijanych bliźnich potrafili dostrzec Chruystusa.
    doceń 2
  • Andrzej
    17.02.2013 22:07
    Typowe ogłoszenie
    "Pomóż dzieciom chorym na ???????
    wyślij SMS ?,??zł + OCZYWIŚCIE WAT
    Zarabiać nawet na ludzkim nieszczęściu!!!!!
    by starczyło na przeloty,premie,diety
    doceń 1
  • A
    07.04.2013 14:06
    Według mnie autorka zapomniała o najważniejszym punkcie: o tym, że Polska umowami śmieciowymi stoi, jest brak pewności zatrudnienia,a matki są zagrożeniem dla pracodawców - to wszystko wynika oczywiście z antyrodzinnej polityki rządu państwa polskiego. Smutne to nasze państwo.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji